Dziecio-mobbing

-Hej, co słychać?
-Ech. Szefowa znowu się mnie dzisiaj czepiała. O byle g*wno zrobiła mi wielką aferę na całe biuro. Nie chce mi się o tym gadać. A co tam u ciebie?
-Hmmm… czasem to ja marzę, żeby mieć taką szefową jak Ty.
-Uwierz mi, nie marzysz
-Marzę, bo mam gorszą…

Moja czepialska szefowa jest ze mną 24h/dobę. Budzi się rano o świcie. Przez cały dzień jest z czegoś niezadowolona, byle powód (kolor kubeczka, kolejność zakładania skarpetek itd.) powodują półgodzinne napady histerii z biciem, kopaniem i gryzieniem. Każdy, nawet najmniejszy,  punkt dnia jak posiłek, mycie zębów czy wybór bajki to proszenie się o kłopoty. Wyjście z domu to wyprawa. Ekspedycja. Moja wymagająca szefowa ciągle niweczy mój trud – nie takie jedzenie, nie takie ubranie, nie taka fryzura….


Przerwa techniczna spowodowana nagłym wypadkiem

Korzystając z chwili nieuwagi matki moja szefowa dobrała się do nowego plecaka starszej siostry. W środku była pasta do zębów i płyn do dezynfekcji rąk. Moja szefowa użyła ich jako kremu do ciała i pasty do podłóg.

Tak, wiem. Skąd mogła wiedzieć…


Gdyby Twoja szefowa robiła Ci kilka razy dziennie awantury z powodu koloru kubka, powiedziałabyś, że to mobbing. A tak, pewnie wyślesz mi roześmianą do łez buźkę.

Ty wracasz wieczorem do domu i odcinasz się od swojej szefowej. Jeśli będzie dzwonić, zawsze możesz wyłączyć telefon albo poprosić męża, żeby powiedział, że wyszłaś gdzieś bez telefonu.

U mnie wieczorem zacznie się dwugodzinny koncert życzeń.

Ale zanim ten koncert nastąpi, najpierw zostanę opluta pastą do zębów, a zaraz potem świeżo wypucowana łazienka zostanie doszczętnie usmarowana żelem pod prysznic. Wypolerowana terakota będzie doszczętnie  zachlapana wodą, a być może też i pianą. Na kabinie prysznicowej zostanie tysiąc śladów brudnych łapek.

Na hasło kąpiel moja szefowa co wieczór dostaje szału, ale jeszcze większy szał następuje, gdy chcę wyjąć ją z kąpieli.

Kiedy zegar wybije 20, ja będę padała na twarz, a KTOŚ nieczule podniesie mi palcem powiekę mówiąc:

–Nie śpij, mamo. Popatrz na mnie.
–Dlaczego śpisz?
–Maaaamo! Dlaczego zamykasz oczy?
–Dlaczego nic nie mówisz? Mamo, mówię ci: NIE ŚPIJJJJJJ!!!!!!

Tym kimś oczywiście będzie to moja szefowa.

Jeszcze za tym zatęsknisz…

Narzekanie na szefa mieści się w dobrym tonie. Każdy rozumie narzekającego. Narzekanie na dzieci jest… oznaką słabości, nieradzenia sobie, dowodem na to, że nie sprawdzamy się w roli rodziców.

Czy ktoś mówi osobie, która narzeka na szefa, że najwidocznie nie umie pracować i powinien pójść na szkolenie? Że nie powinien w ogóle iść do pracy, skoro nie radzi sobie z szefem?

Albo że jeszcze za nim zatęskni????

Nie.

Jedyna sensowna rada dla narzekającego to: zmień pracę (i szefa).

Dziecka (nie)stety nie da się zmienić na inne. Jedyne co możemy zrobić, to sobie czasem ponarzekać.

Proszę, nie odbierajcie matkom prawa do narzekania

Po prostu je wysłuchajcie i poklepcie po ramieniu. Nie mówcie im, że inni mają więcej dzieci i nie narzekają. Ani że są tacy, którzy w ogóle nie mają dzieci i marzą o tym, żeby mieć takie zmartwienia jak oni. Ani tym bardziej, że powinny Bogu dziękować, że ich dzieci są zdrowe i mogą rozrabiać.

Jeśli już koniecznie musicie coś powiedzieć, to powiedzcie, że są super matkami i należy im się za to wszystko medal.