13 rzeczy, które dzieci kochają na kempingu

Kilka dni temu skontaktowała się ze mną reporterka „Dzień dobry TVN”. Zapytała, czy zgodziłabym się opowiedzieć o wyjazdach pod namiot z dziećmi. Ale cóż ja mam ciekawego do powiedzenia na ten temat ? – pomyślałam w pierwszej chwili i zaczęłam wspominać…

kolaż-dziecko-pod-namiotem

Moje pierwsze wakacje na kempingu przeżyłam w zasadzie sama będąc dzieckiem. Miałam 13 lat, kiedy wsiadłyśmy z mamą w Seicento i pojechałyśmy do Włoch. Ten jeden wyjazd wystarczył, żebyśmy połknęły namiotowego bakcyla i przez 10 następnych lat nawet nie brały pod uwagę innej formy nocowania w wakacje.

Po kilku latach przerwy spowodowanej ciążami albo opieką nad niemowlakiem, znowu ruszyłam pod namiot. Tym razem w roli mamy. I wiecie co? Okazało się, że moje dzieciaki i mąż kochają kempingi dokładnie tak samo jak ja.

Namiot, kamper czy przyczepa? Jak zaplanować tegoroczne wakacje?
[VIDEO 4:29, w którym udzieliłam wywiadu dla Dzień Dobry TVN]

13 rzeczy, które dzieci kochają na kempingu:

1. Wolność

Na kempingu nikt specjalnie nie pilnuje dzieci. Nikt nie chodzi za nimi krok w krok. W trosce o ich bezpieczeństwo wybieramy rodzinne kempingi, gdzie są inne rodziny, teren jest ogrodzony i odpowiednio zabezpieczony, a w pobliżu nie ma imprezującej młodzieży. Rozbijając namiot wybieramy takie miejsce, żeby było widać z niego plac zabaw albo żeby dzieciaki miały w pobliżu przestrzeń  do zabawy.

W tym podejściu nie jesteśmy odosobnieni. Rodzic siedzący na leżaku z herbatką w ręce, a gdzieś tam obok biegające dzieciaki to bardzo częsty widok na polu namiotowym.

2. Plac zabaw bez limitu czasowego

Kempingowy plac zabaw to miejsce, z którego nikt nie zabiera dzieci z tak banalnego powodu jak… „muszę ugotować obiad” czy „musimy wracać do domu”.

Plac zabaw to miejsce, które dzieciaki okupują przez cały dzień. Szczególnie, jeśli jest tam trampolina. W końcu nie ma to jak poranne skakanie w piżamie, jeszcze przed śniadaniem.

3. Gigantyczna piaskownica

Kiedy pierwszy raz wyjechaliśmy z dziećmi pod namiot nad Liptovską Marę, rozbiliśmy się obok boiska do piłki plażowej. Zaspana Gabi wychodziła co rano z namiotu w piżamce, siadała na piachu i siedziała tak do obiadu. Do dzisiaj wspominamy to boisko jako najlepszą atrakcję tamtego wyjazdu.

4. Pierwszy mecz piłki nożnej

Przygoda Matiego z piłką nożną zaczęła się na kempingu Cypel w Bieszczadach. To tam kolega z namiotu obok zaproponował mu, żeby poszli razem z chłopakami zagrać w piłę.

Mój 5-latek kompletnie nie rozumiał o co chodzi, ale nikt go z tego powodu nie przepędzał. Wszyscy się dobrze bawili, a młody tak się wciągnął, że po przyjeździe zakomunikował ojcu, że od tej pory będzie chodził na treningi.

5. Mnóstwo przyjaciół

Ludzie na kempingu bez problemu nawiązują ze sobą rozmowy podczas czekania w kolejce do toalety, prysznica czy zmywając naczynia.

Jednak to dzieci są mistrzami w nawiązywaniu nowych znajomości. Ba, one od razu mają przyjaciół na całe życie! Wystarczy, że jedno dziecko ma nową zabawkę, a zaraz zleci się kilkoro dzieci w różnym wieku i wymyślą jakąś wspólną zabawę.

6. Zabawki, jakich nie ma w domu

Szyszki, kamyki, listki… to wszystko, czym my bawiliśmy się w dzieciństwie, a czym nasze dzieci przyzwyczajone do gotowców, zwykle nie mają okazji się pobawić. Na kempingu do niezapomnianej zabawy wystarczy im strumyk albo nawet kałuża, a dzieci przepadają na kilka godzin. Albo i dni.

7. Spotkania pierwszego stopnia ze zwierzakami

Ulubiona rozrywka Neli z poprzedniego lata. Kiedy robiło się ciemno, Nela zakłada wielkie gumowce starszej siostry, brała do ręki latarkę i wyruszała na poszukiwania… żab wokół namiotu. Kilka razy zdarzyło się, że zawędrowała trochę za daleko i zniknęła nam za sąsiednim namiotem. Czy może być lepsza rozrywka przed snem dla dwulatki?

