Bajki dla dzieci, które szkodzą

– Czy są jakieś bajki, których nie poleciłabyś innym rodzicom? – zapytał mnie pewnego wieczoru Tata Tygrysiaków.
– Chodzi ci o bajki dla dzieci, które szkodzą i dzieci nie powinny ich oglądać? Uważam, że nie ma takich bajek – odpowiedziałam zgodnie z przekonaniem.
– Ale jak to???

dzieci-rodzice-ogladaja-bajke-

1. Bajki dla dzieci i dla dorosłych

Zacznijmy od pytania: Czym są bajki dla dzieci?

Najogólniej mówiąc, są to animowane produkcje. Jednak nie każda animowana produkcja jest przeznaczona dla dzieci – mamy chociażby doskonale znane pokoleniu rodziców Włatców Móch czy nowsze produkcje anime.

Mówiąc o bajkach, mamy jednak na myśli produkcje animowane przeznaczone dla małoletnich odbiorców w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Ewentualnie dla ich rodziców, rodzeństwa i innych starszych fanów Disneya, Pixara czy innych Dreamworksów.

2. Bajki są przeznaczone dla odbiorcy w konkretnym wieku

Każda produkcja jest przeznaczona dla odbiorcy w konkretnym wieku, na pewnym etapie rozwoju.

Mamy bajki dla młodszych i starszych dzieci.
Ściślej ujmując, mamy bajki dla dzieci w wieku:

  • żłobkowym,
  • przedszkolnym
  • i szkolnym.

Co za tym idzie, świat przedstawiony w bajce jest ukazany w sposób, który jest bliski pewnej grupie widzów.

To dlatego Słoneczko w Teletubisiach uśmiecha się 20 razy z rzędu, a same Teletubisie powtarzają każdą czynność po kilka razy. Znudzony dorosły powie, że słoneczko śmieje się jak głupie, a bohaterowie są upośledzeni. Nie są.

Twórcy bajki odwzorowali sposób, w jaki dorośli bawią się z dziećmi. Widać przecież wyraźną analogię pomiędzy słoneczkiem z Teletubisiów a uśmiechniętym do malucha dorosłym, który bawi się z nim w „Akuku!„.

3. Każda bajka przekazuje jakieś wartości

Uważam, że podział na bajki bardziej i mniej wartościowe jest bzdurą.

Każda bajka przekazuje jakieś wartości. Czasem tylko trzeba je wydobyć, przemyśleć. Przyzwyczailiśmy się, że puszczamy bajkę i wyłączamy dziecko. Tymczasem bajka to utwór, który wymaga omówienia, interpretacji – tak samo jak film czy książka. Zastanówmy się więc, co możemy wyciągnąć z kontrowersyjnych treści bajek oglądanych przez dzieci.

  • Niekoleżeńskie zachowania kucyków Pony? To okazja do rozmowy na temat tego, jak traktować koleżanki i kolegów.
  • Hulk rozwala świat w napadzie szału? Uczyńmy go antywzorem tego, jak zachowywać się w złości.
  • Zbójcy z Ronji córki rozbójnika rzucający kuflem piwa w ścianę? No dobra. Tu nie wiem… Może to ma służyć temu, żeby dzieci wiedziały, że prawdziwy rozbójnik to jednak nie dobroduszny Robin Hood, ale naprawdę niebezpieczny typ?

Rozmowy o emocjach i różnych nieprzyjemnych dla innych zachowaniach powinny dać dziecku jasny obraz tego, że takie zachowania ranią innych. Powinny, ale nie muszą. Trzeba tu wziąć pod uwagę stopień rozwoju dziecka, jego wrażliwość i skłonność do testowania różnych zachowań.

Przedszkolaki mogą bezmyślnie kopiować te zachowania, więc puszczenie takiej bajki bez rozmowy i bacznej obserwacji dziecka jest ryzykowne. Nie puszczajcie więc Hulka 5-latkowi, bo to jeszcze nie jest ten wiek. Nawet jeśli wydaje Wam się, że macie z dzieckiem przepracowany temat wyrażania złości, to nie macie.

