Czyste powietrze w naszym domu

 czyste-powietrze-domu
Czy oczyszczacze powietrza faktycznie coś dają? Takie pytanie pojawia się w głowie każdego rodzica, który zastanawia się nad wydaniem sporej sumy pieniędzy na oczyszczacz. Chcąc zadbać o jakość powietrza jakim oddychają nasze dzieci, rodzice niemalże szturmem rzucili się do sklepów po oczyszczacze powietrza. Trudno oprzeć się wrażeniu, że uciekając przed smogiem wpadli w sidła marketingu. Ale czy na pewno? 

Opowiem Wam dzisiaj naszą historię z oczyszczaczem powietrza, który kupiliśmy* kilka miesięcy temu.

* Tak, kupiliśmy go (a raczej je, bo mamy w domu aż 3 sztuki) z własnych pieniędzy. Nikt mi ich nie podarował ani nie użyczył na dwa tygodnie do przetestowania i napisania tego artykułu. Nikt mi też (jak dotąd) nie zapłacił za ich reklamowanie. Napisałam ten artykuł, żebyście sami mogli wyrobić sobie zdanie na temat skuteczności oczyszczacza powietrza w walce ze smogiem, astmą i uporczywym kaszlem.

Nasza historia z kaszlem w tle

Cała moja rodzina mieszka w Krakowie i jego bliskiej okolicy od wielu pokoleń. Jest to jeden z najbardziej zanieczyszczonych regionów. Przekroczone normy dopuszczalnego stężenia pyłów w powietrzu są nieodłącznym elementem naszej codzienności.

Od kilku lat do naszej codzienności należy również astma. Napady kaszlu i duszności od lat są u nas na porządku dziennym. Przed każdym wyjściem z domu wrzucam do torby od wózka komplet pieluch dla córki oraz podręczny zestaw astmatyka dla siebie i Matiego. Przyzwyczaiłam się już do tego, że lata mijają, córki się zmieniają (najpierw Gaba, teraz Nela), a dmuchawki rozszerzające oskrzela nadal nam towarzyszą.

Z powodu astmyalergii na kurz byliśmy dwukrotnie na leczeniu w Kopalni Soli. Pozbyliśmy się z domu większości kurzołapów (dywanów, zasłon, ozdobnych poduch i większości maskotek). Zimą kilka razy dziennie sprawdzamy stan powietrza, a przed wyjściem z domu zakładamy maseczki antysmogowe. Oboje regularnie przyjmujemy też leki przeciwalergiczne i sterydy wziewne. Z powodu nasilonego kaszlu mój syn często opuszcza pojedyncze dni w przedszkolu. Wszystko to pozwala nam jednak w miarę normalnie funkcjonować.

Pogorszenie

W sierpniu 2017 nastąpiło pogorszenie. Mati chrząkał niemal bez przerwy. Nie chrząkał jedynie wtedy, gdy dopadał go napad suchego kaszlu. Zwiększyliśmy dawkę sterydów, a nawet zmieniliśmy je na inne, ale nic to nie dało. Kaszel rozbrzmiewał w całym domu. Trudno było z nim wytrzymać, nawet jeśli Mati był w innym pomieszczeniu.

Jak długo można tak żyć? Może wziąć go na jakieś leczenie? Tylko jakie? Z powodu astmy i alergii na kurz był już dwukrotnie na leczeniu w Kopalni Soli. Za pierwszym razem pomogło na rok, a teraz już po dwóch miesiącach od ostatniego zjazdu do kopalni nie mogliśmy zapanować nad kaszlem. Kolejne leczenie uzdrowiskowe nie wchodziło w grę.

Rozważaliśmy odczulanie, ale do tego potrzebne są testy alergiczne, których nie mogliśmy dokończyć. Odstawienie leków przeciwalergicznych w takim stanie było zbyt ryzykowne. Ustalenie nowego terminu wizyty też nic nie dało, bo zaostrzenie choroby nadal trwało.

Poczułam, że jestem w sytuacji z której nie umiem wyjść

Mniej więcej w tym czasie zaczął powracać w mediach temat smoguoczyszczania powietrza w domu. Na dokładne rozeznanie tematu poświęciliśmy z mężem kilka dni i kupiliśmy oczyszczacze powietrza marki Sharp.

Włączyliśmy oczyszczacz powietrza i… stało się!

Nadszedł czas na pierwszy nocny test. Włączyliśmy oczyszczacz na noc, a rano dziecko ozdrowiało! Żadnego kaszlu czy chrząkania. Jak ręką odjął skończyły się poranne napady duszności i spowodowane kaszlem wymioty, które męczyły go odkąd skończył roczek.

Po tygodniu odważyliśmy się zmniejszyć dawki sterydów. Powoli zaczęłam rozważać odstawienie części leków. Zauważyłam też, że kilka razy zdarzyło nam się zapomnieć bez konsekwencji o którejś dawce leków, co do tej pory było kompletnie nie do pomyślenia.

Choć to wszystko stało się na moich oczach, nadal trudno mi uwierzyć, że domowy oczyszczacz potrafi zdziałać tak wiele w walce z astmą i uporczywą alergią.

W momencie kiedy to piszę jest koniec listopada. Smog powrócił. Mój syn nie ma objawów astmy, jeśli nie wychodzi na zewnątrz, gdy stężenie pyłów P10 i P2.5 jest powyżej normy. Wyjście na spacer w czasie, gdy normy były przekroczone ponad 2 razy, skończyło się ponownym kaszlem i chrząkaniem. Na szczęście jednak po około dwóch godzinach od powrotu do domu, gdzie korzystamy z oczyszczacza, kaszel ustał.

To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że oczyszczanie powietrza naprawdę ma sens.

Czy oczyszczacz powietrza tylko w domu wystarczy?

Przez długi czas zastanawiałam się więc czy kupowanie oczyszczacza do domu ma sens. Tak jak większość ich rówieśników, moje dzieci większą część dnia spędzają w przedszkolu, gdzie nie ma oczyszczacza (i raczej nie będzie). Przedszkole jawiło się w moich oczach jako siedlisko kurzu, drobnoustrojów i smogu – duża ilość zabawek, dywany, zasłony i spore zagęszczenie mniej lub bardziej zasmarkanych dzieci, a do tego nieszczelne okna albo wentylacja grawitacyjna, wdmuchująca z zewnątrz stałą porcję pyłków i smogu. Skoro dzieci będą oddychać czystym powietrzem jedynie podczas snu i przez kilka godzin w ciągu dnia, a w przedszkolu dalej będą narażone na zanieczyszczenia i alergeny, to po co im oczyszczacz w domu?

Okazało się, że moje wątpliwości były na wyrost. Już po jednej nocy z oczyszczaczem w sypialni zauważyłam poprawę. Nikt nie kaszlał w nocy, a rano (pierwszy raz od wielu miesięcy) obyło się bez wymiotowania zalegającą flegmą. Prawie jak po nocy w Kopalni Soli. Z tą różnicą, że ten stan trwa do dziś.

Wniosek jest taki, że oczyszczanie powietrza w domu ma sens, nawet wtedy, gdy w pracy, przedszkolu i szkole będziemy oddychać „normalnym” powietrzem.

W krainie mitów i smogowych sceptyków

Opowiadając znajomym o naszym najnowszym odkryciu natrafiłam na wielu sceptyków. Większość z nich uważa, że sprzedawcy oczyszczaczy powietrza żerują na naiwności rodziców, którzy wierzą w ich rzekomą skuteczność nabierając się na efekt placebo. Wielu z nich przekonuje jednak historia mojego syna, który jest dowodem na to, że oczyszczacze powietrza naprawdę pomagają w walce z astmą.

