Jak mądrze kupować zabawki i prezenty?

idealny prezent dla dziecka

Kupowanie zabawek pod wpływem emocji jest jak kupowanie ubrań bez przymierzania. Pewnego dnia stajemy w pokoju i dochodzimy do wniosku, że choć półki uginają się od zabawek, to tak naprawdę dziecko nie ma się czym bawić.

Nie jest to winą dziecka, a dorosłych, którzy kupili mu zabawki, nie zastanawiając się nad jakością ich wykonania  ani zainteresowaniami ich małego właściciela. Jak tego uniknąć i mądrze kupować zabawki, dowiesz się w dalszej części artykułu.

Producenci i specjaliści od sprzedaży zabawek prześcigają się w pomysłach na przyciągnięcie uwagi dziecka i rodzica. Nieprawdą jednak jest, że to rodzice kupują dziecku najwięcej zabawek. Opowieści o rodzicach, którzy nigdy w życiu nie kupili dziecku zabawki, bo wszystkie dostali od rodziny albo znajomych są zapewne w 80% prawdziwe. To znaczy, że 80% zabawek trafiło do domu z zewnątrz, a pozostałe 20% kupili rodzice. Nie uwierzę, że istnieje na świecie rodzic, który obojętnie przechodzi ze swoim dzieckiem obok działu z zabawkami. A jeśli tak jest, to współczuję dziecku. Wróćmy jednak do rzeczy, czyli sztuczek, którymi kuszą nas sklepy zabawkowe.

Sztuczki producentów zabawek

Do najpopularniejszych tricków marketingowych należą hasła wypisywane na zabawkach dla niemowląt. Najczęściej spotykane z nich to :

  • interaktywna (angażująca dziecko),
  • kreatywna (wymagająca od dziecka twórczego myślenia a nie ślepego podążania za instrukcją),
  • edukacyjna (tu zwykle następuje lista umiejętności: liczenia do 10, liczenia po angielsku, rozpoznawania odgłosów zwierząt, kolorów…).

Oglądając zabawki opatrzone taką informacją, warto zadać sobie pytanie czy aby na pewno zabawka ta spełnia opisaną funkcję.

Klasycznym przykładem „mądrych” zabawek są pozytywki dla dzieci w wieku +6 m-cy, które w formie piosenki czy wierszyka powtarzają liczebniki, ale nie łączą ich w żaden sposób z liczeniem. Słonik z szeleszczącymi uszami i plastikowym brzuszkiem z kolorowymi przyciskami będzie mało atrakcyjny dla starszego dziecka, więc nie dajmy sobie wmówić, że dzięki niej nasza pociecha zacznie liczyć w wieku niespełna roku „bawiąc się” nim od urodzenia. Miejmy świadomość tego, że jest to zabawka dla zupełnie małego dziecka i nie sugerujmy się przy zakupie funkcją liczenia, bo w tym wieku liczy się kolor, materiał, trwałość i odporność na zaślinienie.

Dobra zabawka tak samo jak prezent musi być dopasowana do zainteresowań i wieku dziecka. Jeśli nie potrafisz określić czym bawią się dzieci w danym wieku, to zajrzyj do moich artykułów z przeglądem zabawek dla maluchów (2-3 lata) i przedszkolaków (4-5 lat). Jeśli zaś szukasz zabawki dla rocznego dziecka, to najlepszy będzie mój subiektywny zestaw najlepszych prezentów na roczek.

Milion bajerów dla ukrycia braku funkcji podstawowej

Kolejnym chwytem marketingowym jest wielofunkcyjność, polegająca na wmontowaniu do prostego jeździka 20 różnych przycisków i pokręteł wydających z siebie dźwięki. Podstawowa funkcja pojazdu do odpychania się nóżkami pozostaje zawsze ta sama i zazwyczaj tylko z niej dziecko korzysta. Odgłosy naśladujące warkot silnika czynią zabawkę bardziej atrakcyjną dla dorosłego (zgodnie z zasadą: ja takiego nie miałem, to niech moje dziecko ma). Tymczasem odbierają one maluchowi przyjemność samodzielnego wydawania odgłosów i ćwiczenia aparatu mowy.