4. Bajki z dobrym wzorcem

Dobry wzorzec w bajce dla dzieci wcale nie musi być oczywistym superbohaterem. Nie musi być też pierwszoplanowym bohaterem. Dobry bohater powinien mieć cechy, z którymi dziecko może się utożsamiać, albo które może znaleźć u osób w swoim otoczeniu. Na tym właśnie polega terapeutyczna wartość bajki.

Weźmy na tapetę bajkę naszego dzieciństwa, czyli Kubusia Puchatka: bajka o małym, głupiutkim misiu wydawała się naszym rodzicom bezpieczną, niewinną produkcją dla dzieci.

My, jako rodzice, dostrzegamy w niej plejadę zaburzonych psychicznie postaci:

  • Puchatka z zaburzeniami odżywiania
  • zgryźliwego samoluba Królika,
  • cierpiącego na zaburzenia lękowe Prosiaczka,
  • nadpobudliwego egoistę Tygryska,
  • i pogrążonego w depresji Kłapoucha.

A może to wcale nie są zaburzenia psychiczne? Może to po prostu wyolbrzymione cechy dzieci, z którymi dziecko może się oswoić za pomocą bajki? Może to właśnie dzięki nim tak licznie widzimy u siebie zaburzenia psychiczne i szukamy pomocy?

5. Bajki dla dziewczynek i dla chłopców utrwalają szkodliwe stereotypy

Podobno, jeśli zabawka jest dla chłopców, albo dla dziewczynek, to zabawa nią wymaga użycia narządów płciowych i nie nadaje się dla dzieci. Podział odbiorców ze względu na płeć odchodzi do lamusa… Z tego powodu w katalogach zabawek mamy chłopców bawiących się lalkami i dziewczynki układające autostrady.

A jak jest z bajkami?

Wśród bajek niestety nadal mamy podział na produkcje dla chłopców i dziewczynek…

Weźmy na przykład bajki edukacyjne.

Mamy bajkę uczącą cyfr Blaze i megamaszyny oraz serial animowany uczący angielskiego Dora poznaje świat.

Oprócz tematyki, bajki te różni kolorystyka, tempo akcji i ścieżka dźwiękowa. To, że rozśpiewana Dora jest raczej dla dziewczynek, a dynamiczny i głośny Blaze dla chłopców, jest niemalże oczywiste. Twórcy tych bajek wykazali się znajomością stereotypów, zgodnie z którymi dziewczynki są spokojniejsze i są lepiej rozwinięte językowo, a chłopcy wolą dynamiczną akcję i są lepsi z matmy.

Czy faktycznie powinniśmy dzielić bajki na te dla chłopców i te dla dziewczynek? Absolutnie nie. Szczególnie, jeśli bajka podoba się dziecku i chętnie ją ogląda.

dziewczynka-oglada-bajke-dla-dzieci

– Czy jest jakieś kryterium, które sprawia, że dzieci nie powinny oglądać jakiejś bajki? Co z bajkami, które ryją banię?

Przede wszystkim uważam, że dzieci nie powinny oglądać bajek, które „ryją banię”… rodzicom.

Nic tak nie szkodzi dziecku jak rozdrażniony, przestymulowany rodzic, który na sam dźwięk danej bajki staje się rodzico-zaurem.

Moja lista zakazanych bajek dla dzieci

  1. Klub Przyjaciół Myszki Miki – bo kiedy przechodziłam najgorszy okres ciążowych nudności, mały Mati w kółko oglądał tą bajkę. Na samo wspomnienie piskliwego „Hej, coooosiek!” zaczyna mnie mdlić.
  2. Max i Ruby – bo z jednej strony nie mogę znieść tej okropnie przemądrzałej króliczycy Ruby, a z drugiej strony drażni mnie jej nierozgarnięty braciszek Max (choć wiem, że on nie jest nierozgarnięty tylko jest po prostu o wiele młodszy od Ruby).
  3. Przyjaciele z podwórka – bo wyjące dźwięki piosenek z tej bajki drażnią moje połączenia nerwowe.
  4. Trolle – bo kiedy nadciąga niebezpieczeństwo i straszny stwór próbuje je pożreć, to te zamiast uciekać, zaczynają śpiewać.
  5. Było sobie życie – bo nie podoba mi się infantylne przedstawienie komórek ciała jako odrębnych stworków, które gadają, pchają taczki i wyciskają siódme poty.