Może! Gabi w jej wieku karmiła chrupkami nornice (albo cokolwiek to było), które wychodziły do niej z norek w ziemi na polu namiotowym na Słowacji. A ja się, głupia, przez kilka dni zastanawiałam po co ona wrzuca do tych dziur chrupki.

8. Telewizja namiotowa

Najciekawsza rzecz, jaką wymyśliły moje dzieciaki. A konkretnie Gabrysia, która zeszłego lata panicznie bała się burzy i deszczu. Wszystko minęło kiedy odkryła, że krople deszczu na dachu namiotu łączą się i spadają na dół jak gwiazdy. Gaba siedziała i wpatrywała się w ten „telewizor” godzinami, a kiedy przestawało padać była wielce niepocieszona i wypatrywała ciemnych chmur.

9. Ognisko/grill

Na większości kempingów jest wyznaczone miejsce do palenia ogniska, ale są też i takie, gdzie ognisko można palić bezpośrednio przy namiocie (np. Camping Łęg).

Siedzenie do późnej nocy przy ogniu, dorzucanie drewna i szukanie po lesie patyków do spalenia tak bardzo się spodobało Tygrysiakom, że kiedy mieli narysować swoje najlepsze wspomnienie z wakacji, narysowali właśnie ognisko.

No i po co myśmy ich ciągali na zamki, statki, górskie szczyty, do jaskiń i na plaże? No, po co???

10. Pieczone pianki

Kojarzycie jak dzieciaki na amerykańskich filmach jedzą pieczone pianki z ogniska? Otóż, okazało się, że polskie dzieci też je uwielbiają.

Poprzedniego lata 2019, kilka lat starszy sąsiad z namiotu obok pokazał moim dzieciom w jaki sposób je przyrządzać tak, żeby były lekko zkarmelizowane z zewnątrz i bajecznie ciągnące wewnątrz. Od tamtej pory na każdy dzień kempingowania musimy mieć przygotowaną co najmniej jedną paczkę pianek jojo.

11. Nie trzeba się ubierać

Nie ma przymusu pojawienia się na śniadaniu do konkretnej godziny. Nie ma sztywnych zasad co do stroju w restauracji/na jadalni. Na kempingu można chodzić cały dzień w piżamie, dresie albo stroju kąpielowym. Ta ostatnia opcja jest szczególnie atrakcyjna, gdy kemping jest położony bezpośrednio przy plaży albo gdy posiada własny basen.

Wyobraź sobie wakacje, gdy nie musisz rano ubierać dzieci i nie musisz ich przebierać. Brzmi bajecznie, prawda?

12. Kuchnia w plenerze

Jajecznica jedzona na trawie? Naleśniki smażone pod gołym niebem? A może tosty pieczone pod sosną?

Jedzenie i gotowanie w plenerze to kolejna rzecz, którą uwielbiają moje dzieci. Zdradzę wam w sekrecie, że najlepiej smakuje im buła posmarowana serkiem, której tradycyjnie już domagają się wieczorem w namiocie, po umyciu zębów.

13. Spanie w namiocie

Gdzieś tam, na końcu największych atrakcji pojawia się spanie w namiocie – rozkładanie naszego przenośnego domku, skakanie po materacach, zawijanie się w śpiwory i najlepsze ze wszystkiego… spanie razem z rodzicami!

dziecko-wchodzi-do-namiotu

Gabi wchodzi na namiotu. Bieszczady 2016

Wyjazdy pod namiot to coś, co Tygrysiaki kochają najbardziej. Nic więc dziwnego, że kiedy wybraliśmy się na wycieczkę do Doliny Będkowskiej (Ojcowski Park Narodowy) i zobaczyły tam rozbite namioty, zgodnie oświadczyły, że one będą tam spać i za nic w świecie nie chcą wracać do domu.

W tym roku z powodu epidemii nie wyjedziemy pod namiot. Trudno o zachowanie dystansu na kempingu, kiedy korzysta się ze wspólnych toalet, pryszniców czy umywalek. Poza tym, biwakowanie w maseczkach, ograniczając kontakt z innymi gośćmi kempingu do minimum, stoi w sprzeczności do tego, co najbardziej kochamy w tej formie spędzania wakacji.

Cieszę się, że mogłam opowiedzieć Wam i widzom ddtvn o mojej wielkiej pasji, jaką jest spędzanie wakacji pod namiotem.

Do zobaczenia na jakimś kempingu za rok!

kolaż-dzieci-na-kempingu

Zobacz koniecznie:

Wakacje pod namiotem z dzieckiem – subiektywny poradnik namiotowej matki ;)