Więcej rozumiem niż mówię

Kilka dni temu Gabcia skończyła 18 miesięcy. Półtora roku. Szmat czasu, który zleciał nam bardzo szybko. Patrząc na maleństwa znajomych nie mogę uwierzyć, że moja córka też kiedyś była taka mała. Zresztą ja to brzmi: “moja córka”!

Jaka jest ta nasza mała dziewczynka? Z całą pewnością nie zachowuje się jak mała księżniczka! O nie!

W domu bardziej niż słodkiego aniołka przypomina małego demona, który nieustannie testuje naszą cierpliwość ćwicząc własne struny głosowe.
Już myśleliśmy, że okres imprezowego macierzyństwa mamy za sobą, bo oboje przesypiają całe noce, a tu nagle niespodzianka: śpiewanie, wrzaski i decybele godne niezłej imprezy co najmniej przez kilka godzin na dzień. Całe szczęście, że sporą część dnia nasza wesoła ferajna spędza w żłobku i przedszkolu.

Umiejętności negocjacyjne Gabrysi na tym etapie sprowadzają się głównie do leżenia na ziemi i płakania. Niestety, po tym jak Mati uodpornił nas na takie zachowanie, jesteśmy twardzi i bezlitośni.

Co najwyżej tłumaczymy jej, że na nas to nie robi wrażenia i musi się bardziej postarać. Zachęta najwyraźniej do niej dociera, bo po chwili pojawiają się łezki. Nieliczne, ale jednak. Niestety, to też już nas nie rusza. Jesteśmy naprawdę twardymi przeciwnikami. Nie znaczy nie i nadeszła już najwyższa pora, by Gabrysia to zrozumiała.

Gabrysia - pokazuje palcemGarbysia - zdziwienieGabrysia - uśmiech

Pierwsze słowa

Nie dalej jak wczoraj wyczytałam w poradniku, że dziecko w wieku 18 miesięcy powinno już używać około 10 słów i znacznie więcej słów rozumieć.
Hmm… Policzmy więc słowa, którymi posługuje się Gabcia:

1. Mama – co oznacza w skrócie mama, tata i wszystko inne.
2. Tata – j.w., ale mówi czyli się liczy!
3. Kuku – to kukułka, bohaterka ulubionej książeczki
4. Pepe – pępek. Tata ćwiczył z nią wczoraj, rano jeszcze pamiętała, to chyba też się liczy, nie?
5. Kaka – kaczka, kura i inne chodzące ptaki, które można karmić
6. Te – “te” oznacza chyba “Mati”, bo mówi tak za każdym razem gdy chce wyłudzić dodatkowego żelka dla brata
7. Baba – to akurat proste i oczywiste
8. Ina – żurawina, ulubiony substytut żelków
9. E! – to chyba nowy skrót od “helka” czy “żelka”. Jednak pewności nie mam.
10. Sii – czyli Gaba chce na nocnik, będzie robić kupę albo właśnie ją zrobiła. Ewentualnie chce ściągnąć pieluchę.
11. Bliżej nie określony, ale powtarzalny pisk oznaczający kotka. Chyba też się liczy jako jej własny słowotwórczy wynalazek.

No więc jest 10, a nawet więcej ;)

Uff… Łatwo nie było, ale się udało. Choć i tak nie wierzę, że Gaba zacznie mówić wcześniej niż za rok. Nie ma szans. Ani ja, ani Mati tak wcześnie nie mówiliśmy.

Rozumienie

Tu jest znacznie lepiej, bo Gabrysia rozumie już większość poleceń i udaje się ją czasem namówić żeby poszła do taty i przestała przeszkadzać. Powoli też zaczynam się nią wysługiwać – daję jej coś do ręki i mówię komu ma zanieść. Zdecydowanie najchętniej zanosi bratu żelki.

Gabcia za sprawą żłobkowych cioć pokazuje już oczka, uszy, nosek i buzię. Rączki też. Bezbłędnie też wyłapuje z rozmowy słowo tablet, a nawet tabletka myśląc, że chodzi o sprzęt do oglądania bajek.
Rozróżnia zwierzątka na żywo i w książkach, przy czym Tofik jest dla niej tylko Tofikiem, a nie psem.

Jak oparzona wyskakuje z wanny na hasło “Przyjaciele z podwórka”. Rozróżnia Smerfetkę, Papę Smerfa i Ważniaka. Gargamela i Klakiera również. Edukację z zakresu znajomości bohaterów bajkowych wspiera książeczką o Smerfach, którą wybiera częściej niż dobranockę.

Na lodach 2Na lodach

Relacja z rodzeństwem

Jak to z rodzeństwem bywa, Tygrysiaki kochają się, przytulają i dbają o to żeby każde z nich dostało żelka, lizaka czy ciasteczko. Chwilę później jednak walczą zaciekle o zabawkę albo miejsce na huśtawce – prawdę mówiąc to Gabrysia testuje siłę swojej perswazji na Matim, który z narażeniem zdrowia jej nie odpuszcza.

W stosunku do brata Gabi stosuje bardziej inwazyjne metody niż wobec rodziców i błyskawicznie przechodzi do działania z użyciem sprzętu, który ma w danej chwili pod ręką. Uderza go po głowie łopatką, lalką, drewnianym puzzlem i konewką do wody albo też, z braku innych możliwości drapie go po twarzy.

Mati w takich sytuacjach nie odpuszcza tylko dzielnie tłumaczy jej, że powinna odpuścić. Gdy tłumaczenie nie skutkuje (90% przypadków), to woła na pomoc rodziców, bo w końcu jako dobrze wychowany starszy brat doskonale wie, że nie wolno się bić.

Ciekawa jestem, kto pierwszy zmądrzeje: Gabi (przestanie bić) czy Mati (zacznie oddawać).

Oczywiście mam nadzieję, że Gaba, choć chwilami sama mam ochotę jej oddać, gdy widzę, jak patrzy na jego płacz z triumfującą miną.

Gabrysia przyczaja się na brata

PS. Zdjęcia przedstawiają rodzinną wizytę w lodziarni.

Gabcia czająca się za plecami Matiego (widoczna na ostatnim zdjęciu) to początek polowania na loda Matiego. Polowanie zakończyło się ucieczką Matiego i akcją “Rejtan” na płycie Rynku w wykonaniu Gabrysi. Więcej na temat akcji “Rejtan” już w następnym poście.

Gabrysia płacze

 

Stylówka Gabci:

T-shirt z Minnie – H&M

dżinsowa spódnica z falbanami – Reserved Kids

rajstopy – Agatka by Knittex

Stylówka Matiego:

bluzka z robotami – Cool Club

czapeczka z daszkiem – Yo!