Mam kręcone włosy! – naturalna pielęgnacja włosów

curly-girl-metamorfoza
Kilka tygodni temu moja fryzura przeszła metamorfozę. Z dziewczyny walczącej z niesfornymi prostymi włosami stałam się posiadaczką nieźle zakręconej czupryny. Moja spektakularna przemiana nie ma nic wspólnego z wizytą u fryzjera, trwałą czy użyciem szalenie drogiej odżywki. Burza loków, którą mam na głowie to efekt działania starego podkoszulka męża i kilku łyżek babcinej mikstury, które od zawsze miałam pod ręką. Dopóki jednak nie spotkałam odpowiedniej osoby nie miałam pojęcia jak zrobić z nich użytek.

Tam na zdjęciu u góry to jestem ja, tyle że w dwóch wersjach: przed spotkaniem i po spotkaniu z Agą Niedziałek – osobą, która stoi za moją metamorfozą.

Agnieszkę możecie kojarzyć z bloga wwwlosy.pl, filmików o pielęgnacji włosów na youtubie (nazwa kanału) albo sklepu napieknewlosy.pl w którym możecie kupić produkty do pielęgnacji włosów.

Kto raz widział Agnieszkę na żywo albo na zdjęciu, ten zapamięta ją na całe życie. Aga jest bowiem posiadaczką naprawdę długich i naprawdę rudych włosów niczym Ania z Zielonego Wzgórza. O ile jednak wiem, nie planuje przefarbować się na zielono.

Wszystko zaczęło się od Blogotoku

Jak to się stało, że poznałam Agnieszkę? Ja, której zainteresowanie pielęgnacją włosów jest zerowe, żeby nie powiedzieć ujemne.

Otóż, Aga poprowadziła na ostatnim Blogotoku prelekcję na temat prowadzenia własnego sklepu i korzystania do tego celu z platformy Shoper. Mało ciekawy temat (jak dla mnie) okazał się szalenie intrygujący dla mojego męża, który koniecznie chciał dopytać o szczegóły prowadzenia takiego biznesu. I tak od słowa do słowa przeszliśmy od tematu prowadzenia sklepu przez testowanie nowych produktów na chłopaku (pozdrowienia dla Mateusza) aż do porad jak my sami powinniśmy pielęgnować skórę głowy i włosy.

Naturalna pielęgnacja włosów

Oprócz nietuzinkowej osobowości Agnieszki urzekło mnie jej zamiłowanie do świadomej pielęgnacji włosów z użyciem tanich kosmetyków na bazie ziół i olejów dostępnych w kuchni. Ku mojemu zaskoczeniu, nie straszyła nas parabenami, silikonami i SLSami, ani nawet nie wciskała nam mikstury na porost włosów czy prostownicy z porcelanowymi płytkami pokrytymi nanosrebrem (albo innym super wynalazkiem na okiełznanie mojej fryzury). Co więcej,  przekonywała nas, że nie ma czegoś takiego jak profesjonalne szampony i odżywki, bo również te tanie kosmetyki mogą mieć dobre składy. Czytanie składów i świadome, celowe używanie szamponu z SLS albo odżywki z silikonem podziałało niczym balsam na moje biotechnologiczne serce z zamiłowaniem do analizowania wszystkiego i podejmowania świadomych wyborów.

Kobieto, masz kręcone włosy!

Kiedy usłyszałam, że moje (z samego rana porządnie rozczesane i delikatnie podprostowane nową prostownicą) włosy są tak naprawdę kręcone, to po prostu mnie zatkało. Przeżyłam szok. Przez całe życie walczyłam z moimi nieposłusznymi włosami, które były raczej proste, ale nigdy nie dały się tak do końca wyprostować. Pod wpływem wilgoci zaczynały się puszyć, kręcić i świrować, ale równocześnie bardzo stanowczo opierały się wszelkim próbom skręcenia ich czy to lokówką czy na wałkach/papilotach.

Moje codzienne dbanie o ładną fryzurę sprowadzało się do zawiązywania ich w kucyk i nie spoglądania w lustro. Od święta używałam prostownicy albo suszyłam je na szczotce, ale bez jakichś spektakularnych efektów.

Mówiąc wprost: przegrywałam z moimi włosami :(

Gdzieś tam wewnątrz mnie tliło się jeszcze przekonanie, że gdybym się przyłożyła i kupiła jeszcze lepszą odżywkę, mgiełkę albo lakier, to dałabym radę jakoś okiełznać moje beznadziejne włosy. Przy trójce dzieci i wielkiej niechęci do czesania, nie miałam do tego motywacji i się poddałam. Pewnie to znasz, jeśli masz dzieci i ledwo starcza Ci czasu na szybki prysznic, więc nie muszę dalej tłumaczyć dlaczego odpuściłam temat i odkładałam w nieskończoność moment kiedy wreszcie coś z nimi zrobię.