Podobne przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Istotną kwestią jest jednak to, w jaki sposób zabawka spełnia swoją podstawową funkcję.

  1. Grający pluszak powinien być miękki i miły w dotyku, bo w przeciwnym razie może być kostką grającą.
  2. Jeździk musi być stabilny, bo nawet najlepsze bajery nie skłonią dziecka do jazdy wywrotowym pojazdem, który nie daje poczucia bezpieczeństwa.
  3. Flamastry nie mogą szybko wysychać i powinny być odporne na mocne przyciskanie do kartki – jeśli takie nie są to żadna Elsa z Krainy Lodu, ani nawet Zig Zag ich nie uratuje, bo po jednym użyciu wylądują w koszu.

Pomyśl dwa razy zanim kupisz

Najlepiej odwiedź sklep w odstępie kilku dni żeby mieć pewność, że dana zabawka to na pewno dobry zakup. Raz kupiona zabawka zostanie z dzieckiem na lata. Niestety większość zabawek kupujemy pod wpływem chwili i zamiast zdrowym rozsądkiem kierujemy się emocjami. Drzemiące głęboko w nas dziecko ulega magii sklepów zabawkowych, które są wypełnionymi naszymi realizacjami naszych dawnych marzeń, które nagle znajdują się w zasięgu ręki. Zamiast łapać chwilę wróć do domu, przeczytaj recenzje innych rodziców w sieci i dopiero podejmij decyzję.

Nierozważne zakupy poczynione z myślą „najwyżej to komuś oddam” bywają bardzo złudne. Nawet jeśli jakimś cudem uda Ci się namówić dziecko, by pozbyło się niepotrzebnej zabawki, to najpewniej i tak nie będzie jej komu dać. Prawda jest taka, że w czasach największego kryzysu, urodzaj na zabawki jest widoczny w każdym domu, bo drogie markowe zabawki mają swoje tańsze odpowiedniki, na które może sobie pozwolić praktycznie każdy.

Dobre zabawki zostają z dzieckiem na długie lata

Wśród tanich i drogich gadżetów na chwilę, można znaleźć kilka mądrze zaprojektowanych zabawek, którymi dzieci mogą się bawić przez wiele lat. Mądra zabawka na długie lata to taka, którą można się bawić na wiele sposobów, ale również można do niej dokupować nowe elementy. Przykładem niech będzie tutaj kuchnia – najpierw kupujemy kuchnię i kilka garnuszków, a z czasem dokupujemy nową zastawę, drewniane ciastka, pluszowe owoce itp.
Dla chłopca niezainteresowanego gotowaniem rozwojowym prezentem może być warsztat lub zestaw klocków – najpierw podstawowy, który następnie rozszerzamy o kolejny tematyczny zestaw (strażacy, rycerze, policja). W ten sposób dziecko przez kilka lat będzie się bawiło ta samą zabawką, ciągle odkrywając ją na nowo, a kolejne prezenty nie będą zajmowały tak dużo miejsca.

Nie kupuj tanich zabawek w hurtowych ilościach

Moim zdaniem jest to podstawowa zasada podczas zakupów. Niezależnie ile zarabiasz zawsze znajdzie się coś, co uznasz za wystarczająco tanie, by nie żałować wydanych pieniędzy, nawet wtedy gdy okaże się, że kupiłaś bubel. Raz będzie to mały miś czy laleczka, innym razem samochodzik, a góra zabawek w pokoju Twojego dziecka niebezpiecznie rośnie, podczas gdy ono po kilku chwilach zachwytu rzuciło nią w kąt i bawi się tym co zwykle.

