Bunt czterolatka

Niekontrolowane napady złości, nieposłuszeństwo, upór posunięty do granic absurdu i nieokiełznana wyobraźnia to cztery cechy opisujące typowego czterolatka. Co jeszcze czeka Cię podczas przeżywania buntu czterolatka?

Kiedy mój syn wyrósł z wieku opisywanego w najpopularniejszym bodajże poradniku na temat wychowywania i opieki nad dzieckiem, to nawinie myślałam, że najgorsze mam już za sobą. Coraz śmielsze wyskoki mojego dziecka, powtarzające się niepokojąco regularnie, skłoniły mnie jednak do poszukiwania książek o tym jak sobie radzić z wychowaniem przedszkolaka, które nagle okazało się o wiele trudniejsze niż sądziłam.

Długo szukałam, aż trafiłam na pozycję, która najtrafniej opisywała zachowanie mojego dziecka. A oto co w niej znalazłam:

czterolatkach mówi się, że są nie do opanowania. Jeżeli będziemy o tym pamiętać, stanie się to dla nas nieocenioną pomocą w postępowaniu z każdym czterolatkiem, który wejdzie nam w drogę. Czterolatki są bowiem, bardziej niż dzieci w jakimkolwiek innym wieku, nie do opanowania, i to właściwie w każdym rodzaju aktywności.

Brzmi zachęcająco, czyżby ktoś wreszcie docenił hiperaktywność i niemożność opanowania czterolatków?! No wreszcie!

Czterolatki na rowerach

Jakie są czterolatki?

Po pierwsze więc, są bardzo ruchliwe. Biją, kopią, rzucają kamieniami. Niszczą przedmioty. Uciekają.

A już myślałam, że jestem przeczulona i za dużo od niego wymagam albo, że biedny dostaje sprzeczne komunikaty i nie wie jak się ma zachować. Z jednej strony chcę żeby na spacerze szedł blisko mnie, najlepiej trzymając się wózka z Gabą. Z drugiej jednak strony przeszkadza mi jak ciągnie i szarpie wózek na boki podskakując co dwa kroki.
Ja się biję z własnym sumieniem, a tymczasem mój syn ucieka przede mnie na spacerze, chowa się z krzakami, dla zabawy wychodzi na ostatnie piętro w bloku i wybiega z auta pędząc ile sił w nogach do przedszkola.

Są też nie do opanowania emocjonalnie. Głośny, niemądry śmiech występuje na przemian z napadami złości. “Strasznie mnie wkurzasz” – potrafi powiedzieć Twój syn czy córka.

Ile to ja razy wczoraj usłyszałam, że strasznie go wkurzyłam? A ze 3 będzie. Ale to tylko dlatego, że stosuje ten wyrzut na zmianę z innym: “zdenerwowaliście mnie Rodzice”. Przy czym “Rodzice” jest wypowiadane z takim wyrzutem, że w ustach tego małego, pardon, DUŻEGO chłopca brzmi jak obelga.

Jeszcze silniej manifestuje się owo “nie do opanowaniaw dziedzinie języka. Słownik typowego czterolatka potrafi zaszokować każdego z wyjątkiem może zahartowanej przedszkolanki. “Rzucanie mięsem” (skąd on zna te wszystkie okropne słowa?) jest nieokiełznane. Wulgarne wyrażenia wchodzą w zasób normalnego słownictwa. Czterolatek nie używa ich tylko wyjątkowo, tam gdzie mogłyby pasować, lecz powraca do nich z upodobaniem i rymuje je, niemądrze się przy tym śmiejąc, co dowodzi, że w pełni zdaje sobie sprawę z ich niestosowności.

Jakim cudem moje dziecko nie rzuca mięsem na prawo i lewo nie mam pojęcia. Sama przeklinam dając upust swojej frustracji czy zdenerwowaniu i choć staram się tego nie robić w obecności dzieci, to czasem się wymsknie.

Za to rymowanie stało się ostatnio ulubionym zajęciem Matika. Rymuje prawie bez przerwy, szczególnie gdy widzi, że innym się to podoba. Wykrzykuje krótkie domowe rymowanki typu: “Chodź do mamy bąku mały” i “Dwa do przodu jeden w bok, taki jest konika skok“. Sam też czasami wymyśla własne rymy, ale choć brzmią ładnie, to zwykle nic nie oznaczają bo składają się prawie wyłącznie z wymyślonych słówek.

Uwielbia przeciwstawiać się poleceniom rodziców. Być tak opornym, jak to tylko możliwe, wydaje się jego racją istnienia. Nie skutkują nawet surowe kary.

Wystarczy powiedzieć, że wychodzimy i już gotowa awantura. Nie idę, bo się bawię. Nie idę, bo jestem zmęczony. Eeeeh, nieeee chceee mi sieeee… Wyciągnąć naszego czterolatka z domu jest równie ciężko jak utrzymać go pod kontrolą, gdy już z tego domu wyjdzie. Nie wiadomo co gorsze.

Również i wyobraźnia wydaje się nie mieć w tym wieku żadnych rozsądnych granic. W tym nowym wzlocie imaginacji, który zaczyna się w wieku trzech i pół roku, bardzo cenni mogą być wymyśleni towarzysze zabaw.

Kuba i Misiek – wyimaginowani kumple mojego syna. Nie chodzą z nami wszędzie, nie jedzą z nami obiadu, ale za to zawsze bawią się z nami w szkołę. Klockami Mati bawi się sam, bo wystarczy już, że musi się nimi dzielić z siostrą. Kuba i Misiek zabraliby mu wszystkie klocki i nie miałby się czym bawić. Zresztą Kuba chyba nie lubi bawić się klockami.

Pozwól czterolatkowi na samodzielność

Czterolatek musi mieć możliwość sprawdzenia się. Trzeba mu pozwolić jechać na rowerze w jedną i drugą stronę ulicy, i na coraz dalszą odległość. Dobrze, jeśli w pobliżu mieszkają sąsiedzi, których może odwiedzić i którzy powiadomią o tym matkę.
Potrafi być zaskakująco odpowiedzialny, jeżeli zezwoli mu się na pewną ekspansję. Należy więc popuścić lejce, ale czujnie reagować na te momenty, kiedy konieczne staje się ich gwałtowne, ostre ściągnięcie.

Książka z której pochodzą powyższe cytaty to dla mnie absolutna bomba!
Choć aktualne wydanie tego poradnika jest przedrukiem z wydania poprawionego i uaktualnionego w 1988 roku, a jego pierwsze wydanie ukazało się 60 lat temu, to widać jak niewiele zmieniło się w rozwoju dzieci. Zadziwiające jak bliskie są nam problemy ówczesnych rodziców, a zarazem jak cenne i ponadczasowe uwagi można tam znaleźć. Dla takich pozycji nie żal mi miejsca na półce z książkami ;)

A teraz najważniejsze czyli tytuł i autorzy poradnika:
Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat” Frances L. Ilg, Louise Bates Ames, Sindey M. Baker  => do kupienia w matras.pl lub w bonito.pl

Zobacz także:
dlaczego-nie-warto-czytac-dzieciom