Trudne początki karmienia piersią

karmienie-piersia-trudne-poczatki

Karmienie piersią jest naturalnym sposobem karmienia niemowląt. Naturalne nie znaczy jednak łatwe. Ból piersi, popękane brodawki i tysiąc wątpliwości w głowie. Czy dobrze trzymam dziecko? Czy mam wystarczająco dużo mleka? Czy to musi tak boleć? To trudności, które najczęściej spotykają młode mamy na początku laktacji. Z tego wpisu dowiesz się, jak nie zniechęcić się do karmienia piersią.

Czy zastanowiło Cię kiedyś, dlaczego tyle mówi się o tym jak ważne jest karmienie piersią? Skoro jest to najbardziej naturalna rzecz w naszym ssaczym świecie, to po co ją reklamować? Po co do niej przekonywać, opowiadać jakie to przyjemne i dobre dla dziecka?

To, co teraz przeczytasz nie będzie popularne, ale będzie czystą prawdą:

Karmienie piersią nie jest łatwe ani przyjemne. Przynajmniej na początku. 

Na szczęście znam sposoby, żeby to wszystko przetrwać i cieszyć się długą laktacją.

Zanim przejdę do tych sposobów, chciałabym, żebyś dowiedziała się, co TY sama możesz zyskać dzięki karmieniu piersią. Świadomość, że robisz to nie tylko dla dziecka, ale i dla siebie, może pomóc przetrwać najgorsze chwile.

Korzyści karmienia piersią

Karmienie piersią jest bez wątpienia najlepszym sposobem żywienia niemowląt. Szczególnie w pierwszym okresie ich życia, kiedy mleko z matczynej piersi dostarcza im pożywienia, witamin, przeciwciał i sprzyja kształtowaniu bliskości. 

Dzięki karmieniu piersią młoda mama wraca ona szybciej do formy sprzed ciąży. Mam tu na myśli nie tylko wagę sprzed ciąży (bo z tym bywa różnie), ale całą resztę. Podczas karmienia wydzielają się w jej organizmie hormony stymulujące obkurczanie macicy po porodzie, a także hormony szczęścia sprzyjające tworzeniu więzi z noworodkiem. Na tym nie koniec. Jak donoszą badania naukowe, dzięki laktacji kobieta zapewnia sobie lepsze zdrowie – zmniejsza ryzyko osteoporozy i nowotworów.

Połączenie korzyści matki i dziecka sprawia, że karmienie piersią staje się coraz bardziej popularne, choć na początku wcale nie jest ono łatwe ani przyjemne.

Dzisiaj napiszę o tym, czego większość kobiet przygotowujących się do porodu nie wie – o ciemnej stronie karmienia piersią. Większość z tych rzeczy poznałam podczas moich przygód z karmieniem piersią. Nie są to więc czcze opowieści z poradnika, a samo życie.

Jak przygotować się do karmienia piersią?

Hartowanie brodawek przed porodem

Słyszałaś o tym z całą pewnością. Poradniki dla ciężarówek prawie zawsze piszą o nacieraniu brodawek szorstkim ręcznikiem. Brzmi boleśnie. Szczególnie, że zwykle do tej porady jest dołączone ostrzeżenie o ewentualnych otarciach.

Well, położne nie są zwolenniczkami hartowania brodawek i mają moim zdaniem rację. To, co Twoje dziecko zrobi z Twoimi brodawkami po porodzie, przejdzie Twoje najśmielsze oczekiwania i nie ma sensu dokładać sobie cierpień jeszcze w czasie ciąży.

Nauka przystawiania dziecka do piersi

W głowach osób, które nie mają dzieci, karmienie piersią przedstawia się jako coś zupełnie naturalnego. A naturalne oznacza w tym przypadku mniej więcej tyle, co “robi się samo”. Tymczasem jak grzyby po deszczu wyrastają poradnie laktacyjne, które mają za zadanie wspomagać młode matki w karmieniu piersią.

Uważasz, że to przesada? Wcale nie! Wystarczy odwiedzić szpital położniczy, by przekonać się jak trudne bywają początki. Poza brakiem doświadczenia mamy i dziecka, stresem i innymi czynnikami okazuje się, że… natura również im nie pomaga! Zbyt wklęsłe brodawki utrudniające noworodkowi ssanie to dość częsty problem.

