Lipiec – wyprawa na Marsa i ekobiznes dla dzieci

lipiec-tygrysiaki

Kolejny gorący miesiąc za nami! – pisząc te słowa czuję się jakbym była mieszkanką upalnej Toskanii, a nie ofiarą kapryśnej polskiej pogody. W tym roku jednak mamy wybitnie kontynentalny klimat i po ostrej ziemie przyszło niekończące się iście ogniste lato. Nie licząc jednego tygodnia, gdy lało praktycznie bez przerwy i spłynęła nam z działki cała świeżo posiana trawa.

Ależ nam było wesoło…

Lipiec na blogu zaczęłam recenzją książki „Dziecko dla odważnych”. Muszę przyznać, że był to dobry wybór. Ponowna lektura tego satyrycznego quasi-poradnika nastroiła mnie optymistycznie do świata i dziecięcych dramatów. „Mamo, bo ona mnie ciągnie za włosy!”, „Mamo, bo on mi rozwala…” i „Mamo, mamo, mamo…” stały się nagle jakoś mniej drażniące.

PERFEKCYJNA MAMA-6

Matka na Marsie

Kilka lat temu zobaczyłam na youtubie występ Bruno Marsa i chłopaków z jego zespołu podczas Super Bowl i przepadłam! Show, jakie Bruno z chłopakami robią na scenie bywa porównywane do występów Michaela Jacksona i powiem Wam, że nie ma w tym wielkiej przesady. Nic więc dziwnego, że gdy tylko nadarzyła się okazja pojechania na koncert Marsa w Polsce, bez zastanowienia skorzystałam z tej okazji.A że Bruno postanowił przyjechać do Polski na #opener to matka spakowała się w ciopąg (tzn. pociąg) i pojechała nad morze trochę poudawać, że jeszcze pamięta jak to jest nie mieć dzieci.

Koncert był wspaniały. Warto było przejechać całą Polskę i spędzić w pociągu dwa dni, żeby zobaczyć istne show z udziałem muzyków, świateł, laserów i fajerwerków. Muzyki Marsa można posłuchać w domu, ale na koncert Marsa się jedzie dla widowiska, które człowiek pamięta przez całe życie. Nawet jeśli wcześniej jest zmuszony wysłuchać koncertu Kisiadła, Podsiadła czy innego Kefiru 😕

Sam Opener również zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Spodziewałam się dzikiego tłumu, kilometrowych kolejek do śmierdzących toalet i kilku mocno nietrzeźwych roztańczonych fanów muzyki. Tymczasem okazało się, że imprezę na kilkadziesiąt tysięcy osób można zorganizować tak, żeby nawet w autobusie dowożącym uczestników na teren festiwalu był luz, żeby nie było kolejek, żeby toalety nie były przepełnione i żeby wszystko odbyło się spokojnie i z kulturą.

Ekobiznes dla dzieci

Odkąd w Polsce płoną kolejne składowiska odpadów, jeszcze większą dbałość przykładamy w naszym domu do dbania o ograniczanie ilości produkowanych śmieci. Płonące hałdy plastików uświadomiły mi, że segregowanie nie załatwia sprawy. To tylko zagłuszanie wyrzutów sumienia. Prawda jest taka, że recykling w Polsce to fikcja. Gdyby tak nie było, to nie wysyłalibyśmy w chmurę kolejnych ton odpadów tylko kulturalnie przerobilibyśmy je na geowłókniny i polary. Tak na marginesie dodam, że zapotrzebowanie na polary z recyklingu też ma swoje granice, więc nawet gdybyśmy je przerabiali, to i tak powinniśmy się ograniczać.

Puste butelki odnosimy do sklepu, a nie do kosza!

Od niedawna zachęcamy dzieci do sprzedawania butelek po piwie. Przyznaję, że początkowo byłam do tego pomysłu nieco sceptycznie nastawiona. Nie chciało mi się chodzić do sklepu specjalnie z jedną butelką, a idąc na zakupy zwykle o nich zapominałam. Okazało się jednak, że możemy pójść w ślady pokolenia naszych rodziców i zachęcić do tego dzieci. Odkąd więc dzieciaki odkryły, że część pomundialowych „śmieci” można odnieść do sklepu i jeszcze na tym zarobić, to mamy w domu znacznie mniej szklanych śmieci. Teraz to dzieciaki pytają czy mamy jakieś butelki i same pilnują, aby ich nie wyrzucać.

Poza mundialem i sezonem spotkań towarzyskich przy grillu piwa w naszym domu schodzi naprawdę mało. Znacznie więcej zużywamy natomiast kefirów, maślanek i jogurtów, o czym świadczą zalegające codziennie pod drzwiami  worki pełne plastikowych kubeczków. Coraz bardziej skłaniam się więc ku kupowaniu kefiru i maślanki w szklanych butelkach, które również można oddawać do sklepu. Liczę na to, że dzieciaki mi w tym pomogą i stojąc przed wyborem: plastik-szkło, będą wybierały szkło.

To drobne rzeczy, które mają jednak wielkie znaczenie, bo uczą dzieci wartości pieniądza, świadomych zakupów i troski o środowisko.

