Niania, babcia czy żłobek?

Niania, babcia czy żłobek- (1)
Powrót mamy do pracy wymuszony sytuacją finansową rodziny, lękiem o utratę posady czy też chęcią wyrwania się z domu wiąże się ze znalezieniem opieki nad dzieckiem. Niania, babcia czy żłobek? Nie wiesz co wybrać? Najpierw poznaj ich zalety i wady, a później podejmij decyzję.

Niania

Zacznijmy od zatrudnienia niani – rozwiązania dostępnego zawsze i wszędzie, a ograniczonego jedynie zasobnością rodzicielskiego portfela.
Odpłatną opieką nad dziećmi zajmują się osoby w różnym wieku począwszy od świeżo upieczonych maturzystek i studentek (głównie zaocznych) po kobiety w podeszłym wieku, które chcą sobie dorobić do emerytury. Tak się składa, że pomimo równouprawnienia i wszechobecnego gender to właśnie głównie kobiety pracują jako opiekunki.

Zalety zatrudnienia opiekunki

  • indywidualna opieka nad dzieckiem
    Opiekunka, którą zatrudniasz, zajmuje się jedynie Twoim dzieckiem. Takie rozwiązanie daje wielu rodzicom przekonanie, że potrzeby dziecka będą zaspokojone w należyty sposób, zazwyczaj w pierwszej kolejności.
  • dostosowanie się do przyzwyczajeń dziecka
    Zachowanie ustalonej przez mamę pory drzemki, spaceru i posiłków pozwala na zmniejszenie dyskomfortu związanego z rozstaniem. Dziecko może zachować swój rytm dnia i dzięki temu będzie spokojniejsze, wypoczęte i mniej zdezorientowane nową sytuacją.
  • opieka na miejscu, w domu
    Konieczność budzenia co rano dziecka, ubierania go i odwożenia do punktu opieki bywa frustrująca. Niania, która codziennie rano puka do Twoich drzwi, staje się błogosławieństwem, bo zajmuje się Twoim maluchem w czasie gdy spieszysz się do pracy.
    Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest to, że dziecko nie musi zmieniać swojego otoczenia. Pozostaje w swoim własnym, dobrze znanym domu. Czuje się bezpieczne i przez to łagodniej znosi rozstanie z mamą.
  • dyspozycyjność
    Musisz dłużej zostać w pracy? Stoisz w korku? Wypadło Ci coś nagłego i nie możesz wrócić do domu na czas? W takiej sytuacji możesz skorzystać z koła ratunkowego w postaci telefonu do opiekunki i uprzedzić ją, że wrócisz później niż zwykle. Nie ma obawy, że zamkną Ci żłobek i będą nękać telefonami. Nie ma zbędnych nerwów – dziecko jest pod bardzo dobrą opieką i najprawdopodobniej nawet nie zauważy, że wróciłaś trochę później niż zwykle.
  • wieczorne wyjście
    Możliwość zatrudnienia tej samej opiekunki, która zajmuje się Twoim dzieckiem codziennie, również wtedy, gdy chcecie wyjść z mężem do kina czy restauracji to dodatkowa zaleta. Takie rozwiązanie zagwarantuje Ci komfort psychiczny i odprężenie na randce z mężem. W końcu Twoje dziecko jest ze swoją ulubioną nianią, do której macie pełne zaufanie i nie masz się czego obawiać.

Wady zatrudnienia opiekunki

  • cena
    Koszty zatrudnienia opiekunki do dziecka wahają się zależnie od regionu (w dużym mieście to większy wydatek), doświadczenia i kwalifikacji oraz wieku, a raczej sytuacji ubezpieczeniowej opiekunki. Studentki i emerytki, które mają ubezpieczenie i traktują opiekę nad dzieckiem jako dodatkowe źródło dochodu godzą się zwykle na niższą stawkę niż zawodowe opiekunki.Miesięczny koszt zatrudnienia opiekunki przy 9-10 godzinach dziennie (8 godzin w pracy + dojazd) wynosi co najmniej 2 – 2,5 tysiąca złotych, czyli lekko licząc prawie cała pensja większości młodych matek.

 

Z przykrością stwierdzam, że jest to jedyna wada zatrudnienia niani jaka przychodzi mi do głowy. Oczywiście poza przypadkami, gdy zatrudniona osoba okazuje się kompletnie nieodpowiedzialną i niegodną zaufania opiekunką ;)

idealna-opiekunka-dla-dziecka

Babcia jako opiekunka?