Prawidłowego przystawiania dziecka do piersi nie da się nauczyć przed porodem, bo każde dziecko jest inne. Chociażby dlatego, że każde ma inną buzię – brodę, nosek i usta. Podczas pobytu w szpitalu warto skorzystać z porady położnej laktacyjnej, która pomoże dobrać Wam najwygodniejszą pozycję, nauczyć zachęcać dziecko do chwytania piersi i nauczy bezboleśnie wyjmować mu brodawkę z ust.

Popękane brodawki

Przykra prawda jest taka, że karmienie piersią na początku boli. Zawsze boli zanim się brodawki uodpornią na dziąsełka małego głodomora. Jeśli nie boli, to znaczy, że maleństwo nie ssie wcale albo robi to zbyt słabo.

Położne, specjaliści od laktacji i poradniki twierdzą, że jeśli boli, to znaczy, że malec źle chwycił, ale nie licz na to, że jeśli Twoje dziecko chwyci dobrze i nic Cię nie zaboli. Twoje brodawki i tak z czasem się zmacerują, będą obolałe i może z nich cieknąć krew. To dość powszechne zjawisko.

Jak leczyć popękane brodawki?

Smarować maścią na popękane brodawki albo nacierać je odrobiną własnego pokarmu. Ja używałam maści z Rossmana na popękane brodawki, która 10 lat temu w necie była polecana na wszystko, łącznie z rozdwajającymi się końcówkami włosów. Niestety mimo tego, że była wspaniała i działała cuda wycofali ją ze sprzedaży. Pewnie dlatego, że kosztowała 10 zł i wystarczała na długo. Bardzo długo. W jej skład wchodziły prawie wyłącznie naturalne olejki roślinne, które błyskawicznie koiły brodawki.

Od czasu, kiedy skończyłam karmienie piersią, minęło już kilka lat i nie orientuję się jaka maść aktualnie jest najpopularniejsza. Niestety, tak jak z większością produktów dla matek i dzieci, zalecenia i mody się zmieniają co jakiś czas.

Dzisiaj sięgnęłabym po naturalne oleje, np. oliwę z oliwek, bo ma neutralny smak i zapach. Omijałabym olej kokosowy, bo niektóre niemowlęta jego intensywny smak i zapach może zniechęcać do ssania.

Uniwersalna rada jest taka, żeby przed kupieniem maści sprawdzić, czy trzeba ją zmywać przed każdym karmieniem. Większość trzeba, ale są też takie, które tego nie wymagają i przez to znacznie ułatwiają życie. Nie wyobrażam sobie biegania do łazienki w celu mycia piersi przed każdym karmieniem. W szczególności nie wyobrażam sobie mycia zmarcerowanej, popękanej i obolałej brodawki – boli mnie już na samą myśl.

Dlaczego karmienie piersią boli?

Ból zwią­zany z kar­mie­niem pier­sią to tak naprawdę kilka róż­nych rodza­jów bólu, które począt­kowo wystę­pują rów­no­cze­śnie i bywają trudne do znie­sie­nia. Są kobiety, które odczu­wają umiar­ko­wany dys­kom­fort i takie, które mają łzy w oczach na samą myśl o kar­mie­niu. Nie ma to związku z ich wraż­li­wo­ścią emo­cjo­nalną czy „radze­niem sobie z byciem mamą”, po pro­stu tak jest, że jed­nych boli bar­dziej, a innych mniej.

  • ból brzucha

Podczas karmienia dziecko podrażnia receptory znajdujące się w piersi powodując wydzielanie oksytocyny. Tej samej oksytocyny, która wywoływała skurcze macicy podczas porodu – to dlatego mówi się, że matka karmiąca piersią szybciej wraca do figury sprzed ciąży. Każde karmienie powoduje dostawę nowej porcji oksytocyny, która sprawia, że pociążowy brzuszek znika wraz z obkurczającą się macicą. Nie ma więc zmiłuj, brzuch krótko po porodzie podczas karmienia piersią musi boleć.

  • wrażliwe brodawki

Kolejnym powodem bólu podczas karmienia jest wrażliwość brodawek. O sile ssania głodnego noworodka można się przekonać podkładając mu palec – uwaga, może zaboleć! Jak więc ma nie boleć wrażliwa na dotyk brodawka piersi, która jest memłana przez maluszka po kilka godzin na dobę? Ból ten odczuwają niemalże wszystkie kobiety na początku karmienia. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli już nauczycie się prawidłowego sposobu karmienia, to po kilku dniach (tygodniu) brodawki się zaharatują i ból przestanie być tak dotkliwy.

