Nie odkładaj macierzyństwa na potem

oczkując na dzieckofot. Shutterstock

 

Doprawdy nie rozumiem dlaczego nowa kampania Nie odkładaj macierzyństwa na potem wzbudziła tyle negatywnych komentarzy!

Spot faktycznie jest kiepski, ale raczej mam tutaj na myśli jego wykonanie, a nie przesłanie.

Przesłanie z którym się całkowicie zgadzam, bo znam kilka par, które nie mają dzieci i odkładają macierzyństwo na potem, bo:

1) kariera

2) większe mieszkanie/dom

3) podróże, wakacje i luz. 

Na końcu listy planów w rozmowach bardzo często pada stwierdzenie, że na dziecko jest jeszcze czas… Ale czy na pewno można bezkarnie odkładać macierzyństwo?

Płodność a wiek kobiety

Widzieliście badania na temat spadku płodności wraz z wiekiem kobiety? Znacie konsekwencje odkładania macierzyństwa poprzez wieloletnie stosowanie antykoncepcji hormonalnej? Rozmawialiście na temat macierzyństwa po trzydziestce z lekarzem?

Przejrzyjcie chociaż stronę fundacji, która wypuściła kontrowersyjny spot => Nie odkładaj macierzyństwa.
Być może informacje tam podane wydadzą się Wam wyssane z palca, ale tak się składa, że są one zgodne z tym czego uczyłam się studiach. Fakt, lekarzem nie jestem i z medycyną chciałabym mieć jak najmniej wspólnego, ale jako studentka biotechnologii musiałam kilka przedmiotów związanych z rozrodem zaliczyć. Dzięki temu wiem, że z punktu widzenia biologii odkładanie macierzyństwa na potem nie jest dobrym pomysłem, a najlepszy okres na urodzenie pierwszego dziecka jest zdecydowanie przed trzydziestką, a nawet wcześniej.

Biologia kontra kultura

Niestety żyjemy w czasach gdy zegar kulturowy nie jest zsynchronizowany z naszym zegarem biologicznym. Nie żyjemy zgodnie z rytmem narzucanym nam przez naturę.

Jemy truskawki w grudniu, kładziemy się spać grubo po północy i mamy dzieci wtedy kiedy chcemy. Bez obawy o przyszłość odkładamy macierzyństwo na potem nie myśląc o tym, że kiedykolwiek może być na nie za późno, bo przecież są hormony, jest in vitro. Wszystko to jest oczywiście zasługą biotechnologii, którą uwielbiam całym sercem, ale czuję respekt wobec możliwości jakie nam ona daje.

Dzięki biotechnologii mamy, my ludzie, w swoich rękach ogromne narzędzie, ale możemy sobie nim zrobić pewnego dnia krzywdę. Chociażby poprzez odkładanie macierzyństwa, a w razie problemów z płodnością liczenie na jej dobrodziejstwo.

Za młodzi na wnuki

W dzisiejszym świecie większości ludzi wydaje się, że skoro medycyna pozwala 60-latce na urodzenie trojaczków, to nic złego się nie stanie jeśli poczekają z poczęciem dziecka jeszcze kilka lat. Co gorsza, często zdarza mi się, że stwierdzenie takie pada z ust nie młodych ludzi, ale z ust ich rodziców! Rodziców, którzy sami mieli dzieci w wieku co najwyżej dwudziestu paru lat, a teraz nie chcą być dziadkami, bo czują się jeszcze tacy młodzi!

Poza tym uważają, że dzieci najpierw powinny się dorobić domu albo chociaż mieszkania, zdobyć wysoką pozycję zawodową, a potem pomyśleć o swoich dzieciach. Przykre to, ale odkładanie macierzyństwa na potem ma często mocne poparcie w potencjalnych dziadkach. Zauważyliście przy okazji, że rodzice wymieniają zwykle te rzeczy, na które oni sami pracowali przez wiele, wiele lat?

Czyżby nie chcieli zostać dziadkami za życia? Kto się nimi zaopiekuje na stare lata, gdy będą potrzebowali opieki? Ich czterdziesto- a może nawet pięćdziesięcioletnie dzieci, które do tej pory odkładały macierzyństwo na potem, będą właśnie zmieniały pieluchy własnym dzieciom?

Wiem, wiem… pielucha więcej czy mniej nie rodzi różnicy, więc ojcu czy matce też się przy okazji zmieni. A i zupę z papki można dać tą samą. W końcu i to małe i to duże bezzębne.

Nie chcę tu nikogo szokować, ale tak to może wyglądać gdy matka urodzi pierwsze dziecko w wieku 35+, a jej córka w tym samym wieku lub później. Matematyka i biologia są bezlitosne: córka może mieć wtedy do opieki niemowlę i siedemdziesięcioletnią, schorowaną staruszkę. Nie czarujmy się, starość naprawdę bywa wymagająca wobec najbliższych, a odkładanie macierzyństwa na potem może sprzyjać kumulacji członków rodziny wymagających stałej opieki. No, ale od czego są żłobki i domy opieki. No problem!

Powiem Ci ile dzieci powinnaś mieć

Co mnie również bulwersuje, to wypowiedzi innych matek w stylu:
– Nikt nie chce mieć dwójki dzieci w krótkim odstępie czasu. Ale jak się tak trafi, to już tak jest…
– Dwoje dzieci Ci wystarczy.
– Ty to masz szczęście. Taka młoda, a już wyrodzona! – komentarz, który usłyszałam po urodzeniu Gabci. Zupełnie jakbym miała jakiś limit dzieci do urodzenia. Chyba chodziło o to, że mam “parkę”. A może ja bym chciała jeszcze jednego synka albo jeszcze jedną córeczkę?

Czy też wisienka ma torcie:
– Teraz są takie tabletki antykoncepcyjne, że nawet się nie wygłupiaj z jeszcze jednym dzieckiem – komentarz ciotki mojego męża, matki trojga dzieci na temat ilości pokoi w naszym nowo budowanym domu. Co z tego, że nie planujemy kolejnego dziecka, może za kilka lat się nam odmieni? Albo samo się trafi. Chcemy być na to przygotowani, a jeden wolny pokój zawsze się przyda.

Świadoma decyzja

Nie chcę nic nikomu narzucać. Nie chcę nikogo straszyć.

To ile kto ma dzieci i w jakim wieku, na jakim etapie swojego życia jest jego indywidualną sprawą. Chciałabym jednak, aby osoby, które są w stałych związkach i z powodzeniem mogłyby mieć dziecko już dzisiaj lecz odkładają macierzyństwo na potem, przemyślały możliwe konsekwencje swojej decyzji, nie żałowałynie mówiły, że nie wiedziały.

Zobacz także:

Ciąża? Nie, dziękuję!