Kary i konsekwencje – czym się różnią?

chlopiec-siedzi-w-kacie-twarz-zakryta-rekamiCzy można wychować dziecko bez kar? Jeszcze kilka lat temu to pytanie wydawało mi się absurdalne. Byłam sceptycznie nastawiona do kar cielesnych i wysyłania dziecka do kąta na pół godziny, ale odebranie jakiegoś przywileju (np. bajki w tv) uważałam za całkiem dobry sposób na zdyscyplinowanie kilkulatka. Kiedy te kary okazały się kompletnie nieskuteczne, skupiłam się na konsekwencjach.

Pod wpływem rewelacyjnej książki Uparte dzieci zaczęłam zmieniać swoje metody wychowawcze na te naprawdę działające. Przestałam polegać wyłącznie na intuicji. Zamiast tego zaczęłam stosować wypracowane scenariusze postępowania w kryzysowych sytuacjach. Pomagają mi one zachować spokój i szybciej przejść od konfliktu do współpracy z moim dzieckiem.

Metody te można krótko podsumować w trzech punktach:

  • jasno wyznaczone granice,
  • zapobieganie próbom siły (kłótniom) poprzez szybkie przejście od gadania do działania,
  • konsekwencje zamiast kar.

Wprowadzenie w życie dwóch pierwszych punktów przyszło mi w miarę sprawnie, a dzięki nim szybko odzyskałam poczucie kontroli. Ostatni punkt okazał się najtrudniejszy. Przez ponad dwa lata balansowałam gdzieś na granicy pomiędzy karami a konsekwencjami. Rozgraniczenie tych dwóch rzeczy przychodziło mi z wielkim trudem. Przeczytane artykuły i poradniki nie wyczerpywały tego tematu do końca. Ciągle zdarzały się momenty, kiedy się gubiłam i analizując wszystko po fakcie, dochodziłam do wniosku, że tak naprawdę stosowałam kary, nazywając je jedynie inaczej.

 

Jak już wspomniałam, próbując rozróżnić kary i konsekwencje, przeczytałam wiele artykułów i poradników. Paradoksalnie najbardziej pomocny okazał się jednak  słownik języka polskiego. Oto, co tam znalazłam.


kara
1. «środek wychowawczy stosowany wobec osoby, która zrobiła coś złego
2. «środek represyjny względem osób, które popełniły przestępstwo

represja
1. «surowy środek stosowany jako forma odwetu lub nacisku

konsekwencja
1. logiczne następstwo czegoś; skutek, rezultat;


Te definicje doskonale pokazują zasadnicze różnice pomiędzy karami i konsekwencjami. Na ich podstawie możemy oprzeć dalsze rozważania.

Kary są czymś, co rodzice wymierzają dziecku, które zrobiło w ich mniemaniu coś złego. Działanie rodziców koncentruje się wokół napiętnowania zachowania dziecka (a często i samego dziecka). Ich celem jest skłonienie do rozpamiętywania błędów. Efektem kary jest ból, smutek, poczucie ukarania, poniżenia, niesprawiedliwości oraz bunt przeciwko zasadom i osobie, która tą karę wymierzyła.

Ukarane dziecko zastanawia się co zrobić, by następnym razem uniknąć kary. Zwykle jego wybór sprowadza się do rozważania jak następnym razem:

  1. nie dać się złapać
  2. nie przyznać się
  3. zwalić winę na kogoś innego
  4. ukryć swoje nieposłuszeństwo (zachowanie, które jest karane)
  5. zemścić się na otoczeniu albo karzącym

Odnoszę wrażenie, że nie o to chodzi rodzicom.

 

Czego uczą kary?

Kary dają rodzicom złudne poczucie, że czegoś nauczyli swoje dzieci. Tak naprawdę za ich pomocą dzieci uczą się tylko strachu i poznają chyba najbardziej niebezpieczne uczucie świata – chęć zemsty. Wbrew przekonaniu wielu osób kary nie przyczyniają się do budowania rodzicielskiego autorytetu.

Kary nie przekonują dzieci, że warto słuchać rodziców i korzystać z ich rad czy przestróg. Nie uczą też samodzielnego podejmowania decyzji i wyciągania właściwych wniosków. Stawiają one rodziców w roli złych policjantów, a dziecko zachęcają do kombinowania jak uniknąć kary.

Dlaczego warto zrezygnować z kar?

Kary są jak fałszywi przyjaciele. Dają ci przekonanie, że zawsze możesz na nich polegać i nigdy cię nie zawiodą. Masz wrażenie, że możesz po nie sięgać w sytuacjach kryzysowych, np. kiedy dziecko zaczyna grymasić przy obiedzie albo nie chce posprzątać zabawek. Kiedy jednak dziecko stanowczo odmawia współpracy, to okazuje się, że zupełnie przestają działać. Na dodatek ciągle trzeba je zmieniać i wymyślać jakieś nowe, skuteczniejsze kary.

Czym są konsekwencje?

Konsekwencje są okazją do nauki – naturalną albo lekko zaaranżowaną. W odróżnieniu od kar są one blisko powiązane z działaniem i nie są wymierzone przeciwko dziecku. Ich zadaniem jest skłonienie dziecka zmiany zachowania i wyciągnięcia wniosków. Dzięki temu konsekwencje powstrzymują niepożadane zachowanie i zachęcają do powtarzania tych mile widzianych.

Rodzice stosujący konsekwencje w wychowywaniu swoich dzieci nie są policjantami tylko przewodnikami–pomocnikami.  Stoją obok dziecka, a nie po przeciwnej stronie barykady. Asystują w zmaganiu się ze światem i skutkami swoich działań. Czuwają jedynie nad tym, żeby wyciągnęło prawidłowe wnioski i nie naraziło się na szkodliwe dla swojego zdrowia i życia konsekwencje.

Konsekwencje kładą nacisk na przyszłość i skutek działania, które je wywołało.

Aby to lepiej wyjaśnić, posłużę się kilkoma przykładami.


Nela (3 lata) bawi się podczas kąpieli w wylewanie wody z pustej butelki po szamponie i ponowne napełnianie. W pewnym momencie wylewa wodę za wannę. 

Mam do wyboru:

1. KARA
Wyjmuję ją z wanny i stawiam go do kąta na 3 minut (zgodnie z zasadą: 1 minuta na 1 rok życia). Dla wzmocnienia efektu zapowiadam, że nigdy więcej nie dostanie do zabawy w wannie butelki. Kiedy wpada w rozpacz, nie przytulam jej.

2. KONSEKWENCJE
Po skończonej kąpieli wręczam Neli szmatę i wspólnie wycieramy podłogę. Wycierając tłumaczę jej jakie to ważne dla bezpieczeństwa (na mokrej podłodze można się poślizgnąć), że woda z podłogi może zalać sufit piętro niżej i że mokra podłoga może zagrzybieć.


Jest wczesna wiosna. Wracając ze szkoły do domu Mati chce pyta czy może pójść na skróty drogą przez łąkę. Nie zgadzam się na to, bo łąka jest mokra i będzie miał ubłocone buty. Mój syn mimo zakazu skręca i wybiera skrót.

Mam do wyboru dwie drogi:

1. KARA
Krzyczę i stawiam go do kąta na 8 minut (zgodnie z zasadą: 1 minuta na 1 rok życia). Dla podkreślenia wagi przewinienia (i mojej frustracji) odbieram mu także przywilej oglądania wieczorem bajki.

2. KONSEKWENCJE
Zaraz po przyjściu do domu wręczam mu gąbkę do czyszczenia butów i pilnuję, żeby dokładnie je wyczyścił. Najlepiej bez wrzasku i wyładowywania frustracji ;)


Jak myślisz, która reakcja sprawi, że Mati następnym razem wróci do domu okrężną drogą po chodniku? Czy kara za zalanie podłogi w łazience zapobiegnie kolejnym potopom?

Moim zdaniem lepiej zadziałają konsekwencje. Skąd to wiem? Przede wszystkim dlatego, że sprawdziłam.

Przypomnij sobie jak się czułaś jako dziecko stojąc za karę w kącie, samotnie odsiadując karę w swoim pokoju, mając szlaban na telewizor albo dostając pasem po pupie, bo nie posłuchałaś rodziców. Skupiałaś się na swoim smutku, złości i strachu przed ponowną karą? Obiecywałaś sobie, że następnym razem zrobisz rodzicom na złość i postąpisz dokładnie tak samo, a nawet jeszcze gorzej?

A może miałaś poczucie, że właśnie się czegoś nauczyłaś? Jak myślisz, co czuje Twoje dziecko?

Dlaczego lepiej wybrać konsekwencje niż kary?

  • Kary ranią
    Ich celem jest ukaranie czyli napiętnowanie zachowania albo osoby poprzez zadanie jakiegoś cierpienia. Zachęcają do rewanżu i zemsty.
  • Konsekwencje uczą naprawiania błędów i podejmowania działania
    Dziecko odczuwa bezpośrednie skutki swojego zachowania, wyciąga wnioski i ma szanse na skorygowanie swojego zachowania. Uczą ponoszenia odpowiedzialności za swoje wybory i czyny. Dają dziecku satysfakcję i poczucie, że ma realny wpływ na otoczenie.Budują też w dziecku przekonanie, że ustalonych granic, reguł należy przestrzegać, a przestrogi rodziców są wiarygodne i warto brać je pod uwagę.