Wiele osób uważa, że najlepszą opiekunką dla dziecka jest jego babcia. Trudno się z tym nie zgodzić: babcia jest ekonomiczna, godna zaufania i całkowicie oddana swojemu podopiecznemu. Większość babć ma jednak dwie wady. Po pierwsze babcie w dzisiejszych czasach pracują zawodowo i nie mają możliwości opiekowania się swoimi wnukami.

Po drugie babcia to również teściowa, a z teściowymi, jak wiadomo, bywa różnie i czasem babcia-opiekunka może stać się powodem rodzinnych kłótni. Zwrócenie uwagi teściowej może zostać odebrane jako przejaw niewdzięczności, ale może też zostać zupełnie zignorowane. W takim wypadku nie sprawdza się powiedzenie: „płacisz – wymagasz”, co niektórym osobom może przeszkadzać.

Jeśli żadne z powyższych Was nie dotyczy, to cieszcie się babcią-opiekunką. Nic lepszego nie mogło się Wam przytrafić :)

Żłobek

Posłanie dziecka do żłobka bywa postrzegane jako bezduszne, zautomatyzowane rozwiązanie kwestii opieki nad dzieckiem. Tymczasem współczesne żłobki to kolorowe, przyjazne dzieciom miejsca w których pracują wykwalifikowane opiekunki gotowe zająć się Twoim dzieckiem.

Zalety posłania dziecka do żłobka

  • cena
    Czynnikiem, który najczęściej jest brany pod uwagę przy wyborze formy opieki nad dzieckiem jest cena. W porównaniu do kosztów zatrudnienia opiekunki, czesne w prywatnym żłobku jest co najmniej o połowę niższe, że już nie wspomnę o publicznych żłobkach, gdzie miesięczne opłaty wynoszą maksymalnie kilkaset złotych.
  • kontakt z rówieśnikami
    Co prawda kilkumiesięczne bobasy nie są na tyle rozwinięte społecznie, by nawiązywać kontakt z rówieśnikami, ale już w przypadku półtorarocznych dzieci zaczyna się to zmieniać. W tym wieku dzieci uczą się zasad życia w grupie takich jak dzielenie się zabawkami czy czekanie na swoją kolej podczas posiłku. Wspólne wygłupy, naśladowanie zachowań starszych o kilka miesięcy kolegów i podglądanie ich podczas zabawy sprawiają, że dzieci chodzące do żłobka są postrzegane jako lepiej rozwinięte społecznie.
  • zabawy, piosenki i wierszyki
    Żłobek to nie tylko forma opieki. Współczesne żłobki to centra rozwoju maluchów oferujące im zajęcia muzyczne, plastyczne, sportowe i językowe. Dostarczenie dziecku rozrywki w czasie złej pogody, która uniemożliwia przebywanie na świeżym powietrzu to moim zdaniem największa zaleta posyłania go do żłobka.

Poliglota od przedszkola baner

Wady posyłania dziecka do żłobka

  • choroby
    Największa zmora dzieci zaczynających swoją przygodę ze żłobkiem to częste choroby. Proces nabierania odporności poprzez odchorowanie pierwszych kilku miesięcy jest podobno nieunikniony i czeka Twoje dziecko jeśli nie teraz, to później, gdy pójdzie ono do przedszkola czy szkoły.
    Dużą rolę odgrywa tutaj nieodpowiedzialność rodziców, którzy przyprowadzają chore dzieci. Wystarczy, że jedno dziecko przyjdzie do żłobka zaziębione, a na następny dzień chora jest już cała grupa. Ta prosta zasada wydaje się być wiedzą tajemną dla niektórych rodziców i niewiele możemy na to poradzić, jeśli opiekunki się godzą na przyjęcie chorego dziecka.
  • sztywne godziny otwarcia i zamknięcia żłobka
    Żłobki są otwierane i zamykane o sztywnych, z góry ustalonych godzinach, do których rodzice muszą się dostosować. Zmiana godzin pracy, zmniejszenie etatu albo znalezienie dorywczej opieki na czas, kiedy dziecko nie może przebywać w żłobku to jedyne akceptowalne rozwiązania. Notoryczne odbieranie dziecka po zamknięciu placówki nie będzie dobrze postrzegane ani przez personel, ani nawet przez samo dziecko, które będzie musiało samo czekać na mamę czy tatę w czasie gdy inne dzieci będą już w domu.
  • potrzeba zorganizowania awaryjnej opieki
    Sztywne godziny pracy i obowiązek przyprowadzania wyłącznie zdrowych dzieci sprawiają, że rodzice często muszą mieć zorganizowaną alternatywną opiekę dla dziecka. Zaprzyjaźniona sąsiadka, ciocia, babcia czy pracująca dorywczo opiekunka jako awaryjne sposoby na łatanie opieki w razie choroby czy nagłego wypadku w pracy potrafią przyprawić o ból głowy.

Żłobek prywatny czy publiczny?

Wiele osób uważa, że żłobek to żłobek i nie ma się nad czym zastanawiać. Publiczny wychodzi taniej, ma sprawdzoną opinię i lepsze, bo gotowane na miejscu jedzenie. W praktyce okazuje się, że tylko pierwszy punkt, czyli niższa cena okazuje się prawdą. Catering, na którym bazują prywatne żłobki, wcale nie jest zły, a dzieci wcale nie chodzą głodne z powodu braku kucharki. Również prywatne żłobki, działające od kilku lat, mają wyrobioną opinię, o którą można zapytać innych mam.

Jest jednak jedna rzecz, która przemawia do mnie na korzyść prywatnych żłobków: ilość dzieci w grupie.

Duża grupa maluchów niesie za sobą większe ryzyko chorób, a tym samym częstsze staje się korzystanie z dodatkowej opieki nad dzieckiem. Kameralne żłobki w których jest do 10-15 dzieci stwarzają mniejsze ryzyko infekcji, choćby dlatego, że opiekunkom jest łatwiej wyłapać chore dzieci i odpowiednio zareagować. Dbając o dobrą opinię swojego żłobka nie pozwalają sobie przyjmowanie chorych dzieci, bo oburzenie i pretensje jednego rodzica, którego dziecko zaraziło się czymś w żłobku będzie się ciągnąć za nimi latami.

Najważniejszym kryterium przy wyborze żłobka powinna być jego opinia wśród znajomych rodziców. Pamiętaj jednak, że nie każda zasłyszana opinia jest dla Ciebie ważna. Zależy Ci wyłącznie na wiarygodnej opinii, bo szukasz żłobka, który spełni Twoje oczekiwania i nie chcesz sobie pozwolić na wpadkę.

Jeśli jesteś właśnie na etapie szukania żłobka dla swojego dziecka, to przeczytaj również:

  • Hej. My zdecydowaliśmy z Mężem, że do 3. roku życia Ali zostanę w domu. Ma to swoje wady i zalety. Niebawem minie 20 miesięcy wspólnie… Ja raczej z tych kobiet przedsiębiorczych, więc odczuwam duże zmęczenie. Skupiam się jednak na tym, co dobre :) a za sprawą mojego bloga realizuję też siebie. Co do niani, żłobka i babci… Bardzo uważnie obserwuję nianie i babcie, które codziennie spotykam. Myślę, że najlepszym dla Malucha rozwiązaniem jest babcia respektująca i stosująca metody wychowawcze rodziców ;) Nianie… hmm różnie to bywa z nimi… Gdybym miała zatrudnić nianię dla Ali, to na pewno szukałabym młodej dziewczyny, aktywnej, energicznej, empatycznej. Żłobek to taka poczekalnia… Jednak rozumiem, ze często to jedyne możliwe rozwiązanie. Pozdrawiam :) P.S. Super wpis, bardzo rzeczowy.

    • Podziwiam Cię. Ja po pięciu miesiącach siedzenia z dzieckiem w domu miałam dość i marzyłam o powrocie do świata dorosłych. Z dwójką było mi łatwiej to przetrzymać, ale i tak po 18 miesiącach puściłam je w wielki świat ;)

      • Planuję powrót do pracy na przełomie września-października….po 6 latach spędzonych w domu z dziećmi. Synek ma już pierwszy rok przedszkola prawie za sobą, Córeczka dołączy do niego we wrześniu. Mam nadzieję, że etap nabierania odporności mamy już za sobą ;)

      • Też mam taką nadzieję!

        Aż 6 lat w domu? Podziwiam, choć pewnie jakbym miała wtedy bloga, to czas nie ciągnąłby mi się tak niemiłosiernie ;)

  • Gdybym miala cokolwiek wybrac zdecydowalabym sie na prywatny zlobek. Mam srednie zdanie o nianiach i z babciami roznie bywa. W prywatnym zlobku grupy sa mniejsze niz w publicny

  • Babcia to jest najlepsza opcja moim zdaniem. Choć przy pierwszym dziecku miałam opiekunkę i słowa złego nie mogę powiedzieć, było super ale drogo! Niestety.

