Dlaczego w święta nie powinniśmy prać?

Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało (…)

„Dlaczego ogórek nie śpiewa”
K. I. Gałczyński

Niedawno podczas jednej z rozmów wywiązała się szokująca dyskusja na temat prania w święta. Nie chodziło w niej bynajmniej o wrzucanie brudnych ubrań do pralki czy pośpieszne zapieranie w rękach plam z barszczu. Problem dotyczył prania rodzinnych brudów w święta.

Z pozoru pytanie to może się wydać absurdalne, bo przecież tyle się mówi o radosnej świątecznej atmosferze, spokojnych świętach i pokoju niesionym przez nowo narodzone Dzieciątko. Nerwowa atmosfera, spowodowana przygotowaniami do Wigilii, by przyjąć dawno nie widzianych krewnych, może udzielić się gościom. A i goście czasem, gdy już zobaczą się po dłuższym czasie, chętnie zaczną od tego co ich boli. W święta mamy w końcu okazję zasiąść przy wspólnym stole, a tymczasem okazuje się, że niektórzy tylko czekali na ten moment, by dać upust swojej frustracji i niezadowoleniu z życia, przy okazji obarczając winą za ten stan rzeczy kogoś z rodziny.

Rodzinne święta zarzewiem konfliktów

Wigilia i dwa dni świąt Bożego Narodzenia to tak długi okres czasu, że w mało której rodzinie udaje się przetrwać go bez konfliktu. Byle pretekst wystarczy, by wisząca w powietrzu awantura wybuchła ze zdwojona siłą, szczególnie jeśli członkowie rodziny latami żywią do siebie jakieś skrywane pretensje.

Teściowa czuje, że synowa zabrała jej syna. Mąż uważa, że teściowa za bardzo się wtrąca. Żona ma dość już tego w jaki sposób teściowa zwraca się do jej męża – po dziecinnemu zdrabniając jego imię i traktując go jakby nadal miał mleko pod nosem. Do tego drobne nieposłuszeństwo dzieci, które staje się powodem wygłoszenia wykładu teścia na temat wychowywania potomstwa twardą ręką i… atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. Wspólne rodzinne święta zamieniają się w rodzinną tragedię w kilku aktach zatruwającą całe święta.

Nawet jeśli nie bierzesz bezpośredniego udziału w konflikcie, to negatywne emocje przenoszą się również na Ciebie. Gdy jesteś jedynie świadkiem uszczypliwych uwag ojca w stosunku do Twojej dorosłej siostry, to jego krytyka burzy świąteczny nastrój całej Waszej rodziny. Z tego powodu warto zastanowić się jak uniknąć świątecznych konfliktów i co zrobić, gdy nie da się ich w żaden sposób rozwiązać.

Dlaczego nie pierzemy brudów w święta?

Na to pytanie można odpowiedzieć na tysiąc sposobów przywołując mniej i bardziej racjonalne argumenty.

  1. Święta nie są od załatwiania takich spraw! Po prostu. Święta to czas pojednania. Po to się idzie (albo i nie) do spowiedzi przed Bożym Narodzeniem, żeby załatwić i wyjaśnić wszystkie sprawy przed wigilijną kolacją, a nie po niej lub co gorsza w jej trakcie!
  2. Stres powoduje niestrawność, a w święta czego jak czego, ale jedzenia mamy zawsze pod dostatkiem ;)
  3. Wykrzykując sobie nawzajem wszystkie żale wcale nie naprawimy tego, co psuło się już od dłuższego czasu. W ten sposób egoistycznie psujemy świąteczny nastrój bezsensowną awanturą, która nie buduje zgody.

Dbajmy o miłą atmosferę – taką byśmy z łezką w oku za kilka lat mogli ją razem z naszymi dziećmi dobrze wspominać.

spokojnych świąt

Święta to czas wybaczania

Wspólne łamanie się opłatkiem nie jest tylko tradycją, którą należy odhaczyć w programie uroczystej kolacji. Opłatek to symbol pojednania i sposób okazania sobie wzajemnej miłości podczas składania życzeń płynących prosto z serca. To czas, kiedy nawet zwierzęta mówią ludzkim głosem, a na stole stawiamy puste nakrycie dla samotnego wędrowca.

