Wyprawka dla dziecka pełna emocji

Kompletowanie wyprawki dla dziecka to wielka przyjemność dla przyszłej mamy. Nieważne czy oczekujesz narodzin swojego pierwszego czy kolejnego dzidziusia, wybieraniu rzeczy dla noworodka zawsze towarzyszą szczególne emocje. Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami opowieścią o rzeczach dla małej Anielki, które wzbudzają we mnie największe emocje – od wybuchów radości po łzy wzruszenia.

Otulacz – zaskoczenie. 100% zaskoczenia!

Otulacze widuję regularnie na Instagramie, blogach i w propozycjach wyprawek dla noworodków. Są one wielokrotnie porównywane do popularnych jeszcze kilka lat temu rożków, przy czym zwykle otulacze dla niemowląt mają być o wiele skuteczniejsze w uspokajaniu dziecka. Mimo wielu pozytywnych opinii postanowiłam, że nie kupię otulacza i postawię na sprawdzony rożek-kołderkę, którego używałam z powodzeniem przy starszych dzieciach.

Kiedy już utwierdziłam się w przekonaniu, że to zbędny zakup, który posłuży mi tylko przez kilka tygodni, niespodziewanie dostałam go w prezencie dla małej Anielki. W dodatku od przyjaciółki, której nigdy w życiu nie podejrzewałabym o podążanie za modą i kupowanie mało praktycznych gadżetów dla dziecka. Jak powiedziała W.: „Wiedziałam, że sama tego nie kupisz”.

Ona miała rację, a ja przeżyłam szok.

 wyprawka-otulacz

Miękkość materiału, z którego uszyty jest otulaczek, urzekła mnie od pierwszej chwili tak bardzo, że wieczorami zdarza mi się wyjmować go z szafki tylko po to, żeby sobie podotykać. Siadam na kanapie, rozkładam otulacz i wyobrażam sobie jak przyjemnie będzie w nim Anielce zaraz po urodzeniu, jeszcze w szpitalu. Od razu robi mi się cieplej na sercu, a strach przed porodem staje się jakby ciut mniejszy.

Uczucia te potęguje dodatkowo fakt, że ktoś jeszcze, oprócz mnie, myśli ciepło o mojej małej istotce i tak samo jak ja oczekuje jej narodzin. Dziękuję, dziękuję, dziękuję!

Dwie ogromne siatki ubranek dla noworodka – zachwyt i lekkie zakłopotanie

Oto czym się kończy biadolenie, że się nie ma ubrań dla dziecka. Mówią, że od przybytku głowa nie boli. W tym przypadku jednak spoglądam na wstępnie przesortowane ubranka i czuję lekkie oszołomienie. Ten mały szkrab, który się jeszcze nie urodził, ma więcej ubrań ode mnie!

 wyprawka-ubranka

Ilość ciepłych pajacyków, kombinezonów i uroczych dresików niemowlęcych we wszystkich odcieniach różu przechodzi moje najśmielsze oczekiwania. A do tego dochodzą jeszcze moje ukochane, tradycyjne śpioszkikaftaniki dla noworodków w delikatnych, pastelowych kolorach. Patrząc na to wszystko czuję lekkie zakłopotanie. Chyba za bardzo biadoliłam znajomym, że nie mam żadnych ubranek dla dzidziusia.

Z taką ilością ubrań na zmianę z powodzeniem mogę zrezygnować z pampersów, a nawet nieprzemakalnych otulaczy do wielorazowych pieluch. Młoda może sikać ile zechce, suchych ubrań nam nie braknie. Tym bardziej, że jako troskliwa mama zdążyłam się już na własną rękę zaopatrzyć w kilka kompletów uroczych bodziaków i maleńkich spodenek.

PS. Jako matka umęczona walką z trzylatką-wygodnisią o zaprzestanie sikania w pieluchę, postanowiłam wrócić do wielopieluchowania. Napiszę Wam niebawem dlaczego podjęłam taką, a nie inną decyzję.

Leżaczek – radość spełniania marzeń!

Nowy dom, nowe zwyczaje i… nowe wynalazki dla dzieci. Z okazji trzeciej ciąży oraz przeprowadzki postanowiłam trochę zaszaleć i kupiłam na promocji w smyku leżaczek z funkcją bujania. W trosce o zdrowie i wygodę mojej małej dziewczynki wybrałam model z twardym oparciem i możliwością rozłożenia na płasko. Dzięki temu będę mogła używać go już od pierwszych dni życia Anielki i przenosić wygodnie śpiącą z miejsca na miejsce. Będę ją mogła zostawić na chwilę w pokoju bez obaw, że któreś ze starszych dzieci ją podepcze.

 wyprawka-leżaczek-tiny-love

wyprawka-leżaczek

Z tym leżaczkiem wiąże się wyłącznie radość. Zawsze chciałam mieć taki leżaczek dla dziecka, ale w mieszkaniu brakowało nam miejsca. Na szczęście teraz mieszkamy w domu i wreszcie nie będę musiała bujać niemowlaka w foteliku samochodowym i myć kółek wózka przed wjechaniem do pokoju. Tym razem będę miała przenośny, rozkładany leżaczek i nikt mi nie powie, że krzywię dziecku kręgosłup, bo kładę je w pozycji półleżącej.

Śpiworki dla niemowlaka – nutka niepewności

Przy starszych dzieciach nie miałam ani jednego śpiworka, a teraz mam aż dwa. Stąd rodzi się we mnie niepewność czy w ogóle będziemy ich używać. Tym bardziej, że mam już otulacz, dwa kocyki, dwie kołderki niemowlęce i trzy rożki (jeden nowy i dwa po starszakach).

Kiedy tak rozprawiam nad śpiworkami, to dochodzę do wniosku, że pewnie będę używać tylko jednego i powinnam już teraz wybrać jeden z nich. Problem w tym, że wtedy też nie mogę się też zdecydować który jest ładniejszy i bardziej funkcjonalny.

Uroczy szary z wyhaftowanymi kotkami czy może ten w różyczki, z odpinanymi rękawkami?

 wyprawka-dla-dziecka-śpiworek-niemowlecy

Ach, te dylematy przyszłej mamy! Jedno jest pewne: Anielka nie zmarznie, choćby zima się uparła zostać z nami do końca kwietnia ;)

Łóżeczko niemowlęce – sentyment i rodzinna tradycja

Łóżeczko niemowlęce, w którym spały starsze Tygrysiaki, to moje własne łóżeczko ze śladami moich pierwszych zębów, ostrzonych z uporem na szczebelkach. Nie potrafię powstrzymać wzruszenia, gdy pomyślę, że już niedługo będzie w nim spało moje trzecie dziecko. Moja druga ukochana córeczka!

Przyznaję, że przez moment kusiło mnie, żeby kupić wreszcie piękne, nowoczesne łóżeczko dla dziecka. Najlepiej takie, które pasowałoby do wystroju naszej biało-szarej sypialni. Ułamek sekundy później poczułam jednak wyrzuty sumienia, że w ten sposób pozbawiłabym moją malutką córeczkę udziału w naszej rodzinnej tradycji.

Trochę niepokoi mnie myśl, że nie mam pewności czy użyto do produkcji naszego łóżeczka użyto nietoksycznych lakierów, najwyższej jakości drewna z ekologicznej hodowli drzew i atestowanych śrub. Nie wiem również czy przez lata oczekiwania na kolejne dziecko w rodzinie nie nabawiło się ono niewidocznej gołym okiem pleśni. Wierzę jednak, że służyło ono wiernie mnie i dwójce moich dzieci, a teraz posłuży kolejnej małej istotce.

 wyprawka-łóżeczko

Czytając doniesienia na temat problemów z nowoczesnymi, super zdrowymi i naturalnymi materacykami, w których rozmnażają się robale, wolę położyć mój mały skarb w tym starym, ale wyszorowanym do czysta łóżeczku. Na zwykłym, piankowym materacyku po starszym rodzeństwie, który kupiłam kompletując pierwszą wyprawkę.

