O nas

Cześć!

Jestem Ania i od kilku lat prowadzę bloga, którego właśnie czytasz.

Początkowo blog miał być dla mnie odskocznią od zmieniania pieluch, przecierania zup i samotnych spacerów z wózkiem. Z czasem jednak okazało się, że życie matki na urlopie macierzyńskim może być piękne – wystarczy tylko kupić sobie (tzn. dziecku) zestaw pięknych pieluszek wielorazowych, nowe pokarmy wprowadzać metodą BLW i poznać kilka świetnych mam na placu zabaw. Bez obaw, mimo dokonania tego arcyważnego odkrycia, zdecydowałam się nadal prowadzić bloga, bo… życie matki-blogerki jest jeszcze piękniejsze!

Jeśli miałabym opisać siebie kilkoma słowami, to byłyby to:

  • Mama – amatorka rodzinnego spędzania czasu. Na pierwszym miejscu stawiam w swoim życiu rodzinę, (nie) zapominając o własnych potrzebach. Staram się wychować dzieci na odpowiedzialnych, samodzielnych, krytycznie myślących ludzi, choć czasami wątpię czy kiedykolwiek mi się to uda. Czasami zamieniam się w strasznego Mamozaura i krzyczę. Bywa też, że nie mogę patrzeć na własne dzieci, ale i tak je kocham, bo bez nich przecież nie byłoby tego bloga.
  • Poliglotka – uczenie się języków obcych to mój nałóg, który zaczął się w dzieciństwie i trwa do dziś. Jeśli w piątek wieczorem nie ma mnie w domu i nikt nie może się ze mną skontaktować, to najprawdopodobniej jestem właśnie na kursie niemieckiego. Albo jakiegoś innego języka.
  • Biotechnolog – przynajmniej z wykształcenia 😉 Po pięciu latach studiów została mi dociekliwość oraz nawyk szukania potwierdzenia wszystkiego w badaniach naukowych. W sekrecie zdradzę Ci, że nie wierzę w zdrową-ekologiczną ani szkodliwą-chemiczną żywność. Wierzę za to w zdrowy rozsądek i umiar przy stole. Lubię dyskusje z antyszczepionkowcami, którzy po kilku minutach rozmowy zaczynają sami sobie przeczyć. Pozostałych omijam szerokim łukiem, bo szkoda mi nerwów.
  • Blogerka – choć w realu głośno się do tego nie przyznaję, to tworzenie tego bloga sprawia mi wielką przyjemność.

Tutaj powinno się znaleźć zdjęcie z trójką moich ślicznych dzieci – Mateuszem, Gabrysią i Anielką, ale…

  1. są aktualnie w takim wieku, że trudno je wszystkie zapędzić w jedno miejsce
  2. jeśli już uda się tego dokonać, to co najmniej jedno z nich strzela fochem i odwraca się tyłem do aparatu, a drugie mówi, że chce siusiu…
  3. po fochu (Gaba), siusiu (Mati) i cycusiu (Aniela) żadne z nas już nie ma ochoty na wspólne zdjęcie 😛

Miłego czytania!