Jak widać, moja lista jest całkowicie subiektywna.

I wiecie co?

Każda lista z bajkami, których nie powinniście puszczać dzieciom, taka właśnie jest. Tyle tylko, że ich autorzy podają pozornie obiektywne argumenty. Nie warto się przejmować tym, że włączaliśmy kreskówkę, którą ktoś potem umieścił na liście zakazanych bajek. Tak naprawdę, to najważniejsze jest to, o czym zaraz przeczytacie:

7. Bajka dla dziecka powinna być dopasowana do temperamentu i zainteresowań dziecka

Wyobraź sobie, że chcesz obejrzeć bajkę/film, ale mąż albo żona wchodzi do pokoju i mówi, że nie możesz, bo ta bajka/film pokazuje katastrofę, morderstwo albo utrwala nierealne wyobrażenia o związku. Skąd to wie? Bo przeczytał(a) o tym w Internecie, a bajka/film znalazł się na liście bajek/filmów, które szkodzą. Zamiast tego proponuje ci film dokumentalny o życiu rodzinnym delfinów albo o hierarchii pszczół w ulu…

Trochę słabo, nie?

Podobnie czuje się dziecko, któremu nie pozwalamy oglądać bajeczki o rodzeństwie króliczków. Albo Psiego Patrolu, bo to symbol komercji, przeciwko której, jako rodzice, się buntujemy.

dzieci-ogladaja-bajki

Jeśli bajka nie wywołuje u dziecka przestymulowania, rozdrażnienia i nocnych koszmarów (a w pewnym okresie życia każda będzie je wywoływała), to nie ma powodu, żeby zabraniać mu ukochanej bajeczki.

Są jeszcze inne powody…

8. Czy dzieci powinny oglądać bajki?

Moim zdaniem tak.

Bajki dla dzieci to zbiorowe doświadczenie danego pokolenia. Coś, o czym będą rozmawiać, wspominając dzieciństwo, za 30 albo 40 lat. Dzięki tym wspomnieniom nawiążą bliższą więź z osobami w tym samym wieku. Podobnie jak nasi rodzice i dziadkowie wspominający PRL. To swoisty kod kulturowy.

Bajki, podobnie jak filmy i piosenki, współtworzą popkulturę typową dla danego pokolenia. Dzięki temu, że kiedyś oglądaliśmy wszyscy wieczorynkę, dzisiaj bez zastanowienia nazwiemy Kłapouchym melancholika, a Ważniakiem pyszałkowatego mądralę. To język, który nas łączy.

Trudno dzisiaj przewidzieć, co wejdzie do języka młodego pokolenia. Może będzie to Pani Królik ze Świnki Peppy jako synonim kobiety pracującej? A może jakieś zabawne powiedzonko Maszy? Napisz w komentarzu co obstawiasz ;)

9. Bajka to nie niańka

Wygodnie jest zrzucić opiekę nad dzieckiem na tablet z włączonym Netflixem.

Sama to dziś zrobiłam, żeby dokończyć ten artykuł. Korzystajmy jednak z tej funkcji odpowiedzialnie i wtedy, kiedy naprawdę musimy. Nie zastępujmy bajką bycia razem i nawiązywania relacji z dzieckiem. Nie wypełniajmy bajkami pustki, jaka zostaje po więzi, której nie budujemy.

Kto odpowiada za zachowanie dziecka po obejrzeniu bajki? Bajka czy rodzic?

To nie obecność bajek w życiu naszych dzieci szkodzi, ale brak obecności rodziców i wypełnianie pustki po rodzicach bajkami…

czy-bajki-szkodza-dzieciom

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.