Tygrysiaki – samodzielne jak młode Tygrysy

Kto śledzi mojego bloga od dłuższego czasu (albo zna mnie i mojego męża osobiście) ten wie, że w rodzicielstwie stawiamy przede wszystkim na samodzielność. W lipcu wkroczyliśmy więc na kolejne etapy usamodzielniania dzieci, a przede wszystkim Anielki.

PERFEKCYJNA MAMA-3

Stosujemy NHN i wczesne nocnikowanie

Idąc na fali proekologicznych zachowań ściągnęliśmy Anielce pieluchę i uczymy ją korzystania z nocnika. Sprawę ułatwia nam fakt, że Nela wychowała się na tetrze, więc doskonale kojarzy sikanie z mokra pieluchą i od jakiegoś czasu sama woła już siii! gdy chce, żebyśmy jej zmienili pieluchę.

Tak, czytałam, że jest na to jeszcze za mała i zgodnie z najnowszymi badaniami amerykańskich naukowców wysadzanie dziecka na nocnik przed ukończeniem 2 lat grozi ciężkimi zaburzeniami funkcji seksualnych, traumą do końca życia i nienawiścią do własnej matki. Myślę jednak, że wyniki te są tak bardzo na rękę pieluchowemu lobby, że nie jestem skłonna w nie uwierzyć. Skoro już raz odmówiłam dotowania koncernu pieluchowego i nauczyłam Matiego korzystania z nocnika zanim skończył 1,5 roku, to wierzę, że i tym razem się uda. A jak nie, to mamy jeszcze wielorazówki, których z powodzeniem używamy odkąd Nela skończyła dwa tygodnie.

Metody, jakie stosuję przy odpieluchowaniu dziecka i powody inicjacji nocnikowej opisałam już kiedyś we wpisie Mój przyjciel nocnik.

Póki co Anielcia jest zachwycona majtkami i co wieczór urządza nam awantury, kiedy usiłujemy jej założyć pieluchę do spania. Ilość majtek, które po każdym dniu idą do prania pominę dyskretnym milczeniem ;)

Nauka picia z kubka

W lipcu uczyliśmy też Anielę pić ze zwykłego kubka. Paradoksalnie, najwięcej czasu zajęło jej zrozumienie, że bijemy jej brawo w nagrodę za to, że się napiła i nie uroniła przy tym ani kropelki. Z niezrozumiałych przyczyn Aniela była przekonana, że bijemy jej brawo na zachętę, żeby po napiciu się wylała wszystko co zostało w kubku na stół. Odkąd wyjaśniliśmy sobie tą kwestię, nasze wspólne posiłki stały się o wiele mniej mokre. Ufff…

Samodzielne pieczenie ciasta

Samodzielność Anieli sięgnęła zenitu, gdy postanowiła samodzielnie upiec ciasto. Jak prawdziwa gospodyni domowa zaczęła od wyjęcia mąki, co uwieczniliśmy stworzonym na prędce dowcipem:

– Ile to jest kilogram mąki?
– Tyle ile wystarcza do obsypania mamy, podłogi w kuchni i w salonie. W połowie kanapy kilogram się kończy 💆🏻‍♀️

Na tym jednak Anielkowa samodzielność się nie kończy…

Leje jak z cebra. Albo jak zebra, jak to mawiają moje dzieci 😉
Ale ten deszcz to nic, bo powodów do zmartwień mam więcej:
1️⃣ Ktoś znowu (trzeci dzień z rzędu!!!) poprzestawiał mi kwiatki w salonie i przeniósł je z parapetu na stolik. Przy okazji ten ktoś oberwał kilka liści i rozsypał ziemię.
2️⃣ Ktoś znowu ruszał myszką przy komputerze i poklikał tam, gdzie nie powinien. Cały proces kopiowania plików się odklikał i trzeba go było zapuszczać od nowa.
3️⃣ Ktoś tak bardzo szarpał się w deszczu z folią na wózek, że wyleciał z niego na chodnik. Twarzą prosto w kałużę.
Tym kimś była oczywiście Aniela.

I wiecie co jest najgorsze? To że o 1️⃣ podejrzewałam Gabę, a o 2️⃣ Matiego. Tymczasem sprawcą tego wszystkiego była (do jasnej Anielki!) Aniela.

Poza Nelą, bardziej samodzielne stają się też starszaki. Gaba nauczyła się jeździć na rowerze, chociaż ciągle jeszcze brakuje jej śmiałości i zamiast pedałować woli odpychać się nogami. Mati z kolei nauczył się czytać i wykorzystuje tę umiejętność do samodzielnego oglądania bajek na moim laptopie, w tajemnicy przed rodzicami. Samodzielnie też wyrwał sobie zęba

– Mamo, mamo! Chodź tu szybko!
Lecę na złamanie karku. Wpadam do łazienki, a tam pełno krwi 😱Umywalka upstrzona czerwonymi kroplami, ręcznik zakrwawiony…
– Wyrwałem sobie zęba!!!
Kiedyś zejdę przez nich wszystkich na zawał. Serio.
#ZaTakieAkcje #NieBedzieZebuszki

tygrysiaki-lipiec

Po takim lipcu aż boję się tego co mnie czeka w sierpniu. Tym bardziej, że przedszkole będzie zamknięte i będę miała w domu całą moją wspaniałą trójcę!!!!!!!

 

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes