Książki dla chłopców

Książki o łobuzach, które są pisane dla chłopców, rządzą się swoimi prawami. Nie może w nich zabraknąć bijatyki, plucia, dłubania w nosie i obrzydzenia do całowania przez mamę, a przede wszystkim doskonałego planu utarcia nosa nielubianemu koledze.

Zanim to wszystko sobie uświadomiłam, minęło trochę czasu, gdy katowałam mojego syna bajeczkami dla dziewczyn.

– Ej, mama! Miś Uszatek, Kubuś Puchatek i te książeczki o kotkach (Filemon i Bonifacy) są dla dziewczyn. Może poczytamy o bitwach, piratach albo o Mikołajku i jego BANDZIE kumpli? – powiedział do mnie pewnego niedzielnego ranka mój ukochany syneczek.

Zdębiałam. Zamarłam. A następnego dnia, z samego rana, zamówiłam mu książkę o pewnym Frajerze, który wcale nie był frajerem, tylko się tak niefortunnie nazywał. Książka o Bratku Frajerze nie była naszym pierwszym podejściem do łobuzerskiej literatury dziecięcej. W swoich zbiorach mamy już książeczki o Piracie Patchu, Mikołajku, Bolku i Lolku oraz o Koszmarnym Karolku. Ponieważ mamy tak pokaźną kolekcję książek dla chłopców, postanowiłam zrobić mały przegląd naszej biblioteczki i przedstawić krótko każdą z nich.

Przegląd literatury chłopięcej

Pirat Patch

Cykl książek o przygodach Pirata Patcha to seria dla najmłodszych. Kolorowe ilustracje przyciągają wzrok i moje dzieci ją uwielbiają, ale to pozycja dla trzy- i czterolatków. Jak dla sześciolatka, który powoli powinien oswajać się z dłuższymi utworami literackimi, jest tam zdecydowanie za mało tekstu.

Seria o przygodach Pirata Patcha to typowo piracka literatura. Polecam, ale tylko jeśli nie macie oporów, by czytać dziecku o przypiekaniu wrogów na toście i innych typowo pirackich zwyczajach ;)

pirat-patch-recenzja

pirat-patch-seria-recenzja

Mikołajek

Mikołajek i jego banda są obecni w naszym domu w wersji klasycznej i nowoczesnej.

Klasyka trąci nieco klasyką – brakuje w niej kolorowych ilustracji, co naszym dzieciom, wychowanym w kolorowej kulturze obrazkowej, się nie podoba. Przynajmniej na tym etapie 😉 Mam jednak wielką nadzieję, że kiedyś ją docenią i polubią.

Nowszy Mikołajek to książka inspirowana animowanym serialem dla dzieci. Kolorowe ilustracje i dynamicznie opowiedziane historie podobają się Matiemu, który dzięki tej książce stał się fanem Mikołajka i jego bandy.

Jest to jednak pozycja dla wytrwałych. Opowiadania są dość długie. Najdłuższe z nich ma ponad 100 stron i choć zostało podzielone na kilka mniejszych rozdziałów, to dla mojego sześciolatka było ono zdecydowanie za długie. Kiedy po trzech dniach czytania dobrnęliśmy wreszcie do końca, oboje odetchnęliśmy z ulgą. Od tamtej pory wybieramy zdecydowanie krótsze przygody Mikołajka.

mikołajek-nowa-wersja

mikołajek-nowy

mikołajek-nowy

Bolek i Lolek

Bolek i Lolek to nasi ulubieńcy z telewizji. Są znani wszystkim dzieciom i ex-dzieciom, więc nie mogliśmy przejść obojętnie obok książkowej wersji ich przygód. Czy jest tak samo dobra jak wersja filmowa? Moim zdaniem tak. Z nieznanych mi powodów, ich przygody w wersji książkowej nie przypadły jednak do gustu Tygrysiakom.

Z dwóch książek z Bolkiem i Lolkiem, przeczytaliśmy wspólnie w całości jedynie jedno opowiadanie, w którym bracia pieką tort dla swojej mamy. Cytat „Tort szerszenie. Trzy gruszki z robalami, kilo sera, łyżka soli, cukru do woli!!!” wszedł do repertuaru ulubionych rymowanek Matiego. Powtarza go zawsze, gdy biorę się za pieczenie ciasta, ale… na tym zainteresowanie Bolkiem i Lolkiem w wersji drukowanej się kończy.