Wystarczył jeden Blogotok, jedno mimochodem rzucone „masz kręcone włosy” i kilka filmików o pielęgnacji metodą curly girl, żebym się odważyła jej spróbować. Skoro poleciała mi ją sama Agnieszka, która na doradzaniu ludziom co i jak powinni zrobić ze swoimi włosami, zbudowała niezły biznes, to pomyślałam, że tym razem może się udać.

Jak wydobyłam naturalny skręt moich włosów?

Poniżej podaję Wam procedurę odkrywania moich naturalnych loków. Efekty po jednym myciu są oszałamiające (jak dla mnie), choć nieidealne, ale to dopiero początek. Z każdym kolejnym myciem będzie lepiej, ale znajomi i tak już pytają kiedy robiłam tą trwałą 😄

Mycie

Po pierwsze przeanalizowałam dokładnie szampony, które miałam w łazience i podzieliłam je na słabe i mocne (te z SLS). Tym razem zdecydowałam się na użycie delikatnego płynu do mycia ciała i włosów dla dzieci. Chciałam zmyć z nich resztki lakieru, którego użyłam do utrwalenia moich wyprostowanych włosów. Podczas mycia postępowałam zgodnie z instrukcjami z filmiku Agi, który znajdziecie na jej kanale na Youtubie.

Ten film był dla mnie przełomowy. Do tej pory mycie włosów wyglądało u mnie jak na reklamie szamponu – dużo, duuuużo piany i wielki chaos na głowie, a na koniec silne pocieranie ręcznikiem i bolesne rozczesywanie szczotką. Jeśli robicie tak samo, to koniecznie obejrzyjcie ten filmik i nie krzywdźcie więcej swoich włosów!

Plopping

Najmilsza i najważniejsza część pielęgnacji, która błyskawicznie podbiła moje serce. Plopping to nic innego jak wgniecenie lnianego żelu (babcinego glutka z siemienia lnu) we włosy i zawinięcie ich w stary podkoszulek (męża albo własny). Tyle. Bez czesania, wycierania, podsuszania i innych cudów.

Znalazłam w sieci różne informacje odnośnie tego ile taki podkoszulkowy turban powinno się trzymać na głowie. Zwykle podane było 15 minut – 2 godziny, ale ja jako wielce (nie)zaangażowana włosomaniaczka oczywiście olałam sprawę i poszłam spać.

Rano obudziły mnie wyrzuty sumienia, że przez moje lenistwo nic z tego nie będzie. Z drżeniem rąk ściągnęłam koszulkę i moim oczom ukazała się burza loków!!!!  Ta sama, którą widzicie na zdjęciach. Co więcej, ta burza utrzymała się przez cały dzień i wytrwała dwa następne dni, co stanowi dowód na to, że Aga i Mateusz mieli rację: moje włosy naprawdę były i są kręcone.

 naturalne-loki

 

Olejowanie

Rozochocona pierwszym sukcesem zabrałam w końcu się za olejowanie. Wymieszałam odżywkę do włosów z kilkoma (kilkunastoma) kroplami oleju lnianego. Zmoczyłam włosy i wtarłam mieszankę w skórę głowy. Po 15 minutach spłukałam głowę i umyłam głowę samą odżywką. Nie jestem pewna czy zrobiłam to dobrze, ale efekt jest naprawdę dobry. Pozbyłam się łupieżu i twardej łuski na czubku głowy.

Przyznaję jednak, że zabrakło mi odwagi, żeby zaolejować włosy na długości, ale za kilka dni z całą pewnością to zrobię. Tylko jeszcze raz zapoznam się z procedurą 😉

Nareszcie pokochałam moje włosy!

Moje naturalnie zakręcone włosięta pokochałam od pierwszego wejrzenia miłością absolutną. Spełniły się moje marzenia o trwałej ondulacji, na którą ciągle brakło mi odwagi, a którą mam teraz w zasadzie za darmoszkę i w dodatku bez większego zaangażowania. Nawet wiecznie zagubionej szczotki nie muszę już szukać, bo okazało się, że jakiekolwiek czesanie moich włosów to największa zbrodnia przeciwko ich naturze.

Gdzie szukać artykułów o pielęgnacji włosów?

Nie dajcie sobie wmówić, że potrzebujecie nowej, lepszej szczotki albo suszarki. Nie kupujcie piątej odżywki. Nie biegnijcie do fryzjera. Biegnijcie na Facebooka do grupy, pędźcie na youtube’a i poznajcie tajniki naturalnej pielęgnacji włosów. Odkryjcie ich prawdziwą naturę, dajcie im żyć swoim życiem i cieszcie się nimi tak jak ja.

W ramach podziękowania za tą cenną poradę i wspaniałe rozmowy na Blogotoku, polecam Wam Agnieszkę Niedziałek – jej bloga wwwlosy.pl, kanał na youtubiewłosingową grupę na Facebooku. Dzięki raz jeszcze!

PS. Zdjęcia kręciołków robione telefonem. Szkoda mi nerwów na poprawianie zdjęć zrobionych przez mojego męża :P
5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes