Marathonisi – najpiękniejsza plaża, na jakiej byłam!

 rajska-plaza-marathonisi

Marathonisi to mała, bezludna wyspa w bezpośrednim sąsiedztwie wyspy Zakynthos. Większość pocztówek, które można kupić na Zakynthosie, oprócz zdjęć Zatoki Wraku, prezentuje właśnie tą małą wysepkę. Co w niej takiego niezwykłego? Sprawdziliśmy!

Marathonisi jest nazywana Wyspą Żółwi, Żółwią Wyspą albo z angielska Turtle Island. Wszystkie te nazwy sugerują jej silny związek z żółwiami Caretta caretta (pisałam o nich tu – patrz punkt 4). Rzeczywiście tak właśnie jest, bowiem:

  1. Żółwie Caretta caretta składają na plaży Marathonisi jaja. Jak można więc przypuszczać, w morzu okalającym wyspę, roi się wręcz od tych gigantycznych żółwi. To jednak nie wszystko…
  2. Marathonisi widziana z boku sama w sobie przypomina kształtem… żółwia! Jeśli nie wierzycie, to spójrzcie na zdjęcie poniżej. Po prawej jest głowa, a po lewej skorupa. Nieco wyraźniej widać to na pocztówkach i zdjęciach wykonanych z lotu ptaka.

Wyspa Żółwi jest częstym celem wycieczek, ale mimo wszystko o wiele mniej popularnym niż Navagio (Zatoka Wraku) czy Błękitne Groty. Dzięki temu nękane hałasami przepływających statków i łodzi żółwie nie uciekły jeszcze stamtąd na dobre, a turyści odwiedzający to miejsce mogą liczyć na więcej spokoju niż w Zatoce Wraku.

marathonisi

Cameo i mój ulubiony mostek

My na wyspę Marathonisi trafiliśmy podczas wycieczki do Grot Keri (Keri Caves), połączonej oczywiście z wypatrywaniem żółwi. Po drodze zobaczyliśmy słynną wyspę Cameo, którą w sposób szczególny upodobali sobie nowożeńcy i ja, o czym pisałam we wpisie: Agios Sostis – perła Zakynthosu. To właśnie z tego portu wypływał nasz statek na Marathonisi.

Szczerze mówiąc, mostek ten zrobił na mnie tym razem o wiele mniejsze wrażenie. Myślę, że to kwestia koloru wody, która dwa lata temu była cudownie błękitna, a tego dnia po prostu granatowo-niebieska. W takim otoczeniu mostek, do którego wzdychałam przez ponad dwa lata, wyglądał dość licho. Żeby nie powiedzieć: dziadowsko. Z całą pewnością nie prezentował się tak uroczo jak na zdjęciach sprzed lat, które nawet bez obróbki w programie graficznym zapierały dech w piersiach.

Mimo wszystko, nie mogłam sobie odmówić pamiątkowego zdjęcia z całą trójką. W końcu dwa lata temu nie było jeszcze Anielci.

agios-sostis-cameo-island

 

Groty Keri

Czytając o głównych atrakcjach Zakynthosu, natrafiłam gdzieś na opis półwyspu Keri z morskimi grotami. Pięknością miały one konkurować z Błękitnymi Grotami, które są z drugiej strony wyspy. No cóż… Sami możecie porównać, które groty się Wam bardziej podobają. Być może to była znowu kwestia pory dnia i kiepskiego oświetlenia, ale groty Keri nie urzekły mnie swoim pięknem. Owszem, skały były majestatyczne, ale do pełnego efektu wow! zabrakło intensywnie niebieskich refleksów i przezroczystej, turkusowej wody. W folderach reklamujących wycieczki wyglądało to o wiele lepiej.

groty-keri-zakynthos

Marathonisi – odkrycie roku!

Dwa lata temu byłam na jednej z najpiękniejszych plaż świataZatoce Wraku. Oprócz pięknych widoków, zakłócanych przez nadpływające i odpływające statki, w mojej pamięci mocno utkwiły bolące stopy, okropny hałas i nieogarnięty wzrokiem tłum ludzi. W tym roku byłam na plaży, której nikt nie zalicza do rankingu tych najpiękniejszych, ale ja bez chwil wahania tak właśnie bym ją określiła.

