Mój przyjaciel nocnik

Follow my blog with Bloglovin
SONY DSC

Gabcia skończyła niedawno 15 miesięcy i z tej okazji postanowiliśmy wprowadzić ją w nowy etap rozwoju – etap pożegnania z pieluchami. Biega więc radośnie po domu bez pieluchy, sika trochę do nocnika, a trochę do spodni i patrzy na mnie jak na ufoludka, gdy chwalę ją za zrobienie siku do nocnika. Na szczęście Gabcia ma trochę łatwiej, bo jej rodzice mają już opracowaną strategię przetestowaną na jej starszym bracie, który pożegnał się z pieluchami w wieku 18 miesięcy.

Jesteśmy skąpymi i leniwymi rodzicami, czyli motywacja musi być!

Prawda jest taka, że szkoda nam pieniędzy na pieluchy dla dzieci i dlatego uczymy je korzystania z nocnika tak wcześnie jak to tylko możliwe. W czasach gdy dzieci używają pieluch do ukończenia 3. roku życia, a nierzadko nawet i dłużej, wysadzanie rocznego dziecka na nocnik jest niecodziennym zjawiskiem. My posunęliśmy się jeszcze dalej, bo stopniowe oswajanie z siedzeniem na nocniku zaczęliśmy dużo wcześniej – gdzieś około 7. miesiąca życia.

Ale wszystko po kolei.
Najpierw motywacja, czyli 3 powody wczesnej nauki korzystania z nocnika.

Pieniądze

Policz czy to się opłaca. Przemnóż ile pieniędzy wydajesz miesięcznie na pieluchy. A potem przemnóż razy 12. To taki przybliżony rachunek, bo zakładając, że będziesz stopniowo oduczać swoje dziecko sikania w pieluchę będziecie ich używali coraz mniej. Niemniej jednak może to potrwać dłużej niż rok, wliczając w to również pieluchy zakładane na noc, z których rezygnuje się najpóźniej.

Wniosek: im wcześniej zaczniesz, tym mniej wydasz na pieluchy.

Troska o środowisko

Wyobraź sobie górę pieluch jaką wyrzucacie każdego dnia. Nie jest ich wcale tak dużo? No dobra, ale czy Twoja wyobraźnia potrafi pomieścić całą górę pieluch, którą wyrzuciliście odkąd urodził się Wasz cudowny szkrab? W czasach gdy w Polsce pieluchy jednorazowe nie jadą prosto do spalarni tylko na składowisko odpadów komunalnych i rezydują tam przez najbliższe X lat beztrosko czekając na rozkład, może się niestety okazać, że pielucha w którą zrobiło kupę Twoje dziecko doczeka tam czasów, gdy jego wnuki będą już na świecie. Puść wodze wyobraźni i przemnóż to razy ilość dzieci w Twoim mieście. Coś mi mówi, że jeśli nie zaczniemy budować spalarni, to pewnego dnia utoniemy w śmieciach. I brudnych pieluchach.

Koniec prania pieluch wielorazowych

Wiem, że na świecie są jeszcze pieluchy wielorazowe. Z wkładkami, z mikrofibry i te stare poczciwe tetrowe, których używały nasze mamy. Chcecie – pierzcie. Albo wyrzucajcie wkłady, choć to moim zdaniem trochę bez sensu, bo śmieci jest tylko trochę mniej (patrz punkt 2). My sami też używaliśmy pieluch wielorazowych i wiemy czym to pachnie.

Eh, niefajne to były czasy… Łazienka była zasypana praniem 24 na dobę, pralka chodziła non stop, a suszarka stała się stałym elementem umeblowania naszej ciasnej kuchni. No, ale cóż. Mati miał uczulenie na pampersy, do tego odparzał się błyskawicznie, a my testowaliśmy kolejne marki zakładając mu pieluchy jednorazowe tylko na spacery. Po kilku miesiącach znaleźliśmy te idealne jednorazówki i odetchnęliśmy z ulgą. Pralka również.

Przy drugim dziecku szczęście nam dopisało i nie było problemu z pieluchami. Tańsze czy droższe, z Biedronki, z Rossmana czy z Tesco, firmowe Pampersy czy nasze polskie Happy – z żadnymi nie było nigdy problemu. Odporna babeczka z tej naszej Gabrysi.

Strategia korzystania z nocnika

Motywacja jest.
Teraz więc przystępujemy do dzieła.

Etap 1 – kupujemy nocnik

Możesz oczywiście zakupić tron dla małej księżniczki czy królewicza. Taki z klapką, wyjmowaną miską na odchody i wmontowaną szafą grającą, ale nie przesadzaj. Nocnik to nie jest kolejna zabawka i dobrze by było, gdyby miał odpowiednio prostą konstrukcję ułatwiającą jego czyszczenie i dezynfekcję.

Skoro myjesz toaletę, a zakładam, że tak, to nocnik też powinnaś. Tym samym środkiem. W końcu Twoje dziecko załatwia w nim dokładnie takie same potrzeby co cała reszta rodziny w toalecie. Bakterie kałowe są tam na bank i choć sanepid nie wpadnie do Twojego domu i nie wlepi Ci za to kary, to lepiej zadbaj o jego dezynfekcję. Po prostu wlej do środka domestos, trochę wody i zostaw na noc, a rano dokładnie wypłukaj. Przynajmniej raz na kilka dni.

My używamy zwykłego, najtańszego nocnika, który nawet nie gra w nagrodę za zrobienie siku, ale do nagradzania jeszcze dojdziemy.

