Być rodzicem i nie skonać – recenzja książki

Brudny bobas w pralce fot. Shutterstock

 

Wśród poradników dla rodziców niewiele jest książek, które namawiałyby do wrzucenia na luz, leżenia całymi dniami na kanapie i zostawienia dziecka w spokoju. Jeśli jednak marzysz o błogim lenistwie z dzieckiem, to właśnie masz przed sobą recenzję książki, która jest specjalnie dla Ciebie. Książki z której dowiesz się jak zostać wypoczętym rodzicem szczęśliwego dziecka i jakich argumentów użyć przeciwko tym, którzy uważają, że rodzicielstwo musi być ciężką pracą.

Rewolucyjny manifest rodzicielstwa na luzie Być rodzicem i nie skonać jest dziełem człowieka, który całe swoje zawodowe życie zbudował wokół wychwalania lenistwa. Tom Hodgkinson, angielski pisarz, a przy okazji również ojciec trójki dzieci, to prawdziwy ekspert od leniuchowania na kanapie i… udzielania wskazówek innym rodzicom w jaki sposób mogą osiągnąć ten błogostan.

Jego rady nie sprowadzają się bynajmniej do tego, że należy założyć dźwiękoszczelne nauszniki i nie reagować na dzieci próbujące za wszelką cenę ściągnąć na siebie uwagę rodzica. Idea jego wyluzowanego rodzicielstwa sięga daleko poza popołudniowy odpoczynek pośród szalejącej wokół dzieciarni, a skupia się na przekonywaniu rodziców do zmiany całego światopoglądu i hierarchii życiowych wartości oraz nauczeniu dzieci samodzielnościposzanowania prawa rodziców do odpoczynku.

Kanapa jako centrum dowodzenia

Przywiązany do swojej wygodnej sofy Hodgkinson, ukazuje zwyczajną kanapę stojąca w każdym salonie jako najlepsze miejsce do wymagających niewielkiego wysiłku zabaw. Łaskotanie, udawanie śpiącego niedźwiedzia i wszelkiego typu harce ku uciesze maluchów i rodziców (którzy nie muszą się przy tym prawie w ogóle ruszać) brzmią niezwykle kusząco.

Kto z nas nie lubi bezczynnego wylegiwania się na kanapie, które wraz z przyjściem na świat dziecka zostało zredukowane do minimum? No właśnie! Z Być rodzicem i nie skonać dowiecie się jak wrócić do popołudniowego wylegiwania się na sofie bez ciągłego marudzenia dzieci i jak sprawić, by dziecko pozwoliło Wam trochę dłużej pospać. To jest naprawdę możliwe!

Filozofia ograniczania pracy i wysiłku

Coraz większy pęd za pieniądzem, karierą i sukcesem to zdaniem autora największa zmora współczesnego rodzica. Nieustanne zaspokajanie sztucznie wykreowanych potrzeb dziecka da się jednak ukrócić kosztem… mniejszej ilości pieniędzy na zbędne, tandetne zabawki, którymi i tak nasze dzieci bawią się krócej niż byśmy tego chcieli.

Minimalizm proponowany w książce Być rodzicem i nie skonać bazuje na oszczędnościkreatywności. Wspominane z nostalgią lata naszego dzieciństwa wypełnionego przebywaniem na świeżym powietrzu, beztroskiej zabawie z kolegami i babraniem się w błocie mogą powrócić, o ile tylko pozwolimy na takie zabawy naszym dzieciom nie zasypując ich nadmiarem bodźców.

Trafne uwagi wynikające z porównania zabaw tym, co oferuje za darmo natura a gotowymi zabawkami sprzedawanymi za pieniądze w sklepie, przekonały mnie do zaprowadzenia szeregu zmian w pokoju dziecięcym.

Trwałość zabawek i możliwość wykorzystania ich na wiele sposobów to w naszym domu od czasu przeczytania tej książki kwestie kluczowe. Priorytetem jest jednak nieskrępowana zabawa na świeżym powietrzu, najlepiej patykami, piaskiem i kamykami, czyli wszystkim tym, co mamy za darmonieograniczonej ilości i co nie wywoła kłótni o dostęp do zabawek.

Poparcie autorytetów

Snując swoje, niekiedy dość kontrowersyjne, wywody na temat przyjemnego, niewymagającego wiele wysiłku wychowywania dzieci Hodgkinson sięga do początków pedagogiki. Liczne odniesienia do historii i filozofii oraz bardzo liczne cytaty pochodzące z dzieł Locke‘a czy Rousseau pokazują, że to na pierwszy rzut oka rewolucyjne podejście do bycia rodzicem nie jest niczym nowym. Powrót do natury, doświadczeń i pracy własnej dziecka zgodnie z jego możliwościami i zainteresowaniami głoszone dzisiaj pod szyldem pedagogiki Montessori to pojęcia jeszcze starsze niż się nam wydaje.