Mimo tego uważam, że obie książki o Bolku i Lolku zasługują na dołączenie do domowej biblioteczki. Opowiadania są naprawdę ciekawe, zabawne i niezwykle różnorodne, co jest zapewne wynikiem tego, że mają różnych autorów.

 bolek-lolek-ksiazka-recenzja

 bolek-lolek-ksiazka-recenzja

 bolek-lolek-ksiazka-recenzja

 bolek-lolek-ksiazka-recenzja

Koszmarny Karolek

Koszmarnego Karolka kupiłam zachęcona jego wielką sławą. Zrobiłam to wbrew swojej własnej niechęci do głównego bohatera i jego ordynarnego zachowania. Wiem, że wiele osób jest zachwyconych serią o przygodach Karolka, ale niestety ja i mój syn do tego elitarnego grona nie należymy.

Moje pierwsze spotkanie z Koszmarnym Karolkiem miało miejsce kilkanaście lat temu, kiedy byłam początkującą nastolatką (ok. 11 lat) i szukałam swojego literackiego odzwierciedlenia. Prostackie, wręcz agresywne, zachowanie Karolka wzbudziło mój niesmak, który pozostał na wiele lat.

Mimo to, kupiłam Karolka mojemu synowi. Chciałam dać im obu szansę na zaprzyjaźnienie się ze sobą. Opowiadania o Karolku wcale, ale to wcale mu się nie spodobały. Może jest jeszcze za mały, by docenić kunszt literacki Francesci Simon, a może ta konwencja nie mieści się w jego poczuciu estetyki. Nie wiem.

Rozumiem też, że zamysłem autorki było stworzenie postaci skrajnie niegrzecznej – małego upiorka. Mimo to, gdy czytam jak dorosły zwraca się do dziecka per smarkaczu, a wszyscy bohaterowie wrzeszczą na siebie nawzajem (również na obrazkach), to mam dość. W takich chwilach czuję, że granica pomiędzy niegrzecznym a patologicznym zachowaniem została przekroczona i tracę ochotę na dalsze czytanie.

koszmarny-karolek-ksiazka

koszmarny-karolek-ksiazka

koszmarny-karolek-ksiazka

Nie ze mną takie tere-fere!

Najnowszy nabytek do naszej domowej biblioteczki dziecięcej. Ponieważ jest to w naszym kraju nowość wydawnicza i wiele spośród Was może jej nie znać, pozwolę sobie napisać na jej temat coś więcej.

Nie ze mną takie tere-fere” to pierwsza książka z 11-tomowej serii o Bartku Frajerze i jego najlepszym kumplu Bączku, którzy spędzają całe dnie na udowadnianiu sobie i innym jacy są fajowi (nie mylić z: fajni). Codzienne sytuacje zaprawione dobrym humorem i przeogromną dozą łobuzerskiej wyobraźni śmieszą nas do łez, co nie dziwi, jeśli się właśnie czyta światowy bestseller.

To, co mnie uderzyło na samym początku to zaskakująca przenikliwość autora. Jim Smith uchwycił w swojej książce większość rzeczy fascynujących sześciolatka, a przy okazji i wiele sytuacji z naszego życia. Babcia myląca Kosmicznego Szczura z Myszą, historia zagubionej sztucznej szczęki czy porównanie mamy do automatu do wydawania napojów, kanapek i uprasowanych ubrań to odbicie tygrysiakowej codzienności. Czytając je, przypominamy sobie najróżniejsze sytuacje i śmiejemy się jeszcze bardziej.

Jeśli miałabym określić tę książkę jednym zdaniem, to powiedziałabym, że jest to lżejsza wersja Koszmarnego Karolka. Na szczęście prowadzenie własnego bloga daje mi możliwość rozwinięcia swojej wypowiedzi, z czego właśnie korzystam. Pomimo nasuwającego się porównania do Koszmarnego Karolka, muszę przyznać, że Bartek Frajer o wiele bardziej przypadł nam do gustu. Stało się tak z kilku powodów.

