NLP w wychowywaniu dzieci – cz.1

dziewczynka krzyczy

fot.Shutterstock

Ileż to razy zdarzyło mi się mówić do dziecka, a ono nic sobie z tego nie robiło!

Mówię, proszę, namawiam i czasami czuję się jak ta kura z wiersza Brzechwy o jajku i kurze. W poszukiwaniu lepszego sposobu komunikacji czytałam już poradniki, podpatrywałam mamy na placach zabaw, opiekunki w żłobku i już, już czułam, że zbliżam się do rozwiązania problemu, to znów zaliczałam porażkę.

Pewnego dnia z odmętów mojej pamięci wyłoniło się jedno z ulubionych haseł mojego męża – NLP. Było to akurat w momencie gdy przecierałam kurze na półkach z książkami, a mój wzrok padł na NLP dla bystrzaków.

Coś mi tam w głowie zaświtało, że to o sterowaniu zachowaniem innych. Pomyślałam więc, że może by tak przeczytać i spróbować przetestować to słynne NLP na Tygrysiakach. Czemu nie? W końcu należę do bystrzaków ;)

Co to jest NLP?

def. Programowanie neurolingwistyczne (NLP)to techniki komunikacji, których używa się w celu tworzenia i modyfikowania wzorców postrzegania i myślenia ludzi. NLP zaczęto stosować w latach 70. XX wieku, a sama nazwa zawiera w sobie podstawowe założenie: używając w odpowiedni sposób języka można wpływać na procesy neurologiczne i wzorce zachować innych ludzi.

Większości ludzi programowanie neuroligwistyczne kojarzy się jedynie z biznesem i pisaniem skutecznych tekstów reklamowych. I słusznie, ale gdyby tak zastosować te techniki w domu można by wreszcie posiąść na własność skuteczny sposób na bezkonfliktową komunikację w rodzinie! Która z nas nie marzy o tym, by tak skutecznie namówić dziecko do zjedzenia surówki jak twórcy reklam namawiają je do jedzenia chipsów?

NLP w wychowywaniu dzieci

Jak sprawić, by dziecko zrobiło to czego chcemy? Wystarczy przejąć nad nim kontrolę. Oczywiste jak słońce. Gorzej z wykonaniem, bo trzeba to zrobić w umiejętny sposób.

Tymczasem, jak wynika z lektury NLP dla bystrzaków,  zamiast się szarpać z kilkulatkiem, który domaga się nowej zabawki na środku sklepu, trzeba wykazać się sprytem i w porę zapobiec nadciągającej scenie rozpaczy i wymuszaniu. No chyba, że chce się oglądać Rejtana na środku sklepu.

Co zaleca w takiej sytuacji specjalista od NLP? Na pewno  nie stanie z założonymi rękami aż się dziecko uspokoi. No to może wdawanie się w szarpaninę? NIE. Zamiast tego trzeba wykazać się twórczym myśleniemodciągnąć uwagę dziecka od zabawki w myśl zasady:


Osoba o najwyższej elastyczności w danym systemie ma na niego wpływ.


To jedna z podstawowych zasad NLP. W praktyce oznacza ona, że trzeba dostosować swoje zachowanie do reakcji dziecka. Zaproponować błyskawicznie rozwiązanie, które ono przyjmie bez szemrania albo zaskoczyć je tak, żeby w osłupieniu zrobiło dokładnie to, czego chcemy. Czyli co konkretnie? Nie wiem. Nikt tego nie wie. Wiadomo tylko tyle, że trzeba się wykazać tym czego nie może zabraknąć żadnej matce czyli inwencją twórczą.

Przykład z podręcznika

Pewna matka nie umiała poradzić sobie z napadami złości swojej córki. Dziewczynka krzyczała wymachując rękami i nogami, a na dodatek tarzała się przy tym po podłodze. Istny spektakl! Pewnego dnia zdesperowana matka postanowiła pomóc jej w tym “przedstawieniu” i gdy mała zaczęła swój koncert, ta wyjęła z szuflady pokrywki i patelnie i zaczęła robić jeszcze większy hałas. I co? Trafiła w 10! Zaskoczona dziewczynka się uspokoiła.

Marudzenie w duecie by Tygrysiaki

Historyjka opowiedziana w książce brzmiała na tyle zachęcająco, że postanowiłam sprawdzić moją elastyczność w układzie z dziećmi.

Okazja nadarzyła się prędko, bo jeszcze tego samego dnia gdy Mati, wracając ze mną i moją mamą do domu, przystanął na środku chodnika i zaczął marudzić. Po pewnym czasie marudzenie przekształciło się w płacz i koncert życzeń. Płakał, że bolą go nogi i że nie chce dalej iść, bo chce być już w domu z tatą. Do tego chciał żebym wzięła go na ręce. Niewiele myśląc stanęłam obok i zaczęłam tupać nogami i powtarzać, że ja też nie chcę nigdzie iść, bo też chcę być już w domu.

Zaskoczona mina mojej mamy mówiła tylko jedno – byłam przekonująca.

Natychmiastowa reakcja Matiego zaskoczyła mnie bardziej niż mogłabym przypuszczać! Wziął mnie za rękę i spokojnym, łagodnym tonem powiedział:

-Nie płacz mama, to już nie daleko.

Zrobił dokładnie to, czego chciałam czyli doszedł do domu bez marudzenia, choć byłam przekonana, że to nie możliwe. A jednak, się udało. Wystarczyło tylko zastosować niestandardowe rozwiązanie.

Sztuczka stara jak świat, a przynajmniej jak ja sama, ale zadziałała pierwszorzędnie! Moja mama stosowała ją na mnie odkąd sięgam pamięcią. Do dziś pamiętam jaka byłam na nią zła, gdy okazywała się mniej odpowiedzialna ode mnie i to ja musiałam przejąć dowodzenie. Byłam przekonana, że gdyby nie ja, to stałybyśmy tak na chodniku i płakały, że nas nogi bolą i nigdzie nie idziemy pewnie do dzisiaj.

Dziś, z perspektywy bycia mamą, wiem, że to najlepszy sposób na marudzące dziecko. Nic tak dobrze nie robi młodemu człowiekowi jak przekonanie, że musi przestać marudzić i wziąć sprawy w swoje ręce. Idę o zakład, że Mati pomyślał dokładnie tak samo, bo przecież nie wiedział, że ja się tylko wygłupiam. W każdym razie cel został osiągnięty, bo doszliśmy do domu bez marudzenia.

Sztuczkę z marudzeniem w duecie wypróbowałam jeszcze kilka razy w podbramkowej sytuacji na spacerze, gdy oboje z Tatą Tygrysiaków mieliśmy serdecznie dość, a marudzenie Matiego groziło rękoczynami i powoli udzielało się uwięzionej w wózku Gabrysi. I wiecie co? Znowu podziałała! :)

PS. Artykuł powstał w ramach cyklu NLP w wychowywaniu dzieci.

Czytając książkę NLP dla bystrzaków natrafiłam na tyle ciekawych uwag, że postanowiłam podzielić się nimi i naszymi doświadczeniami z ich stosowania w cyklu artykułów na temat NLP w wychowywaniu dzieci. Cykl będzie gościł na blogu przez całe najbliższe dwa tygodnie w czasie gdy my będziemy… odpoczywali na wakacjach :)

NLP #2 baner

 

baner-wyciety- NLP 3