Nie wiem, na ile ta wiadomość będzie pocieszająca, ale przy każdym następnym dziecku brodawki będą już mniej wrażliwe i ból będzie łatwiejszy do zniesienia ;)

  • twardnienie piersi

Ten ból opisałabym jako uczucie cierpnięcia, kamienienia albo trzaskania/zgrzypienia piersi pod wpływem napływającego mleka. Pojawia się po podrażnieniu brodawki sutkowej, ale też w reakcji na zimno (np. przy wychodzeniu z kąpieli). Zwykle krótko po nim następuje niekontrolowany wypływ mleka. Taki ból był dla mnie zawsze sygnałem, że trzeba uważnie obserwować dziecko czy nie krztusi się gwałtownie wypływającym mlekiem – jeśli tak było, to zabierałam pierś i podkładałam pieluchę).

Pamiętam, że przy pierwszym dziecku zdarzało mi się poczuć ten ból podczas spaceru w parku, przechodząc ze słońca w cień. Bluzka po takim spacerze zawsze była mokra od mleka.

  • przygryzanie pierwszymi ząbkami

A co z karmieniem po kilku miesiącach, gdy pojawią się pierwsze ząbki? Myślisz, że ugryzienie nowiusieńkim, nieużywanym ząbkiem nie boli? Boli, bo pierwsze ząbki są bardzo ostre, a dziecko nie umie się nimi jeszcze posługiwać i zupełnie przypadkowo może ugryźć Cię aż do krwi. Nie musisz się tego obawiać, bo zwykle dzieje się to zupełnie niespodziewanie i choć boli (jak jasny gwint!), to ból mija w miarę szybko.

Na ten czas karmienia zdecydowanie warto zaopatrzyć się w osłonki na brodawki – zagryzanie ich podczas karmienia przynosi dziecku ulgę, a mama może karmić bez obawy o kolejne ugryzienie. Jedna uwaga: osłonki te sprawdzają się zwykle u dzieci, którym gryzienie przynosi ulgę. Są też dzieci, które podczas ząbkowania unikają gryzienia, bo sprawia im ono ból, wtedy gryzienie Ci nie grozi.

Nawał mleka – jak go opanować?

Po kilku dniach intensywnych treningów z karmienia piersią Twój trud zostanie nagrodzony i dostąpisz wątpliwego zaszczytu przeżycia mlecznego nawału.

Twoje piersi staną się większe niż kiedykolwiek, mleko będzie z nich ciekło bez opamiętania, a do tego znowu może boleć. Tym razem nie tylko brodawki, ale i całe, ogromnie nabrzmiałe piersi.

W takich momentach jedyne, na co miałam zawsze ochotę, to nie jeść, nie pić i najlepiej cofnąć czas. Albo chociaż przesunąć go do przodu żeby było już po. Choć miałam wtedy wątpliwości, czy to się kiedykolwiek skończy.

A zatem co robić? Nic nie robić. Czekać. Obłożyć się pieluchami tetrowymi, normalnie przystawiać dziecko do karmienia i czekać aż najgorsze minie. Tak przynajmniej radzą położne. Szczególnie te, które same dzieci nie mają albo same piersią nigdy albo prawie wcale nie karmiły ;)

Ja zwykle wtedy ratowałam się laktatorem. Nie ściągałam mleka do końca, ale ściągałam go tyle, żeby chociaż poczuć lekką ulgę, gdy skóra na moich piersiach była bliska rozerwania, one same były twarde jak kamienie. W ten sposób zapobiegałam zastojom kanalików mlecznych i miałam chwilę odpoczynku zanim mleka znowu przybyło.

Dlaczego odradza się ściąganie nadmiaru mleka laktatorem?

Podczas nawału pokarmu piersi produkują dużą ilość mleka, żeby zaspokoić potrzeby noworodka. W sytuacji, gdy mleka jest za dużo, laktacja jest hamowana do poziomu, który jest wystarczający dla dziecka. Jeśli więc ściągniesz laktatorem całe mleko z piersi, to dostaną one sygnał, że mleka jest za mało i zamiast opanować nawał pokarmu, osiągniesz dokładnie odwrotny skutek i mleka będzie ciągle przybywać.

