Postaw się na miejscu dziecka – NLP cz.2

Dziecko prowadzi dorosłego za rękę
fot. Shutterstock

 

Rozmawiając z dzieckiem trzeba mówić w taki sposób, aby dziecko rozumiało co się do niego mówi. Trzeba jednak pamiętać też o tym, że do rozmowy trzeba co najmniej dwojga i my również musimy starać się rozumieć nasze dzieci. Wiem, że jest to trudne zadanie, ale warto wtedy przypomnieć sobie siebie w ich wieku – w końcu to nasze dziecko i, chcąc czy nie chcąc, jesteśmy do siebie podobni.

Świat oczami dziecka

W książce NLP dla bystrzaków natrafiłam na bardzo ciekawą anegdotę. Pewnego razu mały chłopiec, widząc psa siedzącego w policyjnym radiowozie, bardzo się zdziwił. Podszedł więc do samochodu i zapytał policjanta co takiego złego zrobił ten pies, że został aresztowany. No tak:

POLICJANT + X = ARESZTOWANIE

Zatem: POLICJANT + PIES = ARESZTOWANY PIES!

Proste jak drut zwinięty w kłębek ;)

Historyjka ta świetnie obrazuje to, że dzieci myślą zupełnie inaczej niż dorośli. Dla nas sprawa jest oczywista. Dla dziecka również. Tyle, że wynika z tego coś zupełnie innego i robi się nam zabawne nieporozumienie. Jak rozwiązać ten konflikt w pojmowaniu rzeczywistości? Wystarczy postawić się na miejscu dziecka i przenieść do własnego dzieciństwa

Ania, Mati i ulubiona piaskownica

Była sobie pewnego razu mała dziewczynka o imieniu Ania. Bardzo lubiła bawić się w piaskownicy albo swoją ulubiona lalką. Nie miała żadnych kompleksów, kochała żółty kolor i przepadała za serem żółtym. Do pełni szczęścia wystarczył jej osiedlowy plac zabaw na którym spędzała całe dnie wesoło bawiąc się z innymi dziećmi…

Dwadzieścia pięć lat później był sobie Mateuszek. Również uwielbiał bawić się w piaskownicy, ale zamiast lalki miał Białego Misia. Jego największym pragnieniem wcale nie było zobaczenie morza. Podczas wakacji nad morzem najbardziej na świecie chciał wrócić do swojego domku. Wrócić po to, żeby bawić się na swoim placu zabaw. W swojej piaskownicy. Nie chciał bawić się nad morzem w tej wielkiej piaskownicy zwanej plażą. Chciał jak najszybciej wracać do domu.

Rozpacz nad morzem

Czy zastanawialiście się kiedyś jak to było, gdy Wy sami byliście dziećmi? Po raz pierwszy się zastanowiłam nad tym podczas zeszłorocznych wakacji nad morzem, gdy Mati kolejny już raz robił przedstawienie wracając na kwatery.

Wszystko było super do momentu gdy wracaliśmy “do domu” i przekraczaliśmy bramkę. Wtedy zaczynała się histeria, płacz, krzyk i tupanie nogami.

Może mu się nie podoba w tym pensjonacie?
Może boi się spać w tym łóżku?
Może boi się, że go tu zostawimy?
Może…?

Powodów takiego zachowania może być tysiąc, ale jak zgadnąć co też się dzieje w głowie trzylatka, gdy ten tylko płacze i krzyczy, że chce do swojego domku na Słonecznej?

Postawiłam się na jego miejscu, cofnęłam lata świetlne wstecz i… wyszło mi na to, że ta mała Ania tak samo jak Mateuszek płakałaby, że chce wracać do swojej piaskownicy. Tak samo byłoby mi obojętne całe to morze z plażą, na której nie ma ani jej koleżanek ani zjeżdżalni.

Przestałam się więc denerwować nieznośnym zachowaniem Matiego, bo to przecież nie jego wina, że rodzicom nagle, ni z gruchy ni z pietruchy, zachciało się przejechać całą Polskę tylko po to, żeby on był nieszczęśliwy. Postawiłam się na miejscu mojego synka, spojrzałam na całą sytuację oczami małej Ani i zamiast na kwatery skierowałam się na najbliższy plac zabaw, co trochę uratowało naszą sytuację.

Czy Wasze dzieci są podobne do Was w ich wieku?

 

PS. Artykuł powstał w ramach cyklu NLP w wychowywaniu dzieci.

Czytając książkę NLP dla bystrzaków natrafiłam na tyle ciekawych uwag, że postanowiłam podzielić się nimi i naszymi doświadczeniami z ich stosowania w cyklu artykułów na temat NLP w wychowywaniu dzieci. Cykl gości na blogu przez całe dwa tygodnie, a poniżej znajdziecie linki do pozostałych artykułów opublikowanych w ramach tego cyklu.

NLP #1 - baner

 

baner-wyciety- NLP 3