Łóżeczko po mamie to nie jedyny staroć w mojej wyprawce dla noworodka. Dzięki mojej babci, która uchowała w szafie kilka skarbów po mnie, mamy jeszcze dla Anielki prześliczną sukieneczkę z Wielkim Ptakiem z Ulicy Sezamkowej, białą wełnianą pelerynkę i piękny, koronkowy becik do chrztu.

Cóż, w czasach kiedy nikt nie używa już dawno becików, ja używam. A do tego gotuję w wielkim garnku krochmal i prasuję do późnej nocy koronki… Każdy ma swoje dziwactwa, co nie? ;)

Od nowoczesności do tradycji

Wyprawka dla mojej drugiej córeczki to mieszanka najnowszych trendów, rodzinnej tradycji i dary od znajomych. Po części są  to sprawdzone wybory, których jestem absolutnie pewna, jednak pojawiają się wśród nich dowody szaleństwa na zakupach.

Wybierając kolejne elementy wyprawki stawiam przede wszystkim na funkcjonalność, a dopiero potem zastanawiam się czy dana rzecz będzie tworzyła harmonijną całość z resztą rzeczy i wyposażenia domu.

Niezwykle starannie dobieram kolory, wybierając stonowane barwy i szarości. Po sześciu latach spędzonych w kolorowym świecie pełnym radosnych barw, pragnę odpoczynku. Etap zachłyśnięcia się kolorowymi zabawkami i ubrankami dla dzieci mam daleko za sobą. Doskonale wiem, że i tak nie zabraknie nam kolorowych grzechotek, ubranek i maskotek, bo ciocie, babcie i starsze Tygrysiaki zawsze dorzucą trochę tęczy do naszego monochromatycznego domu. Jednak zachowując umiar w kolorystyce wyprawki, będę mogła nieco odpocząć od nadmiaru wizualnych bodźców.

Kompletowanie wyprawki dla trzeciego dziecka to dla mnie wielka radość. Delektuję się nim w takim stopniu chyba po raz pierwszy w życiu. Celebruję każdą chwilę i wybrzydzam. Moja mała księżniczka i jej mama zasługują w końcu na wszystko, co najlepsze.

Wyprawkowi łowcy promocji

Jeśli jesteś właśnie na etapie kompletowania wyprawki dla dziecka, to polecam Ci śledzić aktualne promocje i korzystać z kuponów rabatowych na zakupy do SMYKa.

Szukając leżaczka w najdroższym szarym kolorze spędziłam kilka dni na przeglądaniu ofert sklepów. Korzystałam również z najpopularniejszych porównywarek cenowych, które okazały się jednak zawodne. Z zaskoczeniem odkryłam, że najnowsze promocje w porównywarkach pojawiają się z dość dużym opóźnieniem albo nie pojawiają się wcale. W przypadku poszukiwania modelu w konkretnym kolorze (tak jak u mnie) może się skończyć tym, że cały asortyment zostanie wyprzedany zanim dowiemy się o promocji.

Ależ się wtedy zdenerwowałam!

wyprawka-ciaza-złość

  • Po przeczytaniu wstępu pomyślałam- jej sprawa, ale otulacz to coś naprawdę ekstra, coś co się u nas sprawdziło jak mało co. Fajnie że macie :) Bujaczek też nam się bardzo przydał. I Szumiś którego na liście nie ma. Za to łóżeczko pozostało nieużywane do dziś dzień ;) Taka ze mnie wyrodna mama- śpię z Jaśkiem, bo tak nam wszystkim wygodniej.

