Tata sam w domu

tata-sam-w-domu

Kobiety słyną z tego, że wszystko muszą zrobić same. Sprzątanie, gotowanie, zakupy, pranie, prasowanie – słowem cały dom mamy na swojej głowie. Nadchodzi jednak taki czas, kiedy mama pada na twarz i zmorzona ciężką chorobą zostaje w łóżku dłużej niż te kilka godzin przeznaczonych na sen. Wtedy właśnie do akcji wkracza Tata – super bohater albo… kompletna katastrofa!

Początki ciąży są dla mnie zawsze ciężkie. Pierwszy trymestr obchodzi się ze mną naprawdę brutalnie. Dosłownie i w przenośni zwala mnie z nóg. Leżę przytulona do miski i czekam, aż ten stan minie. W tym samym czasie mój mąż ma na głowie cały dom, dzieci, psa i mnie samą.

Tym razem również z trudem przyszło nam odnaleźć się w ciążowej rzeczywistości. Jedynie moje mocno ograniczone możliwości percepcyjne i kompletny brak sił na cokolwiek sprawiły, że w naszym domu co chwilę nie wybuchały awantury. Pranie niepowieszone, gary nieumyte, dzieci ganiały w pełnym słońcu bez czapek…

Babcia załamywała ręce, a ja leżałam i piąte przez dziesiąte docierało do mnie co się dzieje. Z odsieczą przychodziła wtedy moja mama – gotowała, sprzątała i przydzielała mojemu mężowi zadania na miarę męskich możliwości.

W tamtym czasie wystarczyło mi, że dzieci są w jednym kawałku i nie płaczą.

Tata sam w domu – awaria czy katastrofa?

Mniej więcej w tym czasie, gdy byłam już w stanie cokolwiek przeczytać, wpadła mi w ręce rewelacyjna książka Awaria małżeńska. Po przeczytaniu jej przestałam się czuć jak jedyna kobieta na świecie dzieląca życie z mężem-nieudacznikiem, który nawet prania nie potrafi powiesić tak, żeby nie trzeba było poprawiać.

Spojrzałam nieco życzliwiej na jego (doprowadzającą mnie do szału!) niekompetencję w sprawach domowych. Na dodatek przypomniały mi się najzabawniejsze historie z własnego małżeństwa, które kiedyś ani trochę mnie nie śmieszyły. Na przykład to, jak kiedyś zaprowadził dziecko do żłobka w piżamie, bo był przekonany, że przed wyjściem na uczelnię zostawiłam mu syna w stanie gotowym do użytku, czyli oddania do klubu malucha. Dziś się z tego śmieję, a wtedy o mały włos nie zemdlałam, gdy przyszłam do żłobka.

Po kilku wspólnych latach, chorobach i ciążach zrozumiałam jednak, że ekstremalne sytuacje usprawiedliwiają podjęcie przez mężczyznę działań specjalnych – zamówienia pizzy z dostawą do domu, regularnego szantażowania dzieci workiem na śmieci w celu przyspieszenia sprzątania zabawek, a nawet… zaprowadzenia do przedszkola dziecka z plamą na ubraniu.

Co się dzieje, gdy mamy nie ma w domu?

W bardzo złym okresie, gdy groziło mi skrajne odwodnienie, z powodu nieustannych wymiotów, dałam nogę z domu i zamiast do szpitala przeniosłam się (czytaj: dałam się przewieźć) do mojej mamy. Mama wzięła urlop i zamiast leczyć swoich pacjentów, dzień i noc zmieniała mi kroplówki.
Wróciłam do domu, gdy tylko kroplówki przestały być konieczne. Na wpół żywa wdrapałam się na nasze pierwsze piętro, zataczając się przy tym jak rasowy pijak. Na szczęście jedynie kamera monitoringu była świadkiem moich wyczynów na schodach. Wróciłam i padłam. Leżę i sapię jak lokomotywa, a tu nagle przybiega bardzo przejęty Mati:

– Mama, mama! A Ty wiesz CO się działo jak cię nie było???

W głowie kotłuje mi się milion rzeczy: zostawił ich samych w domu i poszedł na piłkę, jedli na kolację gotowane ziemniaki, bo nic innego nie było w domu, skończyły się im czyste majtki i od kilku dni chodzą w brudnych, Gabrysia poszła do przedszkola w mokrych, posikanych butach, a może pobrudzili pościel i śpią pod samą kołdrą, bo nie miał kto założyć im nowej poszwy?

– Nie wiem. Co się działo? – pytam przerażona
– Straszne rzeczy. Tata spał SAM!!!

Zapewniam Was, że mężczyzna potrafi sobie poradzić. Trzeba go tylko postawić przed faktem dokonanym i zostawić cały dom na jego głowie, a wtedy największym problemem dzieci będzie to, że tata musi spać sam ;P

Dom pod rządami mężczyzny wcale nie musi oznaczać katastrofy. Po kilku tygodniach spędzonych samotnie na placu boju, mój domowy Superman w końcu odnalazł się w nowych obowiązkach takich jak regularne(*) odkurzanie i mycie podłogi czy ścieranie kurzu z mebli. A może to ja przedefiniowałam w swoim umyśle termin “katastrofa”???

* regularne – odkurzanie dwa razy w tygodniu, pozostałe raz na dwa tygodnie ;)

tata-daje-rade

Polecajka: Awaria małżeńska

Jak już wspominałam, w zmianie nastawienia do życia rodziny pod rządami taty pomogła mi Awaria małżeńska. Ta zabawna powieść obyczajowa dla kobiet, które nie wyobrażają sobie, że ktoś, a w szczególności ich własny mąż, mógłby je zastąpić, stała się dla mnie odtrutką na wieczny krytycyzm.

Dwóch ojców, którzy do tej pory nie udzielali się zbytnio w domu, zostają z dnia na dzień zmuszeni do przejęcia domowych sterów. Jak łatwo sobie wyobrazić, ich żony ani przez chwilę nie wierzą w to, że panowie mogą stanąć na wysokości zadania i podołają rodzinnym obowiązkom. Tylko czy słusznie?

Aby się przekonać, przeczytaj Awarię małżeńską Nataszy SochyMagdaleny Witkiewicz. Ta książka z pewnością rozbawi Cię w nawet najbardziej ponure zimowe wieczory.

PS. Klikając w baner poniżej przeniesiesz się do porównywarki cenowej, gdzie znajdziesz tą książkę w najniższej możliwej cenie ;)


awaria-malzenska-1

Dom pod rządami mężczyzny to sprawdzony przepis na doskonałą czarną komedię, ale przecież takie historie zdarzają się też w prawdziwym życiu.

Masz podobne doświadczenia? Podziel się nimi w komentarzu.