Etap 2 – oswajanie z nocnikiem

Zanim nakręcisz się na rozstanie z pieluchami, sprawdź czy Twoje dziecko jest na to gotowe. Pozwól dziecku najpierw obejrzeć tą dziwną miskę. Posadź na chwilę w ubraniu. Posadź bez spodni i pieluchy. Jeżeli zdecydowanie protestuje i wzbrania się przed siedzeniem na nocniku, to odpuść. Poczekaj tydzień albo dwa i spróbuj ponownie.

Na bardziej odporne przypadki zawsze jeszcze pozostaje nakładka na toaletę, ale mnie wizja malucha siedzącego bez kontroli tak wysoko lekko przeraża. Siedzenie pod toaletą i przytrzymywanie dziecka żeby nie spadło to też jakaś metoda, ale jestem zdecydowanie za wysadzaniem dziecka w pokoju, w przyjaznym mu otoczeniu.

Na początku siedzenie na nocniku będzie trwało długo. Lepiej więc zrobić to w pokoju, w przyjaznym otoczeniu zabawek i książeczek. W ten sposób łatwiej Ci będzie utrzymać niesfornego malucha w jednym miejscu – czyli na nocniku.

Etap 3 – po co to ustrojstwo jest

Nocnik już macie. Dziecko raczej też. Więc teraz przyszedł czas na prezentację dziecku do czego to cudo służy czyli pierwsze siku na nocniku.

My mamy na to dwa sposoby:

  1. Sadzamy dziecko i czekamy, a w czasie czekania czytamy, zabawiamy i robimy wszystko by malec zechciał wysiedzieć na nocniku do czasu, aż się w nim coś pojawi. Skutecznym sposobem na ujarzmienie dziecka w tej sytuacji może być puszczenie mu bajki albo wspólne czytanie książeczki.
  2. Wysadzamy dziecko na nocnik zaraz po przebudzeniu i czekamy. Dzieci zwykle zaraz przebudzeniu są mało skore do współpracy, ale zwykle wtedy najłatwiej „przyłapać” je na robieniu siku.

 Etap 4 – jazda po bandzie tylko dla odważnych

Skoro dziecko już wie do czego służy nocnik, a słowo siku obiło mu się o uszy, to przystępujemy do kolejnego etapu.

Odkładamy pieluchy na bok, a w zamian zakładamy majtki i spodnie. Pytamy malca czy chce siku i wysadzamy na nocnik. Zrobi czy nie zrobi, to już jest mniej ważne. Chodzi raczej o to, by dziecko skojarzyło o co chodzi z tym całym sikaniem. Albo robi siku do nocnika i wszyscy są happy albo ma mokre spodnie i jest mu nieprzyjemnie.

Zdziwiona mina malucha gdy nagle nie wiadomo skąd coś ciepłego cieknie mu po nogach jest bezcenna. Mniej przyjemne jest to, gdy po chwili robi mu się zimno i zaczyna płakać, ale jest to najlepszy sposób, aby dziecko skojarzyło o co nam chodzi.

Kilka uwag do etapu 4:
a) Na tą ekstremalną, ale skuteczną metodę najlepiej zdecydować się w lecie, gdy nie ma ryzyka, że dziecko się przeziębi z powodu mokrych spodni.
b) Żeby uniknąć zasikania dywanu, kanapy i innych mebli dobrze jest włożyć dziecku tetrową pieluchę. Co ma wsiąknąć – wsiąknie w pieluchę, a dziecko będzie mogło poczuć dyskomfort związany z mokrą pieluchą i łatwiej skojarzy, że lepiej zrobić co trzeba do nocnika.
c) Ubierz dziecko ciut cieplej niż zwykle. Dziecko sika dużo częściej, gdy jest mu chłodno. Postaraj się zadbać przynajmniej o to, by nie zmarzła mu pupa.
d) Bez pieluchy między nogami chodzi się dużo wygodniej i większa swoboda ruchów może dla dziecka dodatkową motywacją.

Nagradzanie

Najważniejsze zostawiłam na koniec.

Nieważne jakim sposobem uda Ci się nakłonić dziecko do zrobienia siku do nocnika. Najważniejsza jest nagroda. To jak bardzo będzie ona przyjemna zaważy na tym jak bardzo dziecko będzie chciało to powtórzyć.

Największą nagrodą dla dziecka jest entuzjastyczna pochwała i Twoja radość. Ciesz się jakbyś właśnie wygrała milion dolarów na loterii. Śpiewaj, klaszcz, tańcz i śmiej się. Przytulaj, głaszcz i pokazuj dziecku jakie piękne siku właśnie zrobiło.

Może to nie jest wielki wyczyn dla reszty ludzkości, ale dla Twojego dziecka to moment przełomowy, bo wkroczyło właśnie na nową drogę życia bez pieluch.

  • Cała ta procedura z nauczaniem nocnikowania zupełnie mi odpadła – Łucja poszła do żłobka gdy miała 13 mcy i tam cudowne panie przyzwyczaiły maluszka do nocniczkow. Bardzo fajny wpis , buziaki *zuza

    • Szczęściara z Ciebie. W naszym żłobku ciocie też przyzwyczajały maluchy do nocników, ale Mati miał 19 miesięcy jak tam zaczął chodzić i właściwie już nie używał pieluch.

  • Temat u nas bardzo na czasie. Działam podobnie i już mamy pierwsze duże postępy :)

  • Oli od kilku miesięcy zawsze po przebudzeniu robi siku na nocnik. Zaczynam go już sadzać po południowej drzemce. Mam podobny plan jak ten, o którym pisałaś na wakacje. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

  • To wielki krok w „dorosłość” powodzenia :-))

    • anka

      I wielkie wyzwanie dla mamy ;)

  • Pingback: Rodzic jedynaka wie najlepiej! - Blog Parentingowy Tygrysiaki.pl()