    • Szumiś serio taki wspaniały? Przy pierwszym dziecku miałam w karuzeli bicie serca, które faktycznie się sprawdzało. Niestety moja córka nie lubiła tego dźwięku i wolała szum morza albo muzyczkę (też z karuzeli). Zobaczymy jak będzie tym razem ;)

      PS. To ja jestem wyrodna, bo zawsze odkładam dziecko do łóżeczka. Najpierw robiłam tak z lenistwa, bo Mati obficie ulewał i nie chciało mi się ciągle zmieniać pościeli. Przy Gabie robiłam tak z obawy, że starszy brat ją zgniecie jak przywędruje do nas w nocy. Na dodatek wyprowadziłam ją do drugiego pokoju razem z łóżeczkiem jak tylko zaczęła się budzić na karmienie raz w nocy :)

  • Mnie jakoś do otulacza też nie ciągnęło, no i przetrwaliśmy z Leosią w tradycyjnym rożku.
    A moją opinię o bujaczku już znasz :)

  • Pamiętam jaką miałam radość z zakupów wyprawkowych :) Nigdy nie miałam otulacza dla córki, ale za to niw wyobrażam sobie funkcjonowania bez leżaczka bujaczka! Jeździł z nami zawsze i wszędzie :)

  • Ja większość tych rzeczy mam poupychane po schowkach i czekają, a czy się na coś doczekają, to na razie nie wiadomo ;)

    • Znam to doskonale, bo sama tak upychałam. W końcu jednak uznałam, że mam już dość i dzieci i chomikowania, więc rozdałam wszystko komu się dało. A potem okazało się, że jednak będę ich potrzebować ;)

      No więc teraz trochę rzeczy kupiłam, kilka do mnie wróciło, ale najwięcej po prostu dostałam. Cudowne uczucie!

      • Ja już nieraz myślałam, żeby to wszystko wydać, ale potem pojawia się myśl, a co jeśli… ;)

  • Weronika Tarczałowicz

    Myślę, że tego typu rzeczy jak ten otulacz są w sklepach właśnie po to, żeby można było je kupić komuś na prezent. Cieszę się, że Ci się podoba, bo mi też sie podoba. Sama swego czasu kupiłam dla mojej córki rożek, używałam go tylko w gondolce na spacerach, a w domu w ogóle. Natomiast zdałam sobie sprawę, że z miękkiego, małego kocyka robiłam od pierwszych dni otulacz, nawet nie wiedząc, że to może się tak nazywać… Jak to człowiek nieświadom mody i obowiązujacych trendów czasem nie wie, co robi.

    Nie omieszkam podzielić się z Tobą, co było efektem przeczytania powyższego wpisu poprzedniej nocy przed snem. Po długiej walce z zasypianiem, oczywiście przyśnił mi się koszmar – jego bohaterami były robale łażące po sypiani dziecka. Z samego rana zerwałam się więc z duszą na ramieniu, aby sprawdzić, czy w wymyślnym materacyku, na którym śpi moja pociecha, są już obrzydliwe elementy natury ożywionej. Odetchnęłam z ulgą, gdyż wyglądało na pierwszy i drugi rzut oka, że nie ma. Ale chwilę potem uświadomiłam sobie, że zapewne i tak są (roztocza), tylko ich nie widzę. No i teraz nie wiem, na czym będzie spało moje dziecko, gdyż będę miała obsesję, na punkcie robali. Dzięki ;)

  • Wiola

    Jakiej firmy jest ten otulacz, lub gdzie można go kupić?
    I jeśli chodzi o rożek, to czy używa Pani tego z usztywnieniem czy bez?

    • Rożka używam bez usztywnienia. Pierwszy miałam z usztywnieniem z kokosa, ale dość szybko go wyjęłam. Następny kupowałam już bez usztywnienia.

      Otulacz marki Kylie&Deena. Podejrzewam, że był kupiony w Stanach :(