W maju jak w… upalnym raju – czyli jak nam minął ostatni miesiąc

tygrysiaki-ania
Jeśli kwiecień był w tym roku wyjątkowo upalny, to maj zasługuje już tylko na jedno określenie: piekielny. Kiedy termometr ukryty w cieniu na parapecie naszego kuchennego okna pokazał 31 stopni, nam udało się uciec przed tym ukropem do Grecji. Tam temperatura powietrza była jeszcze wyższa, ale przynajmniej mieliśmy do ochłody morze, basen, a nawet park wodny. Mimo to odczuliśmy fakt, że z gorąca trafiliśmy do jeszcze większego gorąca. To taka informacja dla tych, którzy obawiają, że w Grecji przed sezonem wieje arktycznym chłodem i trzeba brać ze sobą ciepłe kurtki.

Co jeszcze wydarzyło się u nas w maju?

Gdzieś na początku miesiąca dostałam od doświadczonego ojca trójki dzieci (a prywatnie mojego męża) lekcję ułamkowego usypiania dziecka. Jako blogerka przyjazna mamom i tatom podaję tego lifehacke’a dalej. Być może w kryzysowej chwili uratuje Wam życie.

Jak uśpić ćwierć dziecka

-Uśpiłeś Nelę?
-Jeszcze nie, ale odniosłem ćwierćsukces.
-To znaczy?
-Wsadziłem ją do łóżeczka i nie płacze.
#TataRządzi

Wiosenne porządki w torebce

Na fali wiosennych porządków zrobiłam czystki rownież w torebce i naszła mnie przy tym mała refleksja.
Odkąd jestem mamą mogę wyjść z domu bez kluczy, portfela i telefonu, ale zawsze mam przy sobie zapasową pieluchę. Mam ją nawet kiedy jadę w piątek wieczorem na niemiecki, chociaż nigdy nie biorę tam ze sobą dzieci 🙈 AAA… Aż się boję co pomyślą o mnie bezdzietni koledzy jak ta pielucha wyleci mi kiedyś z torebki. #AleMegaPodpaska

Gabi trenuje rzucanie do celu, ale jej nie wychodzi

Babcia T. miała niedawno urodziny. Z tej okazji poszłyśmy z dziewczynami zanieść jej ciasto 🎂
Wizyta już dobiegała końca, kiedy Gaba się zdenerwowała na babcię i rzuciła w jej kierunku butem. Przeleciał dosłownie o kilka centymetrów od babcinej nogi i upadł z łoskotem na podłogę.
– Gabi! Tak nie wolno robić. Proszę przeprosić babcię – mówię mocno zdenerwowana, ale też zaskoczona jej nagłym atakiem.
Na to Gabi odwraca się do mnie i wściekła cedzi przez zęby:
– Nawet w nią nie trafiłam!!!
Jak widzicie, w kwestii temperowania temperamentu starszej Tygrysicy mam jeszcze trochę roboty, a tymczasem podrzucam Wam prześmiewczy zestaw komiksów ilustrujących życie z dzieckiem u boku. Przy okazji zobowiązuję się do rozwinięcia mojego cyklu o upartych dzieciach.

Wyjazdowy maj

Na początku był Blogotok…

No dobra, może nie tak całkiem na początku, bo gdzieś w połowie maja. Niemniej jednak Blogotok to jak dotąd jedyna z konferencji dla blogerów, na której się pokazuję. Uwielbiam jej kameralny charakter, koleżeńską atmosferę i możliwość porozmawiania z (dosłownie!) każdym organizatorem, prelegentem czy uczestnikiem.

W zasadzie Blogotok to coś więcej niż konferencja. Oprócz solidnej dawki motywacji do działania i praktycznych wskazówek otrzymanych podczas prelekcji, dostajemy jeszcze wspaniałe afertparty i okazję zwiedzania Kielc z Kubą z bloga tymrazem.pl.

To właśnie tam na afterze i spacerze rodzą się znajomości z blogerami, których w innych okolicznościach bym nie poznała. O ile na blogi podróżnicze, modowe czy urodowe czasami jeszcze zaglądam, o tyle blogi o relacjach damsko-męskich czy o piwie odwiedzam rzadko. Żeby nie powiedzieć: nigdy. A to właśnie znajomość z ich autorami wniosła ostatnio do naszego życia najwięcej radości. Przy czym, z wiadomych względów, mam tutaj na myśli wyłącznie dorosłą część naszej rodziny.

I tak:

Dzięki Wojtkowi z bielecki.es odkrywamy teraz nowe rodzaje piwa i z ciekawością sięgamy po lokalne wyroby.

Dzięki Maćkowi z namuszce.pl spędziliśmy wspaniały wieczór w krakowskim Comedy Lab i pokochaliśmy improwizacje. Bo o tym, że lubimy stand-up wiedzieliśmy od dawna 😉

Dzięki Agnieszce z napięknewlosy.pl dowiedziałam się, że moje niesforne, napuszone i proste jak druty włosy tak naprawdę są… kręcone! Czy miała rację, możecie zaobserwować na Instagramie, gdzie najlepiej widać efekt mojej spektakularnej metamorfozy (a może raczej posłusznego lenistwa i pozwolenia włosom na własne, nieźle pokręcone życie).

Podsumowując: Blogotok uważam za naprawdę udany i za rok wybieram się tam z całą pewnością!

Zakynthos vol.2

Na koniec miesiąca skorzystaliśmy z własnych porad z artykułu o wyjazdach last minute  i polecieliśmy z dziećmi na krótkie wakacje do Grecji. Oczywiście nie obyło się bez przygód, bo najpierw kilka dni przed wyjazdem Aniela dostała gorączki, a potem samolot był opóźniony o całe 7 godzin! Na szczęście nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Gorączka okazała się być najprawdopodobniej odczynem po szczepieniu (będzie miała dziewczyna super odporność po takiej reakcji!), a za opóźnienie przysługuje nam odszkodowanie. Jak tylko je dostaniemy, to wydamy je na kolejne podróże. Już ja tego dopilnuję!

Relacja z samego wyjazdu i zdjęcia niebawem ukażą się na blogu ;)

Na koniec kilka zdjęć z mojego rozbrykanego Instagrama

5.00 avg. rating (97% score) - 1 vote