Marzenia (nie) do spełnienia

kobieta-z-aparatem

Jako mała dziewczynka nie rozumiałam różnicy pomiędzy marzeniami a planami, których realizacja leży tylko i wyłącznie w naszych rękach. To prawda, że aby marzenie stało się rzeczywistością, najpierw musi przejść transformację w konkretny plan, którego realizacji się podejmujemy. To nie jest prawda, że szczęśliwy człowiek to ten, którego marzenia się spełniają. Pewne Twoje marzenia nigdy nie powinny się spełnić, bo tylko wtedy będziesz szczęśliwym człowiekiem.

Motyw spełnionego marzenia, które przyniosło więcej szkody niż pożytku pojawia się wielokrotnie w bajkach, mitach i baśniach. Król Midas, którego dotyk zamieniał wszystko w złoto to klasyczny przykład człowieka, którego marzenia były nie do spełnienia. Często jednak rodzice tłumacząc dziecku sens tej opowieści mówią dziecku, że król Midas był złym i chciwym człowiekiem, którego nie powinno naśladować i powinno mieć mądre, piękne i dobre marzenia. Nie zgadzam się z tym. Uważam, że król Midas był przede wszystkim głupim, niedojrzałym człowiekiem, który nie widział, że nie wszystkie marzenia są warte spełnienia.

Gdy spełnione marzenie okazuje się klapą

Sytuacji, w których przypomina mi się ta prawda, jest w życiu każdego człowieka wiele. Jedni marzą o dobrze płatnej pracy, a kiedy ją wreszcie dostają, narzekają na brak czasu i przepracowanie. Niewdzięczność? Malkontenctwo? Niekoniecznie. Czasem po prostu okazuje się, że nasze marzenia, choć zrodzone w naszych głowach, wcale nie były szyte na naszą miarę. Dojrzałość wymaga w takich sytuacjach rozgraniczenia tego o czym marzymy od tego, co jest dla nas naprawdę dobre. Być może to właśnie gorzej płatna praca, która daje nam satysfakcję jest szczytem naszych pragnień?

Innym przykładem wziętym prosto z życia jest źle dobrany strój, który całkowicie odpowiada Twoim marzeniom i aktualnym trendom, ale kompletnie nie pasuje do Twojej sylwetki. Ileż to razy widziałam na ulicy dziewczynę, która miała na sobie najmodniejszy model spodni, które wspaniale podkreślały jej niemiłosiernie krzywe nogi? Innym przykładem może być obcisła bluzeczka opinająca oponki na brzuchu, zbyt ciasne sandały na pulchnych stopach przypominające baleron obwiązany sznurkiem (patrz najnowsze stylizacje Rihanny) czy niepasujący do karnacji kolor włosów. A propos włosów…

Pamiętasz historię Ani z Zielonego Wzgórza, która marzyła o tym, by przefarbować swoje rude włosy na kasztanowo? Piękne marzenie, co prawda trochę próżne, ale jednak całkowicie nieszkodliwe skończyło się tragicznym w skutkach finałem, a nieumiejętnie zafarbowane włosy stały się zielone. Ta opowieść to kolejny przykład na to, że to nie marzenia są złe, a powodem tragedii jest brak rozwagi i odpowiedniego przygotowania do ich realizacji.

Rezygnacja z realizacji marzenia jest oznaką dojrzałości

Pierwszą dojrzałą decyzją w moim życiu była decyzja związana z rezygnacją z mojego największego marzenia. Była nim szkoła, w której zajęcia odbywały się po angielsku. Marzenie to po kilku latach stało się rzeczywistością, która niestety okazała się dla mnie wielkim rozczarowaniem. Radość z uczenia się geografii, historii czy biologii w obcym języku przyćmiła kameralna atmosfera szkoły, w której kompletnie nie potrafiłam się odnaleźć. 9 lat w wielkich, przeludnionych molochach zrobiło ze mnie człowieka, który doskonale odnajdywał się w anonimowym tłumie uczniów. Tęskniłam za szkolnym gwarem, przepychankami pod sklepikiem i ciągłym poczuciem zmiany otoczenia. Mała, kameralna szkoła z liczbą uczniów w klasie sięgającą w porywach dziesięciu osób wiała nudą, brakiem towarzystwa i jednorodnością. Po kilku nieprzespanych nocach spędzonych na walce z myślą, że oto realizuje się jedno z moich najskrytszych marzeń, a ja nie jestem zadowolona, podjęłam decyzję o zmianie szkoły.

Czasami okazuje się, że to, o czym marzyliśmy całym sercem, okazuje się wielkim rozczarowaniem. W takich sytuacjach dopada nas często wstyd przed przyznaniem się do błędu. Gorączkowo zastanawiasz się co powiedzą inni, gdy się dowiedzą, że ten ukochany chłopak za którym jeszcze kilka lat temu wskoczyłabyś w ogień okazał się beznadziejnym mężem i jeszcze gorszym ojcem? Czujesz, że awans, na który tyle pracowałaś, wcale nie dał Ci poczucia satysfakcji, a jedynie dołożył nowych obowiązków? Marzenia o własnej firmie stały się rzeczywistością, w której, jeśli masz być ze sobą szczera, kompletnie się nie odnajdujesz? Twój kolejny biznes okazał się klapą do której wstydzisz się przyznać, ale nie wiesz jak powiedzieć Twojemu byłemu szefowi, żeby przyjął Cię z powrotem do pracy? To wszystko są sytuacje, na które najlepszym lekarstwem będzie szczerość (najpierw przed samą sobą, a potem przed innymi). Zastanów się co da Ci szczęście i opracuj plan działania.

Składając naszym bliskim życzenia z okazji świąt, urodzin czy imienin nieodmiennie życzymy im spełnienia najskrytszych marzeń. Czy jednak są to na pewno dobre życzenia, których spełnienia powinniśmy im życzyć? Moim zdaniem nie. Marzenia są po to, żeby je mieć, a życzyć powinniśmy jedynie realizacji planów.

Zgadzasz się ze mną?

  • Czasem nasze marzenia po prostu nie dojrzewają równocześnie z nami i nim sie spełnią, mamy już inne :)

  • Przysłowie mówi – uważajcie na swoje marzenia, bo mogą się spełnić ;) Ja jednak wszystkie spełniłam i nie narzekam :D