Nocne życie matki

– Co robi matka w sobotę o 23:55?
– Czyści odpływ w łazience :D

W przerwie między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem zaginął mi kolczyk.

Pamiętałam, że odkładałam na półkę dwa kolczyki, a nawet to, że jeszcze następnego dnia one tam były. Potem jednak był tylko jeden, samiuteńki kolczyk.

Pytałam Gaby, ale nie dowiedziałam się co się z nim stało.

Pytałam Matiego i ojca rodziny, ale nikt nic nie widział.

Przystąpiłam więc do szczegółowych poszukiwań. Przetrząsnęłam szkatułki z biżuterią, worek z koralami i naszyjnikami ze wszystkich stron świata, kredens w salonie, szafki w łazienkach (obu!) i nic. Doszło nawet do tego, że zaczęłam chodzić na czworaka po domu i zaglądać pod każdą szafkę i łóżko, a nawet do doniczek z kwiatami. Po tym jak natrafiłam na trzecią skrytkę na słodycze Tygrysiaków poddałam się.

Wzięłam tego samotnego kolczyka i poszłam zapytać tej, która o naszym domu wie wszystko.

– Nela, widziałaś może gdzieś takiego kolczyka?
– Nie.
– Nelcia, przyjrzyj się. Miałam dwa kolczyki, a teraz mam tylko jeden. Widziałaś drugi taki kolczyk?
– Nie widziałam. Pokażę ci.

Ta… nie widziała, ale mi pokaże. Nie ma to jak logika dwulatki :D

– Tu jest, ale go nie widzę.
– Nela, w łazience był ten, który mam tutaj… – nagle zamarłam.

Nela wskazywała na korek od umywalki. Struchlałam. W jednej chwili zrozumiałam cały sens naszej rozmowy: nie widziała kolczyka, ale bez problemu mogła mi pokazać gdzie zniknął.

Odkręciłam korek i faktycznie tam był. Błyszczał pośród kłębowiska włosów, resztek mydła i pasty do zębów. Cóż było robić? Rozkręciłam, wydobyłam kolczyk i przy okazji wyczyściłam odpływ ‍♀️

Kiedy już z asystą Neli uporałam się z tym wszystkim, przystąpiłam do pouczenia.
– Nela, co robimy z kolczykami mamy?
–cisza–
– Nie…?
– Nie dotykamy!

Mam nadzieję, że to jedyna nauka wyniesiona z dzisiejszego wieczoru i nie zastanę za kilka dni rozkręconego syfonu od umywalki