Zamek w Dobczycach – Wycieczki Kraków i okolice #1

Zamek w Dobczycach

Rodzinne zwiedzanie

Wiosna w pełni i niedługo przyjdzie lato, a więc powoli nadciąga czas wyjazdów, urlopów i upragnionych wakacji. Z tego powodu postanowiłam zmobilizować swoją rodzinę do organizowania weekendowych wycieczek po naszej okolicy. Zamki, ruiny, jaskinie, groty, skałki, dolinki, urokliwe miasteczka i zabytkowe dwory – mamy co zwiedzać, a Wy będziecie mieli co czytać i oglądać.

Z jednej strony ma to być pretekst do wspólnego spędzania czasu na świeżym powietrzu oraz pokazania Tygrysiakom, że poza placem zabaw istnieje jeszcze jakiś inny świat. Z drugiej strony będzie to świetna okazja do poznawania przyrody, historii i treningu całej rodziny przed prawdziwym wakacyjnym zwiedzaniem. Dzieci nam rosną, powoli można by już planować rodzinną włóczęgę po Polsce albo nawet i po Europie, ale jak zareagują na to Tygrysiaki?

Dobczyce

Nasze zwiedzanie okolicy zaczęliśmy od Dobczyc – miasta położonego około 30 km od Krakowa, mniej więcej w połowie drogi między Myślenicami a Wieliczką.

Główną atrakcją Dobczyc jest zamek położony na wzgórzu z którego rozpościera się wspaniały widok na okolicę. Zielone, urokliwe pagórki okalające dolinę, w której płynie Raba, to tylko część interesujących widoków. Tym, co najbardziej przyciąga uwagę jest zapora oraz powstałe dzięki niej sztuczne jezioro.

Zalew w Dobczycach jest zbiornikiem wody pitnej i z tego powodu można go jedynie podziwiać. Nie wolno się w nim kąpać ani pływać po nim żadnymi łódkami, rowerkami czy statkami. Trochę szkoda, bo lasy porastające brzegi Zalewu Dobczyckiego stanowiłyby przepiękną scenerię do uprawiania sportów wodnych.

Mimo to Muzeum Regionalne PTTK w Dobczycach, w skład którego wchodzą zamek i położony nieopodal skansen, stanowią już same w sobie i tak dużą atrakcję, zarówno dla małych jak i dużych turystów.

Pomimo pięknej pogody nie było tłumu turystów i bez trudu znaleźliśmy miejsce do zaparkowania – cóż za miła odmiana po godzinnym staniu w korku na parkingu w centrum Krakowa ;)

Dobczyce - Skansen

Dobczyce - zamek

Dobczyce - zamek i zalew

Dobczyce - zapora

Dobczyce - Raba

Z wózkiem na zamek?

Wycieczkę na Zamek Dobczycki można zacząć od wędrówki żółtym szlakiem, który stromą ścieżką przez las wiedzie pod sam zamek. Bez obaw – droga jest do pokonania nawet dla całkiem małych dzieci, o ile tylko wysadzi się je z wózka, bo choć wózek wjechał, to z Gabą w środku mogłoby być ciężko. Szczególnie na schodach, które widać na zdjęciu…

Tak, tak… stromą ścieżką przez las i jeszcze wspiąć się schodami do nieba, ale co to dla nieustraszonych Tygrysiaków?!

Tygrysiaki na schodach

Do zamku jest na szczęście dojście z innej strony. Niestety również po schodach, ale mniej stromych i nie drewnianych lecz kamiennych. Przy odrobinie wprawy i samozaparcia dałoby się po nich wjechać nawet głębokim wózkiem, choć sama nie wiem czy by mi się chciało. Sądząc jednak po ilości wózków pozostawionych przy kasie biletowej zamku, to amatorów takich wypraw raczej nie brakuje.

Dzieci na zamku

Czytając w przewodniku o ruinach Zamku w Dobczycach miałam trochę obaw czy Tygrysiakom spodoba się taki zamek, czy też będą w nim widziały tylko bezkształtną masę kamieni. Na szczęście okazało się, że Zamek jest pięknie odbudowany, są widoczne mury obronne, studnia, a nawet komnaty z wystawą dotyczącą tortur i broni (nieco makabryczny widok, ale na szczęście błysnęłam refleksem i w porę wytłumaczyłam Matiemu, że to tylko lalki).

Dobrze, że w środku nie ma czego zepsuć, bo nasze Tygrysiaki dały upust swojej energii i fantazji. Mati wymachując zabawkowym sztyletem (zakupionym na Zamku) bawił się w rycerza, a Gabrysia wybrała dla siebie komnatę i za nic w świecie nie chciała z niej wyjść! Siadła przy oknie i niczym Roszpunka czekała na księcia przemierzającego na białym rumaku gęsty las.

Rycerz Mati

O ile dzieci nie zrobią sobie krzywdy biegając po nierównym podłożu i nie zaszyją się na stałe w którejś z komnat, to możecie być o nie na Zamku w Dobczycach zupełnie spokojni. My następnym razem weźmiemy Gabrysi koronę, żeby książę wiedział, która to królewna na niego czeka ;)

Dodatkową atrakcją jest “karczma” z tarasem widokowym, z którego można podziwiać tamę i Zalew Dobczycki. W szumnie nazwanej karczmie zamkowej można kupić piwo, frytki i desery lodowe. Zapiekanek ku rozpaczy rycerza Matiego nie było.

Skansen w Dobczycach

Wbrew temu czego się spodziewałam, Skansen również spodobał się Tygrysiakom. Stare maszyny rolnicze, ozdobny zabytkowy karawan, żuraw przy studni i wielkie ciężkie buty robocze zainteresowały nie tylko rodziców ale i Matiego.

Gabcia tym razem postawiła na inne atrakcje i skupiła się na wchodzeniu i wychodzeniu z chaty. W końcu progi po pachy to nie lada atrakcja!

Gabrysia na progu

Dobczyce - chata w skansenie

Maszyny rolnicze

Lody, lody dla ochłody!

Ostatnim punktem programu wycieczki były lody na dobczyckim rynku. Pyyychota! Z całą pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy. Choć rynek w Dobczycach wygląda bardzo chaotycznie, to warto zwrócić uwagę na piękne wieże i zdobienia domów wokół niego.

Po tej wycieczce zaczynam podejrzewać, że moje dzieci mają gdzieś schowane drugie nogi na zmianę.

No, bo jak to możliwe, że my z Tatą Tygrysiaków padamy ze zmęczenia, a one pełne życia biegną na zamkowy plac zabaw i hasają tam jeszcze przez pół godziny?

Zamkowy plac zabaw znajdziecie niedaleko parkingu przy ul. Podgórskiej 1 (można na ten adres ustawić GPS) na wprost stadionu piłkarskiego. W razie kłopotów ze znalezieniem pytajcie dzieci ;)

Aktualne godziny otwarcia i cennik znajdziecie na stronie Zamek w Dobczycach.

Plac zabaw - zamek w Dobczycach

Zobacz także:


Wakacje z dzieckiem - baner do kliknięcia