Nie czytajcie dzieciom Pucia! – antyrecenzja ;)

Seria książeczek dla dzieci Pucio… bije rekordy popularności wśród rodziców maluchów. Mówią, że dzięki niej dziecko szybciej zaczyna mówić. W dodatku odrazu robi to poprawnie, bo proponowane w niej zabawy przygotowują jego aparatu mowy do tego arcytrudnego zadania. Tyle w teorii, a raczej w recenzjach Pucia. A  jak jest naprawdę?

Pojawiające się swego czasu jak grzyby po deszczu pochwalne recenzje Pucia sprawiły, że kupiłam go córeczce znajomych. Prezent okazał się trafiony. Pucio zdobył serce kolejnej małej fanki.

Ich entuzjazm sprawił, że kupiłam Pucia także naszej Nelci. Kupiłam, pożałowałam i postanowiłam Was przed nim ostrzec. A jest przed czym ;)

nela-przytula-ksiazke

10 powodów, żeby nie czytać dzieciom Pucia

1. Dziecko polubi czytanie

I co wtedy? Będzie chodziło za Tobą z książeczką i nudziło, żeby mu poczytać. A obiad? A pranie? A prasowanie? A zakupy?

A ulubiony serial?!

Możesz zapomnieć o włączeniu bajki i wyłączeniu dziecka do czasu, aż samo nie nauczy się czytać. Zanim jednak nauczy się czytać…

2. Ludzie będą na Was dziwnie patrzeć

Dziecięcej pasji do czytania nie ukryjesz. Choćby dlatego, że dziecko prędzej czy później narobi Ci obciachu wołając: Mama cy! I to nie będzie: Mama, daj cyca! to będzie: Mamo, poczytaj mi Pucia!

Nela potrafi rzucić takim hasłem w kościele, w przychodni i u znajomych. Wtedy zwykle zapada trochę niezręczna cisza, a chwilę później pojawia się nieśmiałe pytanie: Czy Ty ją jeszcze karmisz???

Nie, moi drodzy. Nie karmię jej wcale. Ja jej czytam!!! A czytanie uzależnia jeszcze bardziej niż cyc!

3. Będziecie go zabierać wszędzie

Pucio będzie z Wami w łóżku i w toalecie. Pójdzie z Wami na plażę, na spacer i na imieniny cioci. Zajmie wolne miejsce przy wigilijnym stole.

nela-czyta-pucia-lezac-w-lozku

Nie zabraknie go nawet w wyładowanym po brzegi plecaku podczas górskiej wycieczki. I niech Was Ręka Boska (i Wszyscy Święci) broni, żebyście nie zapomnieli zabrać go na wakacje. Płacz i zgrzytanie zębów z powodu braku ulubionej książeczki uprzykrzy wam urlop tak, że popamiętacie to na zawsze.

4. Zużyjecie kilometry taśmy klejącej

Ukochana książeczka rocznego czy dwuletniego dziecka ma to do siebie, że szybko się niszczy. Macie więc dwa wyjścia:

  • kupujecie zapas taśmy klejącej i szybko stajecie się ekspertami od sklejania tekturowych kartek;
  • kupujecie hurtem cały karton Pucia i regularnie wymieniacie go na nowszy, bardziej suchy, mniej wymiętolony i niekarmiony mlekiem egzemplarz.

Spójrzcie tylko jak wygląda ulubieniec Neli… Miłość 1,5-roczniaka bywa destrukcyjna.

pucio-okladka-ksiazki

5. Pucio uczy dziecko mnóstwa nieprzydatnych słów

Niestosowne prośby sugerujące otoczeniu, że dzieć chce cyca, to nic w porównaniu z tym, ilu zbędnych słówek nauczy się mały pucioholik. W naszym przypadku do najczęściej powtarzanych należą: ci, ko, bobo oraz pibiiii! Jeśli nie wiedzieliście dlaczego nagle wszystkie polskie dzieci na widok przejeżdżającego samochodu udają klakson, to wiecie. Wszystko przez Pucia.

pucio-na-ulicy

rodzina-pucia-w-parku

Park, wiewiórka, hulajnoga… na co to komu? Sami przecież przyznacie, że o wiele bardziej przydatne w życiu małego człowieka są słowa typu: sofa, żelek, pilot i czy możesz puścić mi bajeczkę?