Po pierwsze Bartek Frajer nie przejawia niekontrolowanych wybuchów złości i nie rzuca się na nikogo z pięściami. Bratek i Bączek wolą opracować własny plan pokazania jacy są fajowi, niż dorwać nielubianego kolegę i nakopać mu do czterech liter, co byłoby zdecydowanie bardziej w stylu Karolka.

Drugi powód to ilustracje – ich komiksowy charakter wnosi dodatkowe wartości do książki. Rysunki sprawiają wrażenie jakby były naszkicowane od niechcenia, ale tak naprawdę są dobrze przemyślane i niezwykle zabawne. Niektóre z nich wymagają wnikliwego przyjrzenia się i chwili zastanowienia. Zmusza to dziecko do skoncentrowania uwagi i przeanalizowania ilustracji.

Trzecim powodem jest morał. Bartek i Darek w pewnym momencie odnajdują nić porozumienia, co pokazuje małemu czytelnikowi, że chłopcy pałający do siebie niechęcią też mogą zostać kolegami. Przynajmniej na chwilę ;)

tere-fere-recenzja

tere-fere-recenzja

tere-fere-recenzja

Sama też czuję się czasami jak automat do napojów, obiadów i czystych spodni! To zdecydowanie mój ulubiony fragment książki <3
tere-fere-recenzja

tere-fere-recenzja

Na tym kończy się dzisiaj mój przegląd łobuzerskiej literatury. Jeśli macie jakieś propozycje książek pasujących do tej listy, podajcie je w komentarzach.

PS. Choć wszystkie z te książki opowiadają o przygodach chłopców, to nie nazywam ich literaturą dla chłopców. Łobuzerska literatura może spodobać się również dziewczynkom, które tak jak Ludeczka (koleżanka Mikołajka) mają niesamowitego kopa i lubią opowieści o fajnych dzieciakach z podwórka. Znacie takie dziewczynki? Z całą pewnością!

KONKURS!!!!!

Tak się składa, że mam dla Was do wygrania egzemplarz książki „Nie ze mną takie tere-fere”. Aby go wygrać, wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe:

Kto jest ulubionym bohaterem literackim Twojego dziecka? Przedstaw krótko tą postać.

Na odpowiedzi czekamy do środy 12 lipca (do północy), a najciekawszą z nich nagrodzimy w czwartek rano książką. Powodzenia!

  • Nawet nie tylko dla chłopców! Ja mam córkę i ona uwielbia czytać Mikołajka :)

    • Wiedziałam! To „PS. …” pisałam właśnie z myślą o Twojej córce ;)

      • :))))
        Za to Koszmarnego Karolka nie możemy zaakceptować :)

      • Widocznie mamy podobny gust :)

  • Ja sama uwielbiam Mikołajka :D polecę wpis siostrze, bo ona ma synka ;) na pewno coś znajdzie dla niego :)

  • Ojej, okropny ten nowy Mikołajek :( zdecydowanie wolę oryginalne ilustracje. Ale kolorowe pewnie bardziej podobają się dzieciom. I wyszło na to, że jako dziecko uwielbiałam książki dla chłopców, bo Mikołajka czytałam wiele razy, a Koszmarny Karolek bawił mnie do łez.

  • Świetny post :) Szukałam czegos dla chłopców, co prawda mój jeszcze rośnie w brzuchu, ale czytam mu od czasu do czasu. Do tej pory wzięlam na tapetę jedynie Serię Niefortunnych Zdarzeń, z ciekawości, o co tyle szumu. Muszę przyznać, że to okropna książka i nie rozumiem jej fenomenu. Zauważyłam jednak, że Maluch dość mocno się ruszał jak czytałam mu o koniku Sigge, więc możliwe, że to jego ulubiony bohater. Możliwe też, że lubi Lorda Vadera, bo jak go słyszy, to mój brzuch aż się trzęsie :D

    • Monika, Twój komentarz okazał się bezkonkurencyjny. Gratuluję i proszę o kontakt ;)

      • Bardzo się cieszę :) Już się kontaktuję :)