Nabrzmiałe i obolałe od nadprogramowego mleka piersi możesz delikatnie rozluźnić odciągając pokarm, który w nich zalega, ale tylko do momentu, gdy piersi staną się miękkie. W ten sposób odczujesz ulgę, zapobiegniesz zastojom i zgromadzisz w lodówce/zamrażarce pokarm na czas Twojej nieobecności gdy pójdziesz do lekarza czy na zakupy.

Zachęcam Cię do zapoznania się z moimi sprawdzonymi sposobami na zastój pokarmu, zatkane kanaliki mleczne i zapalenie piersi

Kryzys laktacyjny – co robić?

Brodawki bolą, dziecko płacze, a w Tobie narasta frustracja? Dopada Cię poczucie bezsilności i stres, że nie umiesz nawet nakarmić własnego dziecka?

Weź głęboki oddech, uspokój się i dopiero wtedy skup się na działaniu.

Żeby pobudzić produkcję mleka musisz przystawiać dziecko regularnie co kilka godzin, a do tego sama jeść i pić. I jeść i pić. I jeszcze raz pić. Wodę, sok jabłkowy, herbatę… Pić, pić i pić. Aż poczujesz, że mleka przybywa.

O tym, co pomogło mnie pokonać kryzys laktacyjny i pobudzić produkcję mleka, napisałam w osobnym artykule.

Kilka słów wsparcia dla młodej mamy

Karmienie piersią na początku często jest bolesne i stresujące. Zamiast satysfakcji, rodzi mnóstwo frustracji i wątpliwości. Jeśli się jednak na nie zdecydujesz i przetrwasz najgorsze, nie pożałujesz.

Bliskość, jaka tworzy się podczas karmienia, pomiędzy matką i dzieckiem jest jedną z najpiękniejszych rzeczy w macierzyństwie. Karmiąc piersią, będziesz czuła się niezastąpiona. Chociaż nierzadko będziesz się czuła uwiązana koniecznością wracania do domu na karmienie, to zdziwisz się jak trudno będzie Ci zrezygnować po kilku miesiącach z błogiego widoku Twojego maleństwa przy piersi.

noworodek-ssie-mleko-z-piersi-z-zamknietymi-oczami-opejmujac-piers-raczka

Moja przygoda z karmieniem piersią trwała 8 miesięcy w przypadku pierwszego dziecka i ponad 14 miesięcy w przypadku drugiego. Trzecie dziecko karmiłam również około 8 miesięcy. Łatwo nie było, bywały chwile zwątpienia i załamania, gdy wstawałam po 5-6 razy w ciągu nocy, ale na szczęście przeważały zazwyczaj te dobre momenty.

Dwoje z moich dzieci odstawiło się od piersi samodzielnie odrzucając moje mleko. Za każdym razem, gdy musiałam wstać w nocy albo wcześnie rano i przygotować dziecku butelkę z mlekiem, myślę sobie, że o wiele łatwiej jest rozpiąć bluzkę, przytulić dziecko do piersi i… spać dalej spokojnym snem.

Mimo wielu trudności, które musiałam pokonać, uważam, że karmienie naturalne jest pójściem na łatwiznę. Nie ma konieczności ciągłego kupowania mleka, dbania o zapas mieszanki w szafce, mycia butelek i podgrzewania wody w środku nocy – rzeczy, które mnie zawsze przerastały. Karmiąc naturalnie wyciągasz pierś i dziecko samo je, w zasadzie bez Twojego udziału.


Oto kolejny już cykl artykułów tematycznych o laktacji, które przygotowałam. Cykl na temat karmienia piersią został napisany z myślą o dziewczynach, które dopiero się do tego przygotowują albo są na samym początku tej pięknej przygody.

Jeśli masz już jakieś doświadczenie w karmieniu naturalnym, to zapraszam do pozostawienia komentarza. Wszelkie obraźliwe i pozbawione empatii komentarze będą usuwane, zgodnie z ideą STOP terrorowi laktacyjnemu.

terror-laktacyjny-stop

Artykuł Ci się spodobał? Przeczytaj inne posty dotyczące karmienia piersią:

Zapraszam Cię także do polubienia Tygrysiaków na Facebooku, aby nie przegapić żadnego nowego artykułu.