Mając to wszystko w pamięci nie dajmy się porwać rutynie i zerwijmy z żywieniem do siebie urazy. Postarajmy się okazać zrozumienie dla innego podejścia do życia i uszanujmy je. Wyjaśnijmy przed Wigilią wszystkie nieporozumienia nawarstwiające się od dłuższego czasu tak, aby móc przeżyć Boże Narodzenie w zgodzie.

Siadając do wigilijnego stołu przestań robić mężowi wyrzuty, że nie umył dokładnie okien i zostawił na nich smugi. Nie rób z siebie cierpiętnicy, bo musiałaś sama przytaszczyć tony zakupów, podczas gdy on udawał śmiertelnie chorego na katar. Obróć jego hipochondrię w żart, weź głęboki oddech i zaciągnij się zapachem świeżej jodłowej gałązki. Zapomnienie o problemach na czas świąt sprawi, że nabierzesz do nich dystansu i zapragniesz, by ta atmosfera trwała przez cały rok.

Pojednanie przy świątecznym stole

W stwierdzeniu, że w świąteczna atmosfera sprzyja pojednaniu jest wiele prawdy. Jeśli Twoje małżeństwo albo relacja z którymś z członków rodziny od jakiegoś czasu przechodzi kryzys, to święta mogą być dobrym momentem na oczyszczającą rozmowę.

Rozmowa taka nie powinna być jednak przeprowadzana na forum całej rodziny, która niekoniecznie ma na to ochotę, a z grzeczności nie odejdzie od stołu. Decydując się na naprawienie relacji podczas świąt, zadbajmy o sprzyjające ku pojednaniu warunki. Przede wszystkim chodzi tu o intymność. Wyjdźcie razem na długi spacer albo zamknijcie się w sąsiednim pokoju, a nawet w kuchni. Ważne, by odizolować się od reszty rodziny, która chętnie dorzuci do Waszej rozmowy swoje trzy grosze przyznając jednemu z Was rację. Nie chodzi tu przecież o to kto wygra – chodzi o pojednanie.

Opiszcie na osobności, z dala od reszty rodziny swoje uczucia bez wzajemnego komentowania swoich wypowiedzi. Skupcie się na zrozumieniu swoich stanowisk i racji. Dopiero gdy to osiągniecie, przedstawcie swoje oczekiwania i potrzeby. Przechodząc od wyjaśnienia problemu do jego rozwiązania, sięgnijcie po kartkę i spiszcie na niej wszystkie proponowane rozwiązania, a następnie wybierzcie to, które odpowiada obu stronom.

Podczas takiej szczerej rozmowy może się okazać, że wścibska teściowa nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej chęć pomocy jest odbierana jako atak na Waszą suwerenność. Być może dzięki takiej rozmowie zrozumiesz, że niechęć do świątecznego sprzątania nie wynika ze złej woli Twojego męża, lecz z niechęci do świąt, które kojarzą mu się jedynie z domowymi awanturami.

Świąteczny unik, czyli święta w tropikach

W Święta nikt nie powinien być sam” i „Święta się spędza z rodziną” – takie hasła słyszymy od dzieciństwa i ciągle mamy poczucie, że jeśli nie pojedziemy do rodziców czy rodzeństwa w święta, to świat się zawali. Wcale tak nie będzie. Jeśli nie spędzisz świąt z członkami dalszej rodziny, którzy co roku z okazji Bożego Narodzenia urządzają festiwal wzajemnych żali i pretensji, to… nic się nie stanie.

Jeśli wiesz, że pomimo wielu prób pojednania święta kolejny raz będą przebiegały w atmosferze fałszu, nienawiści i obawy o wybuch wiszącej w powietrzu awantury, to być może nadszedł już czas by to zmienić. Wiele razy w rozmowie na temat nadchodzącego Bożego Narodzenia zdarzyło mi się wyczuć niepokój o to w jakiej atmosferze ono przebiegnie. Trwająca od wielu lat przemoc domowa, problemy alkoholowe i awantury umilające od lat każde rodzinne spotkanie, wcale nie należą do rzadkości, choć niewielu z nas mówi o tym otwarcie.

Święta w tropikach czy górskim pensjonacie to coraz popularniejszy sposób spędzania Bożego Narodzenia, który jest furtką dla tych, którzy nie lubią świąt. Ilekroć oglądam w telewizji reportaże o ludziach, którzy wybrali taki sposób na spędzenie tego szczególnego okresu, odnoszę wrażenie, że oni od czegoś uciekają.