Taka sama reguła sprawdza się przy kupowaniu jedzenia, ubrań i wielu innych rzeczy, a tymczasem ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka. Zastanów się czy wolisz kupić dziecku dużo tańszych zabawek czy jedną droższą, która posłuży mu przez kilka lat? Najgorsze zabawki to tanie, marnej jakości zapchaj-półki, które dziecko jest w stanie zepsuć w mgnieniu oka. Ile autek z oderwanymi kółkiem trzymasz w domu tylko dlatego, że są w miarę nowe i mają trzy pozostałe kółka?

Nie żałuj pieniędzy na zabawki dobrej jakości.

Prawdą jest, że niektóre mądre zabawki są nieśmiertelne i przechodzą z pokolenia na pokolenie. Przykładem mogą być klocki Lego, którymi bawią się po kolei wszystkie dzieci w rodzinie. Jeśli martwisz się, że nie stać Cię na droższe, dobrej jakości zabawki, to poszukaj używanych przedmiotów na aukcji internetowej albo zaangażuj z okazji nadchodzących urodzin czy świąt rodzinę i …

Zorganizuj zrzutkę

Śniegu na mikołajki i gwiazdkę może nie być, ale lawina prezentów nigdy nas nie zawodzi. Aby temu zaradzić ogłoś w rodzinie zrzutkę na nową super zabawkę najlepiej z wysokiej półki cenowej. Po 20 złotych od dziadków, cioć i wujków to już całkiem niezła sumka do przeznaczenia na naprawdę fajny prezent, który nie zagraci Wam mieszkania. W naszym przypadku zrzutka na kuchnię dla Gabrysi sprawdziła się znakomicie. Zamiast kupować plastikowy badziew za 200 PLN, uzbieraliśmy na drewniany model za 800 PLN, który posłuży przez kilka lat.

Nie obawiaj się, że ktoś się obrazi. O ile nie narzucisz nikomu ile pieniędzy ma dać, to każdy chętnie weźmie udział, bo bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów dla dziecka, które ma już praktycznie wszystko wcale nie jest przyjemne. Ciebie pewnie też pytają co kupić synowi/córce z okazji [tutaj wstawić jedną z wielu okazji w roku].

Brakuje Ci pomysłu na zrzutkę? Zobacz mój przegląd wózków dla lalek oraz indiańskich (tipi, pióropusze itp) leśnych dodatków do pokoju dziecięcego.

No chyba, że wolisz wkroczyć w przyszłość z górą nowych prezentów, które już za miesiąc znudzą się Twojemu dziecku ;)


 

Ten tekst jest kontynuacją artykułu Jak ograniczyć nadmiar zabawek w domu << kliknij żeby przeczytać.

19 comments

  • Mój dwuletni syn kocha drewniane zabawki z misiedwa. U nas w domu robią furorę i jak jedna z Was tu napisała to właśnie taka zabawka, która nie zagraca pokoju i nie robi w nim wystawki, ale jest codziennie używana i codziennie ciekawi naszego malucha.

    Reply
  • Ja z doświadczenia wiem, że warto trochę dopłacić i wybrać zabawki wykonane z drewna. Są po pierwsze dużo bardziej wytrzymałe, co w przypadku niektórych dzieci naprawdę ma znaczenie oraz dużo ładniej wyglądają. Ostatnio znalazłem nawet instrumenty muzyczne zrobione z drewna :D

    Reply
  • Też mam takie samo zdanie. Co prawda nie mam jeszcze swoich dzieci, ale mam chrześnicę. Staram się, żeby te zabawki nie były na zasadzie „zapchaj dziurę”. Bardzo mnie denerwuję kiedy człowiek się potyka o te zabawki.