Kara ukryta

Czy granice między konsekwencjami a karami są sztywne? Po co się zastanawiać nad tym, skoro konsekwencje to zmuszenie dziecka do sprzątania, a kara to odebranie deseru albo szlaban na telewizję?

Cóż, im dłużej się nad tym zastanawiam, tym częściej dochodzę do wniosku, że jedyną różnicą w karach i konsekwencjach są intencje rodzica. Wręczenie dziecku szmatki i powiedzenie pełnym złości tonem: “Masz to posprzątać!” oznacza to samo co: “Za karę to posprzątasz!” – jest karą, bo ma na celu napiętnowanie zachowania, a nie naprawienie wyrządzonej szkody.

Z drugiej strony odebranie przywileju zabawy butelką następnego dnia nie musi być wcale karą. Stój na straży swoich zasad, ale nie dręcz dziecka. Przekaz: “Dzisiaj nie dostaniesz butelki, bo boję się, że zapomnisz o ustaleniach i będziesz wylewać wodę poza wannę. Zamiast tego możesz pobawić się w wyławianie zabawek sitkiem.” brzmi zupełnie inaczej niż: “Nie dam ci butelki, bo wczoraj rozlałeś wodę”.

Zamiast przypominać zachowanie, które chcesz wyeliminować, wskaż akceptowane przez ciebie zachowanie zastępcze ;)

W odróżnianiu kar od konsekwencji często pomaga zastanowienie się nad własną reakcją i zachowaniem wobec dziecka. Z moich obserwacji wynika, że konsekwencje stosowane w złości zwykle są po prostu zakamuflowanymi karami.


Stosując konsekwencje pamiętaj, żeby:

  • Nie krytykować.
  • Nie ubliżać.
  • Nie wyolbrzymiać.
  • Nie opóźniać konsekwencji.Daj sobie i dziecku czas na uspokojenie, ale nie wracaj do sprawy, jeśli minęło już kilka godzin albo dni i dziecko już o niej zapomniało. Jeśli nie byłaś/-eś przy “karygodnym” zachowaniu, przyczaj się i zadziałaj następnym razem.

dziewczynka-sprzata

Ignoruj zaczepki

Wiem doskonale, jak trudno jest znieść uśmiech kilkulatka, który nic sobie nie robi z konsekwencji. Który śmieje ci się w twarz, mówiąc, że rozlał sok, bo miał taki kaprys. W takich chwilach chyba każdy rodzic ma ochotę eksplodować. Chociaż logiczną konsekwencją takiego zachowania jest dopilnowanie, żeby dziecko samodzielnie posprzątało bałagan, to z pewnością korci Cię, żeby dołożyć coś “ekstra”. Samo sprzątanie to trochę mało, żebyś poczuła, że jesteście kwita, bo przecież i tak będziesz musiała poprawić po sprzątaniu trzylatka…

Tylko czy takie myślenie ma sens? Czy w wychowywaniu chodzi o to, żeby dziecko się nauczyło czegoś innego poza tym, że “rodzic musi być zawsze górą”? Nie!

W takich sytuacjach lepiej jest zignorować zaczepkę i po prostu wręczyć dziecku ścierkę. Konsekwencje są o wiele skuteczniejsze niż wrzask i automatyczne odstawianie delikwenta do kąta. Nawet więcej: same konsekwencje są lepsze od konsekwencji ze złośliwym komentarzem. Kąśliwa uwaga (np. nazwanie niezdarą) odciąga uwagę dziecka od konsekwencji i działa jak kara wywołując uczucie zranienia, bunt albo chęć odwetu.

Nie poddawaj się!

Konsekwencje rzadko działają za pierwszym razem. Czasem należy wyciągać wiele razy, ale to jeszcze nie dowód, że nie działają. Czasem po prostu trzeba zaczekać na efekty.

Pamiętaj o pozytywnych konsekwencjach

Stosowanie konsekwencji to nie skrupulatne piętnowanie zachowania, które chcemy wyeliminować. To pozwalanie na odczuwanie skutków zachowania i dbanie o to, by nie przeszło ono bez echa. Nie mam tu na myśli nagradzania i chwalenia. Zamiast tego powinniśmy zwracać jego (i swoją) uwagę na to, że uprzejme zachowanie sprawia innym radość, a konsekwencją zrobienia porządku jest wolne miejsce na stole, przy którym możemy zjeść wspólny posiłek.

Takie drobiazgi są dla dzieci jak drogowskazy, które wskazują właściwą ścieżkę do uśmiechu i pogodnej atmosfery w domu, szkole czy gdziekolwiek indziej się znajdujemy.