O jakości oczyszczonego powietrza przekonują się goście również podczas wizyty w naszym domu, gdzie mogą sami skosztować świeżego, czystego powietrza. Wchodząc z zadymionego i śmierdzącego palonym plastikiem podwórka czują różnicę już na progu.

Rozmawiając z wieloma osobami na temat oczyszczaczy powietrza, natrafiłam jednak na kilka niepokojących mitów. Jednym z nich było przekonanie, że największym zagrożeniem ich stosowania jest… przyzwyczajenie dzieci do oddychania czystym powietrzem (sic!).

Jak to naprawdę działa?

Zanieczyszczenia, które mają szkodliwy wpływ na nasze zdrowie, podrażniają drogi oddechowe. Organizm broniąc się przed ich działaniem produkuje większe porcje śluzu, które objawiają się katarem i mokrym kaszlem. Czasami wywołują one „jedynie” uporczywy kaszel, chrząkanie czy drapanie w gardle. Wszystko to są objawy podrażnienia dróg oddechowych, którym organizm stara się przeciwdziałać. Im bardziej są one podrażnione, tym bardziej nasilają się nieprzyjemne objawy i tym zwiększa się podatność na infekcje.

Mówiąc obrazowo… To trochę tak, jakbyśmy codziennie papierem ściernym zdzierali sobie skórę z ręki. Jeden raz nic się nie stanie, ale powtarzanie tej czynności przez kilka dni sprawi, że ręka nie będzie mogła się zagoić. Zrobi się rana, a po jakimś czasie pewnie wda się zakażenie i będzie potrzebny antybiotyk. Podobnie działają nasze drogi oddechowe, które po jakimś czasie przestają sobie radzić z zanieczyszczeniami i zaczynają chorować.

Oddychając czystym powietrzem, które nie wywołuje objawów alergii ani nie podrażnia dróg oddechowych, pozwalamy się nadwyrężonemu organizmowi na odpoczynek i regenerację. Dzięki temu będzie on lepiej sobie radził w kontakcie ze smogiem i alergenami poza domem, a nieprzyjemne objawy będą mniejsze albo zupełnie ustąpią.

Zawsze gdy widziałam reklamy oczyszczaczy powietrza, myślałam sobie: „Spoko, ale na co komu taki drogi oczyszczacz? Wyrzucanie pieniędzy!”. Teraz już wiem (i Ty też), że to naprawdę działa.

Uwaga RABAT!

Jeśli jesteście zainteresowani zakupem oczyszczacza powietrza do domu, to mam dla Was dobrą wiadomość. Udało mi się załatwić dla Was zniżkę!

Kupując oczyszczacz, nawilżacz albo jakiekolwiek inne urządzenie poprawiające jakość powietrza w domu otrzymacie 5% rabatu na zakupy w sklepie freshairshop.pl. 
Aby otrzymać zniżkę, składając zamówienie wystarczy wpisać kod: Azx50J.

Udanych zakupów ;)

  • U nas najpierw zdecydowanie jest potrzebny nawilżacz, bo mamy bardzo suche powietrze :(

    • My też mieliśmy sucho w mieszkaniu i doskonale pamiętam jakie to uciążliwe. Ten etap mamy już za sobą, bo w razie czego oczyszczacz ma też funkcję nawilżania. Jesteśmy więc podwójnie (rośliny+oczyszczacze) przygotowani na suszę w domu ;)

  • No u nas niestety oczyszczacz nie zdziałał cudów, może trochę pomógł, ale szału nie ma, a dywanów, zasłon i mebli tapicerskich nie mamy w domu w ogóle.

    • W takim razie chyba mamy cudowny oczyszczacz. Albo cudowne dziecko :D

      Co to znaczy, że nie macie w domu mebli tapicerskich? Nie macie żadnej kanapy ani fotela?

  • Haha, nie ma mnie na instagramie ;)

  • Konto samo w sobie mam, tylko nic na nim nie ma ;)