Może więc warto wrócić do korzeni i wypiąć się na parki rozrywki, a w zamian zaproponować dziecku prawdziwy park, w którym jazda na karuzeli jest bez ograniczeń, a dotarcie na miejsce zajmuje zaledwie kilka minut i to bez jazdy w ciasnym, sprzyjającym marudzeniu samochodzie?

być rodzicem i nie skonać - okładka

Dla kogo jest ta książka?

Streszczając w kilku zdaniach treść poradnika Być rodzicem i nie skonać można powiedzieć, że kluczem do szczęśliwego rodzicielstwa i dzieciństwa jest zostawienie dziecka w spokoju bez narzucania mu niepotrzebnych zabawek, bezsensownych atrakcji i ogłupiających bajek (również tych z morałem).

Koniec narzekania, mnóstwo śmiechu i dobrej zabawy podczas wychowywania dzieci to najważniejsze na czym powinniśmy się jako rodzice skupić.

Ta książka jest dla Ciebie jeśli:

  • chcesz skończyć z marudzeniem w domu i jesteś gotowa na całkowitą zmianę swojego podejścia do życia
  • lubisz lekkie poradniki napisane z przymrużeniem oka, ale zakorzenione w poważnych wywodach filozoficznych (uwaga! autor wykazuje się erudycją)
  • nie przeszkadza Ci ogromne poczucie humorudystans do siebie i świata
  • rozumiesz różnicę między inspirującą anegdotą a kompletnym brakiem odpowiedzialności
  • jesteś tolerancyjnym czytelnikiem, który nie bierze wszystkiego na serio i nie rzuca książką za pierwszym razem, gdy poczuje, że nie zgadza się z autorem

Wstrząśnie Twoim światem jeśli:

  • masz bardzo konserwatywne poglądy
  • wychowujesz dziecko silną ręką
  • głęboko wierzysz w siłę pieniądza i kupujesz dziecku wszystko co najlepsze
  • jesteś gotów na wszelkie poświęcenia dla dobra Twojego dziecka
  • dziecko jest całym Twoim światem i jeszcze nie wiesz, że nie samym parentingiem rodzic żyje!

Tygrysiaki wrzucają na luz

Książka Być rodzicem i nie skonać  zaintrygowała mnie lekko brzmiącym tytułem. Kupiłam na wakacjach z dziećmi, gdy sama byłam bliska rozpaczy i ucieszyło mnie, że ktoś jeszcze poza mną myśli, że jeszcze chwila i skona zamęczony przez własne dzieci.

Pobieżne przekartkowanie utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że ta lektura to coś, czego mi właśnie wtedy było potrzeba. Im dalej czytałam, tym bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że ta książka to prawdziwy skarb, który zmieni nasze rodzinne życie na dobre.

Pod wpływem Być rodzicem i nie skonać  postanowiłam wyeliminować z naszego życia wszystko to, o co walczą nasze dzieci – lizaki, które nagminnie sobie wyrywały poszły na pierwszy ogień. Schowałam część zabawek, co oszczędziło nam wszystkim nerwów i kłótni o to, kto będzie sprzątał. Przy okazji mamy teraz więcej miejsca do biegania.

Więcej czasu spędzamy na kanapie wspólnie grając w memory, układając puzzle albo konsumując niewidzialne zupy ugotowane na zabawkowej kuchence.

Ograniczamy naszą aktywność skupiając się na potrzebach i pragnieniach naszych dzieci – skończyliśmy już z targaniem Tygrysiaków na siłę do parku, większość czasu spędzamy na ich ulubionym placu zabaw, który jest zaraz obok naszego domu. Tym sposobem nie musimy zabierać wszystkich (nie)potrzebnych rzeczy ze sobą, bo w każdej chwili możemy wrócić. Nawet samo wychodzenie z domu stało się o wiele przyjemniejsze, bo czas spędzamy teraz głównie na placach zabaw, a “przymusowe” spacery wiążemy z nagrodą – na zakupy idziemy przy okazji, a celem jest… (tu wstawiamy lody, ulubione jogurty, ruchome schody czy oddalony od domu plac zabaw). Grunt to dobra motywacja ;)

W naszym domu dzięki poradom z książki Być rodzicem i nie skonać  zrobiło się o wiele weselej, a my odkryliśmy, że bycie rodzicem to niemal nieustanna zabawa.

Polecam!