  • niania – tak. Zajmowała się moim synkiem przez rok i byliśmy zachwyceni, taka trzecia babcia. Ze żłobkiem nie miałam kontaktu, bo synek już w wieku 2 lat i 3 m-cy powędrował doprzedszkola, ale prywatnego więc miał bardzo porządną opiekę.

  • Babcia to najlepsza opcja ale niestety nie zawsze ma się babcię blisko, kolejna to niania ale warunek musi być sprawdzona i lubić swoją pracę ja miałam fatalne wspomnienia z jedną, bywa i tak. Kolejna to żłobek i jak sama napisałaś współczesne żłobki to kolorowe i przyjazne miejsca

  • Och! Gdyby tak można było to wszystko w jedno połączyć…Najwspanialsze są Babcie niewtrącające się, szanujące swoje dzieci i ich drugie połówki, które cieszą się jeszcze zdrowiem to największy skarb…Choć wydaje mi się, że najwięcej zależy od samego Dziecka. Na przykład nie każde dziecko jest gotowe na to by pójść od żłobka tak z marszu…Temat jest naprawdę trudny i złożony…Zawsze można pokombinować i połączyć ognisko przedszkolne z Babcią lub nianią…:P

  • Ja jestem przeciwniczką powierzania dzieci babciom, bo uważam, że ich rolą nie jest bycie opiekunką na pełen etat. Zdaję sobie sprawę z tego, że dużo osób nie ma innego wyjścia, bo takie czasy, niemniej nie uważam tego za sensowne rozwiązanie. Rola dziadków jest inna, przynajmniej w moim odczuciu. U mnie niania w grę nie wchodzi z powodów ekonomicznych, na żłobek córeczka jest za duża, a babcie są daleko, więc w ogóle się wykluczają. Radzimy sobie sami, Gaja chodzi do przedszkola, ja nie pracuję, także tragedii nie ma :).

    • Znam kilka babć, które czułyby się wręcz oszukane gdyby usłyszały takie słowa od swoich dzieci. Wszystko zależy od wzajemnych relacji i oczekiwań :)

  • My zdecydowaliśmy się na żłobek (prywatny bo dostanie się do państwowego graniczy z cudem) i muszę przyznać, że jesteśmy zadowoleni. Wiadomo początki były trudne chyba nawet bardziej ja to przeżywałam niż Wiktorek, ale z perspektywy czasu jesteśmy zadowoleni.
    Dziadków niestety mamy bardzo daleko, zresztą oboje jeszcze są aktywni zawodowo więc ta opcja odpadała. A niania bez szczerego polecenia kogoś znajomego raczej balibyśmy się sami szukać. No i koszty wiadomo.

  • U nas była babcia, potem przedszkole :) Sama przez krótki czas byłam nianią. Ze żłobkiem nie mam żanego doświadczenia :)

  • Ja chyba niebawem stanę przed tą decyzją. Na początku myślałam, że bedzie to niania, ale patrząc na koszty, to chyba bardziej mnie samej opłacałoby się zostać w domu. Babcia raczej nie wchodzi w grę, ponieważ moja mama bardzo lubi wkładać nos w nie swoje sprawy i robić „po swojemu”, co często nie jest zgodne z moimi przekonaniami, a o teściowej to wolę nawet nie wspominać. Dlatego też z tych trzech opcji, wybiorę chyba żłobek, ale raczej prywatny.

    • W takim razie pozostaje jedynie życzyć powodzenia w szukaniu idealnego żłobka. Będę trzymać kciuki!

  • Miałam ten niewiarygodny luksus powierzenia na pierwsze 1,5 roku Omena jego prababci. Moja mama będzie pracowała tak długo póki Omen do gimbazy nie pójdzie, a politycy się dziwią, czemu tak niechętnie decydujemy się na dzieci. A w razie choroby kto się nimi zajmie? Nie zawsze można wziąć L4, urlop itp. Najlepsza instytucja to babcia i prababcia, później młody podreptał do przedszkola, ja skończyłam studia i młody zaczął chodzić do szkoły, która wydaje mi się o wiele bardziej problematyczna w kwestii opieki nad dziećmi niż przedszkole ;)
    Szczęściem mój kierownik to wyrozumiały facet.