    Reply
  • Tak jak już pisałam pod poprzednim Twoim wpisem- mamy na szczęście mało zabawek, ale i tak zdarza mi się kupić jakiś bubel. W trakcie czytania od razu przed oczami pojawił mi się nasz jeździk- tani, z mnóstwem grająco- piszczących bajerów ;)
    Na drugie urodzinki planujemy kupić kuchnię, więc może za Twoją radą, zorganizuję zrzutkę i kupimy coś naprawdę ekstra :)

    Reply
  • jerry….. moj poltraroczniak ma pełno bezsensownych tanich zabawek! pierdoły ktore leżą w kartonach! on i tak woli mamusie czy tatusia, bliskości. jakoś sam nie umie sie zabawić…. oj widzę że przygoda z zabawkami to wyzsza szkola jazdy, muszę się skupić na tym blogu i co nieco poczytac o dobrych zabawkach:)

    Reply
  • Mam alergię na interaktywne zabawki. Według mnie zabawki, które robią coś za dziecko (liczą, mówią, śpiewają) to zabójcy kreatywności. Ja staram się pilnować z zabawkami, ale też nie zawsze mi się udaje. Fajny artykuł, bo zmusił mnie do zastanowienia się nad kilkoma aspektami. Jestem oprócz tego po lekturze Magii sprzątania i dojrzewa we mnie potrzeba oczyszczenia swojej przestrzeni. Mam jednak problem, że zabawki nie są moją własnością tylko dziecka i muszę z nim wynegocjować jakiś sposób pozbycia się :)

    Reply
  • do tanich zabawek dodalabym jeszcze tony byle jakich słodyczy…w czasie przeprowadzki odnalezlismy ostatnio jakies jajko wielkanocne od cioci! nie znosze takich prezentów…w to miejsce mozna kupic jakąś ksiazeczkę lub chociaz jedną, dobrej jakości czekoladę a nie dziesięć lizaków …

    Reply
    • WŁAŚNIE! Co święta jest to samo: dostajemy po kilkanaście wyrobów czekoladopodobnych, ja nie pozwalam ich jeść, dzieci płaczą, a wszyscy dziwnie się na mnie patrzą myśląc „kolejna wariatka nie daje dzieciom czekolady”. Zjedliby raz sami te „łakocie”, to by się zastanowili.

      Reply
  • Ojej, a już myślałam, że tylko ja mam jakieś zboczenie na punkcie bzdetnych zabawek. Strasznie mnie irytuje, kiedy dzieciom nie mieszczą się już tanie zabawki na półkach, ale chcą nowe i ktoś z rodziny biegnie i kupuje następne badziewko. Lepiej kupić jedną dobrą zabawkę (na urodziny, święta, dzień dziecka) niż 100 maleńkich, zbędnych, albo „do kolekcji” na półkę. Zabawki trzeba kupować z głową. Lepiej mniej a lepszych, niż dużo a bez sensu. Już współczuję moim dzieciom. ;)
    Z drugiej strony, pamiętam jak marzyłam o jakieś zabawce, a dostawałam jej „wersję edukacyjną”. Do tej pory nie mogę tego wybaczyć rodzicom, że nie miałam „nieedukacyjnych zabawek”.

    Reply
  • Fajnie, że o tym piszesz, bo dla takich amatorów dziecięcych zabawek (jak np. ja), którzy nie mają własnych dzieci i tego nie ogarniają, jest świetnym rozwiązaniem. Zrzutka to też świetny pomysł, bo faktycznie lepiej kupić coś, co się przyda, a nie coś, co faktycznie jest byle jakie ;-)

    Reply
  • Niby nie kupujemy zbyt wielu zabawek a i tak jest ich moim zdaniem za dużo. W ramach porządków świątecznych musze po prostu odłożyć te, na które Oluś jest juz za duży i część schować. Ja mam taki system, że połowa zabawek jest w obiegu a druga połowa jest schowana na poddaszu i co jakiś czas wymieniam zabawki. W ten sposób one Olusiowi sie nie opatrzą i nie znudzą. :)

    Reply
    • Wspaniały system z tym poddaszem, też go stosowaliśmy, ale w wersji nazwijmy to… pawlaczowej ;)
      Niestety odkąd Mati zaczął się bardziej oreintować w czasie i przestrzeni pamięta zabawki nawet po pół roku od svhowania i cieszy się nimi tylko 1-2 dni. Ale kiedyś faktycznie, wystarczyły 2 tygodnie żeby się zajął „nowością” na kilka dni :)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.