Oddaj innym rzeczy po dziecku!

 oddaj-ubranka-po-dziecku

Wiele osób uważa, że skoro mam już dwoje starszych dzieci, to powinnam opływać w niemowlęce ubranka, kocyki i grzechotki. Tak naprawdę po starszych dzieciach nie mam prawie nic. Lekką ręką rozdałam znajomym niemalże wszystko, co jest potrzebne dla niemowlaka. Nie żałuję tego ani trochę i Was również namawiam do rozdania innym rodzicom rzeczy po Waszym dziecku.

Dlaczego rozdałam wszystkie rzeczy po starszych dzieciach?

Nie planowaliśmy kolejnego dziecka. A przynajmniej nie tak szybko.

Jako dorośli ludzie (doskonale wiedzący skąd się biorą dzieci ;)) zakładaliśmy, że kiedyś tam trzecie dziecko może się w naszej rodzinie pojawić. Po długich rozmowach doszliśmy jednak wspólnie do wniosku, że jeśli kiedyś jeszcze będziemy mieli dzidziusia, to miło będzie mieć jakąś odmianę. Tak, żeby nie musieć jedynie na podstawie kształtu nosa rozróżniać które z naszych dzieci jest na zdjęciu ;)
A poza tym ileż można wozić dzieci w tym samym czerwonym wózku, przykrywać tym samym kocykiem i ubierać je w te same ubranka?

Nie ma sensu przechowywać w domu kilkunastu siat ubrań i gadżetów dla niemowląt

Pewnego dnia, gdy Gabi miała ponad rok, uznałam, że nie ma sensu dalsze chomikowanie i puściłam prawie wszystkie rzeczy w świat. Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, przy pakowaniu i sortowaniu ubrań okazało się, że większość ubranek po pierwszym dziecku przeleżała cały czas w szafie. Albo nie ta pora roku, albo rozmiar nie ten. Kompletnie bez sensu było je trzymać.

Większość niemowlęcej wyprawki była kupiona przed narodzinami Matiego, jakieś 6 lat temu. Przez cały ten czas większość rzeczy leżała i niszczała w szafie. Pożółkłe kaftaniki nie nadawały się już nawet do rozdania, ani do ponownego użytku, więc byłam zmuszona je wyrzucić. Wynosząc je na śmietnik ogromnie żałowałam, że nie oddałam ich nikomu wcześniej.

Z największym smutkiem wspominam wielkie pudło butów dziecięcych. Z całej kolekcji wszelkiego rodzaju obuwia udało mi się sprzedać w komisie jedynie piękne, skórzane kozaczki, w których Mati stawiał pierwsze kroki. Buty były w idealnym stanie, jak nowe i z uporem maniaka trzymałam je dla drugiego dziecka. Niestety, na roczną Gabę okazały się stanowczo za małe. Z bólem serca odniosłam je do komisu, w którym dostałam za nie 11,50. To nie była nawet 1/10 pierwotnej ceny i poczułam się jakbym dostała tymi pieniędzmi w twarz. Jednak nie o zysk mi najbardziej chodziło, a o to, by nie leżały i nie niszczały przez kolejne lata w pawlaczu u mojej mamy.

Nie wiadomo, co będzie potrzebne

Pierwsze dziecko urodziłam w marcu, drugie w listopadzie. Tak się cudownie złożyło, że mimo sporych zapasów musiałam kupić wszystkie letnie i zimowe ubrania dla Gabrysi. Pomijam w tym miejscu płeć, bo wszystkie typowo chłopięce ubranka rozdałam najszybciej jak się dało.
Nawet te ubrania, które były uniwersalne i można je było założyć dziecku niezależnie od pory roku czy płci, okazały się w większości nieprzydatne. Mówiąc wprost: nie ta kategoria wagowa. Mati był chudy, a Gaba była jak kulka. Nelcia tymczasem jest gdzieś pośrodku, choć bliżej jej do Matiego.
Kiedy dzisiaj oglądam zdjęcia, aż trudno mi uwierzyć, że cała trójka ma tych samych rodziców i wszyscy byli karmieni piersią.

A co jeśli zaraz okaże się, że jestem w ciąży?

Przyznam, że i mnie podczas segregowania ubrań i zabawek po dzieciach przemknął ten dylemat, ale bardzo szybko się z nim rozprawiłam. Może odrobinę za szybko, bo po dosłownie kilku tygodniach od oddania ostatnich sztuk, pytanie to wróciło do mnie jak bumerang. Tyle, że w troszkę innej formie, bo już bez słówka „jeśli…”.

Dobre uczynki wracają ze zdwojoną siłą

Mawiają, że dobre uczynki wracają. U nas wróciły ze zdwojoną siłą. Obdarowani przez nas znajomi oddali nam ubranka po swoich dzieciach w ilości, która przeszła nasze najśmielsze przypuszczenia. Inni, oddając nam krzesełko do karmienia niemowląt, dorzucili jeszcze wanienkę. I tak, siatka do siatki, uzbierałam naprawdę sporą wyprawkę dla Anielki.

Bardziej sentymentalna mama mogłaby powiedzieć, że rozdając ubranka po dziecku pozbywa się pamiątek. Że traci je bezpowrotnie. Że już nigdy ich nie zobaczy… Ja również w ciąży miałam trochę takich obaw, ukrytych głęboko na dnie serca. Żal mi było, że nie założę Anielce ulubionych śpioszków, które ubierałam starszej dwójce.

Jaka wielka była moja radość, gdy okazało się, że te śpioszki do nas wróciły. Wróciły! Prawie się popłakałam, kiedy zobaczyłam znajomy wzór pośród masy innych, obcych ubranek. Teraz, kiedy zakładam je Anielce, myślę sobie jak długą drogę mają one za sobą. A droga ta jest naprawdę długa, bo Nelcia jest już piątym dzieckiem, które je nosi :)

Jest wiosna – idealny czas na wiosenne porządki i przeglądanie zawartości szaf, strychów i najróżniejszych schowków. Wykorzystajcie ten czas, pozbądźcie się niepotrzebnych rzeczy dla niemowlaka, które tylko zajmują miejsce. Sprawcie ogromną radość jakiejś przyszłej mamie oddając jej swoje ciążowe ubrania.

Zapewniam Was, że gdy będziecie w potrzebie, całe dobro do Was wróci. Do nas wróciło.

  • Mama Tosiaczka

    Ja też już sporo się tego „pozbyłam” w dobrym tego słowa znaczeniu :)

  • doriss

    Oczekujemy wlasnie naszej Amelki. Z racji tego, ze moja bratanica skonczyla 1,5 roku, moja bratowa postanowila oddac mi wiekszosc rzeczy po swojej corce. I tak np dostalismy praktycznie nowy wozek barletta z adamexu, ubranka, wanienke i fotelik. Jestem jej bardzo wdzieczna :)