Może jest to sposób na uniknięcie świątecznego prania brudów i ubierania choinki, kojarzącego się im jedynie z pożarem w salonie? Im jestem starsza, tym częściej w świątecznej ucieczce w tropiki dostrzegam jej drugie dno, ukryte pod przykrywką tęsknoty za słońcem. Widzę w niej sposób na uniknięcie przeżywania kolejny raz nieudanych świąt.

Boże Narodzenie

Drogi Czytelniku!

Nie wiem w jakiej rodzinie żyjesz, ani nawet kim jesteś, ale życzę Ci przyjaznej atmosfery w Boże Narodzenie! Ufam, że wiesz co zrobić, by nadchodzące święta były wyjątkowe i spokojne.

Ja w tym roku będę musiała stawić czoła rodzinie i jako główna organizatorka kolacji wigilijnej, postaram się zadbać o to, by w szale świątecznych przygotowań nie zapomnieć o tym, co najważniejsze – świątecznej atmosferze. Mam nadzieję, że obejdzie się bez zeszłorocznych niespodzianek i gorączkowego latania po mieście w poszukiwaniu ulubionej zabawki Gabrysi, która wypadła jej z wózka podczas spaceru z babcią. Ależ było nerwów! ;)

Spodobał Ci się ten post i chcesz więcej? Klikaj śmiało w tag „święta” i zobacz inne pomysły na świąteczne dekoracje.

  • Spodobał mi się ten post a inne również znam:)

    • A mnie spodobał się ten komentarz :D
      PS. A moje wyznania grudniowe widziałaś?

  • Joanna Gliniecka

    Ważny tekst,który niektórym prowodyrom powinno się podstawić pod nos (choć i tak to nic nie da). Ale -jesli choć u jednej osoby nastanie przemiana -to super!

  • Dobrze że mnie jakoś omija wtedy pranie :)

  • Racja. Chociaż wiem że jest przesąd, by właśnie w czasie od świąt do sylwestra nie prać… w pralce.

  • weddingerka

    Z zapałem biorę się do czytania. Ostatnia przedostatnia pralka przed świętami właśnie się pierze i nie wiem, czy zdążę ze wszystkim przed świętami. :D haha

    • weddingerka

      Otóż to. :) Nie pierzmy brudów, ewentualne przytyczki obracajmy w żart, a jeśli już musimy się z kimś skonfrontować używajmy komunikatu „ja”, a nie „ty”.

  • Nie wyobrażam sobie być pokłócona na święta z kimś. Nawet jeśli mam do kogoś żal siedzę cicho i nic nie mówię, wole to jakoś sama sobie i po prostu zapomnieć !

  • Świetny post, który na wskroś pokazuję tą drugą stronę medalu, to drugie „dno” świąt, temat, który się omija szerokim łukiem – tak jakby rodzinne awantury i konflikty nie istniały.

    Na tydzień przed świętami wybuch awantury też nie jest dobry. U mnie się nie sprawdziło. Niestety ale niektórzy ludzie są tacy nerwowi i kłótliwi, że kłótnia przed powoduje, że cała rodzina ma święta do d…., nawet jak konflikt wybucha wcześniej. Jak ktoś jest głuchy na argumenty innych to cała rodzina na tym cierpi.

    P.S zapraszam do siebie http://www.bloginipl.blogspot.com

  • Marzena

    Pisząc ten artykuł miałaś (i masz nadal!) 100 % rację. Jakakolwiek awantura nie jest przyjemnością, a co dopiero w święta Bożego Narodzenia. Gdyby zdarzyło mi się coś takiego, to marzyłabym, żeby te święta wreszcie się skończyły, a goście pojechali.
    Pozdrawiam!
    [marzena-janik.blogspot.com]

  • Jakoś mnie ten tekst podniósł na duchu. Mnie się niestety zdarzyło usłyszeć takie przytyki w formie życzeń Świątecznych. „Żebyś nie była taka uparta…” etc. Mnie to nie śmieszy, a ma wręcz odwrotny skutek. No właśnie. Na osobności, i w swoim czasie można pewne rzeczy komentować. Pozdrawiam i dziękuję za jakże prawdziwy tekst :)

    • „mnie ten tekst podniósł na duchu” – uwielbiam czytać takie komentarze. Dzięki!

  • Pingback: Reakcja na stres u dziecka - Blog Parentingowy Tygrysiaki.pl()