6. Daje dzieciom zły przykład

A teraz trzymajcie się mocno, bo będzie spoiler! Poznacie sekrety Pucia i jego rodziny. A więc…

Pucio w wolnych chwilach nie chodzi wcale na plac zabaw tylko do parku, pali z rodzicami ognisko w lesie i je świeżo zebrane poziomki. Bez mycia!!! W dodatku odwiedza dziadków, dosiada konika i bawi się z kurczaczkiem, a jego siostra je na obiad… chrupiącą marchewkę!

rodzina-pucia-przy-stole

Czytając Pucia, musicie się więc liczyć z tym, że dziecię będzie chciało spróbować marchewki, a zamiast na basen zaciągnie Was nad staw i będziecie musieli się kąpać w nim kąpać razem z rybami. Fuj, fuj!

Najgorsze ze wszystkiego jest jednak to, że na jednym z obrazków tata Pucia zamiata podłogę. Odkąd Nela to zobaczyła i pokojarzyła, że też mamy w domu takie Szu Szu-machadło, mamy pozamiatane jak nigdy dotąd. Piszę o tym, bo goście nie wierzą nam, że nie zaganiamy dzieci do pracy i ona robi to sama z siebie. To znaczy… przez Pucia!

Jedyna praktyczna nauka z tej książki jest taka, że gorąca zupa może poparzyć. Tylko czy dziecku naprawdę potrzeba książki, żeby to odkryć?
ilustracja-pucio-wyciaga-reke-do-goracego-garnka

7. Uczy dzwonienia do babci

Sprowadzając pod swój dach Pucia, możecie być pewni, że za jego sprawką dziecko pozna największą tajemnicę świata — a konkretnie tą, że telefon nie służy tylko do oglądania bajek i można nim też zadzwonić do babci. Pół biedy kiedy zechce dzwonić do babci-mamy. Gorzej kiedy zapragnie wisieć cały dzień na telefonie z babcią-teściową i zacznie jej opowiadać kompromitujące rodziców historie.

pucio-dzwoni-do-babci

9. Sprzyja przemocy domowej

Ten zarzut pod adresem Pucia zrozumie tylko ten, kto choć raz w swoim życiu dostał w głowę cegłą. Albo książką wielkości cegły. Możecie mi wierzyć lub nie, ale odkąd Pucio zawitał do naszego domu, codziennie rano budzi mnie silne uderzenie książką w głowę. Według Neli działa skuteczniej niż jej poranny płacz.

10. Będzie musieli kupić kolejne części

Autorka Pucia regularnie wydaje kolejne części, a saga o Pućku i jego rodzinie zaczyna przypominać tasiemiec o Zagubionych.

pucio-seria-ksiazek-wszystkie-czesci

Lista książek:

W tym miejscu serdecznie przepraszam znajomych, których córeczka dostała ode mnie pierwszy tom Pucia. Nieźle Was wmanewrowałam, ale… w końcu to była Wasza decyzja, żeby kupić młodej wszystkie części. Nie martwcie się jednak, drugi tom Pucia już do nas jedzie. Pocztą kurierską z chatki św. Mikołaja ;)

 

Sami więc widzicie…

26 złotych wydane na Pucia to nawet nie pieniądze wyrzucone w błoto. To kupowanie sobie wielu tygodni czytania w kółko tego samego. Porządnie się nad tym zastanówcie!

Na wypadek, gdyby moja humorystyczna antyrecenzja sprawiła, że zapragnęlibyście poznać Pucia i jego rodzinę, łapcie link do Taniej Książki.

5.00 avg. rating (97% score) - 1 vote