    • My również korzystaliśmy głównie z pomocy prababci przez rok po moim powrocie na studia zanim Mati poszedł do żłobka.
      Perspektywa posłania dzieci do szkoły mnie przeraża. Te wszystkie wolne dni, śmiesznie krótkie zajęcia i baaardzo długie wakacje w przypadku 7- czy 8-latków to moim zdaniem jakieś nieporozumienie. Uważam, że w każdej szkole powinny być organizowane pół kolonie w czasie wakacji, a nauczyciele powinni pełnić normalne dyżury. Niby są kolonie i inne wyjazdy, ale nie można przecież przerzucać dziecka z jednego wyjazdu na drugi przez całe dwa miesiące – kasa to jedno, ale dziecko też się w końcu zbuntuje.

  • U nas padło na prywatny żłobek i była to najlepsza decyzja jaką mogliśmy podjąć!

  • U nas było i jest tak, że ja zostałam w domu….. z własnej woli :) Mieszkamy z jedną babcią, ale ona nie potrafi się dzieckiem zająć. Udowodniła mi to nie raz ;( Młoda poszła do przedszkola mając 5lat, bo u nas jest prywatne i nie było mnie stać na to, by posłać ją wczesniej czego żałuję…..Teraz szukam pracy, ale jest trudno :(

    • 5 lat to też dobry wiek na odkrywanie przedszkola. Niektórzy uważają nawet, że najlepszy, bo dzieci powinno się posyłać do placówek oświaty jak najpóźniej.
      Życzę powodzenia w szukaniu pracy ;)

      • Powiem Ci, że z jednej strony było ciężko, bo po tylu latach obie przyzwyczaiłyśmy się byc razem, ale z drugiej strony córka była bardziej świadoma i rozumiała jak jej wszystko tłumaczyłam :)

      • A ciężko przeszła ten okres czy raczej lekko, bardziej dojrzale?
        Ja miałam to szczęście, że moje dzieci zapominały o mnie jak tylko widziały inne dzieci i czasem tylko, jak się bardzo dopominałam, to pomachały mi na pożegnanie. Za to ryczałam z tego powodu jak bóbr ;)

      • Przez pierwszy tydzień płakała w momencie rozstania , a ja potem w drodze do domu :) Ale jak przychodziłam po nią do przedszkola to chciała zostać dłużej :)

      • To wspaniale, że tak się jej spodobało :)
        A dla matki takie zachowanie dziecka oznacza jedno: dobrze je przygotowała do pójścia w świat skoro potrafi się odnaleźć samo poza domem. Możesz być z siebie dumna ;)

  • Babcia, ale jak nie ma możliwości to niania

  • Twoje teksty są zawsze merytoryczne :) To trzeba Ci przyznać.
    Temat wyczerpany. U nas problem się rozwiązał. Oli do przedszkola pójdzie za rok… wówczas ja zakończę wychowawczy …

    • Problem się rozwiązał to znaczy, że Oli się nie dostał do przedszkola czy taką podjęliście decyzję?
      Jeśli nie chcesz/nie możesz, to nie odpowiadaj ;)

      • Kochana problem rozwiązał się w zupełnie inny sposób. Przedszkole mamy pod nosem, mieszkamy w małej miejscowości (czytaj: wsi) i tutaj każde dziecko jest na wagę złota. Ale Oli ma dwa latka, ja jestem na wychowawczym i na tą chwilę wysyłać go nigdzie nie trzeba. Za rok natomiast idzie :) Jako trzylatek.

      • Mieszkacie w raju! U nas miejsc w przedszkolu jest na wagę złota, a po cofnięciu reformy i zatrzymaniu jednego rocznika na drugi rok w zerówce na wagę… diamentów ;)

  • momenty z życia

    Jakie ja mam szczęście, że Kacperek podczas mojej nieobecności jest pod opieką babci, a mojej mamy :D Wiem, ze Młody jest w dobrych rękach i sama nie miałam problemu z powrotem do pracy

  • Pingback: Najlepsze posty na Tygrysiakach w 2016 roku - Blog Parentingowy Tygrysiaki.pl()

  • Mom Monika

    My nie jestesmy gotowi na rozłąkę z naszym dzieckiem – poki co. Wiem że rodzice maja rożne sytuacje – często nie maja wyboru. Ja korzystam ze swojej możliwości siedzenia z córka w domu. Jednak zapisałam ja w kolejkę do żłobka – w razie zmiany zdania badz sytuacji rodzinnej :) zapraszam do mnie

  • Wyczerpujący tekst! Niania jest najlepsza z polecenia! Jakbyś potrzebowała, daj znać, ale chyba za daleko mieszkam :(