Plaża Marathonisi jest szeroka i piaszczysta. Z trzech stron ogranicza ją morze w kolorze najpiękniejszego turkusu, a z czwartej strony, od lądu, zamykają ją zupełnie białe skały, górą pokryte bujną zielenią. Dół skalnych urwisk jest natomiast stale podmywany przez morze. Błękitne refleksy na skale, które widać z linii brzegowej spokojnie dorównują moim zdaniem tym, które można zaobserwować w Błękitnych Grotach.

Co ważne, plaża Marathonisi jest znacznie mniej zatłoczona niż plaża w Zatoce Wraku. Dzięki temu bez problemu można sobie porobić zdjęcia na tle morza, wykąpać się czy choćby puścić dzieci samopas ;)

 plaża-marathonis

 maratonisi-rajska-plaza

plaża-marathonisi-nela

 butelka-nela

Nie ma tu wraku, ale może znajdę jakiś list w butelce? /Fotki są bez poprawek kolorystycznych! Ta woda naprawdę tak wygląda./

Wypatrywanie żółwia – rowerek czy statek?

Popularne na Zakynthosie wycieczki typu turtle spotting (wypatrywanie żółwia) to nic innego jak polowanie do skutku na Bogu ducha winne żółwie. Kiedy jakiś nieszczęśnik napatoczy się wycieczkę, to statek opływa go ze wszystkich stron do czasu, aż wszyscy turyści zapełnią karty pamięci jego podobiznami. Hałas, jaki emitują silniki, przysparza żółwiom stresu i bynajmniej nie sprawia im to „pozowanie” przyjemności.

Rowerek wodny

Z tego powodu myślę, że o wiele lepszym (dla żółwi) sposobem ich podpatrywania jest wycieczka rowerkiem wodnym. Taką wycieczkę zafundowaliśmy sobie dwa lata temu, kiedy Gabi nieco ponad dwa lata. Po tamtą relację kolejny już raz odsyłam Was do wpisu o największych atrakcjach wyspy Zakynthos.

Przejażdżka rowerkiem wodnym po morzu dostarcza wielu wrażeń. Po pierwsze fale rzucają rowerkiem na wszystkie strony, szczególnie przy brzegu. Usilne próby zapanowania nad rowerkiem nie zawsze dają pożądany efekt, więc bywa wesoło. I chociaż żółwie nie zawsze mają ochotę przypłynąć pedałującym turystom na spotkanie, to i tak jest fajnie.

Na taką wyprawę nie odważyliśmy się jednak w tym roku, bo będąc sami z trójką dzieci nie bylibyśmy w stanie ich upilnować. Szczególnie ruchliwej Anielki.

Łódka ze szklanym dnem

W tym roku, kupując wycieczkę statkiem ze szklanym dnem, chcieliśmy się po prostu przepłynąć i zobaczyć Marathonisi, Groty Keri i samą Zatokę Laganas od strony morza. Żółwie nie stanowiły głównej atrakcji, chociaż dzieci to na nie najbardziej czekały.

Już kilka minut po wypłynięciu z portu naszym oczom ukazała się ciemna plama na morzu – znak obecności żółwia, który za moment będzie chciał zaczerpnąć powietrza. Głowa żółwia wynurzyła się morza nagle, a sekundę później już jej nie było. Było za to wielki aplauz turystów. Ten sam spektakl powtórzył się jeszcze kilka razy, a następnie kapitan obrócił statek, aby turyści z drugiej strony statku również mogli go obejrzeć.

polowanie-na-żółwia

Żółw był, ale się zmył ;P

Dzieci się oczywiście cieszyły z takiej atrakcji. Dorośli również. Ja miałam jednak w pamięci nasze spotkanie z żółwiem sprzed dwóch lat, kiedy widzieliśmy go z podobnej odległości płynąc rowerkiem. Jedno i drugie spotkanie było spotkaniem na znaczną odległość i nie mieliśmy okazji spojrzeć żółwiowi oko w oko, ale oglądanie żółwi statku bardziej przypominało wizytę w cyrku niż obcowanie z prawdziwą, dziką naturą.

Rowerek miał w sobie coś więcej z natury, bo towarzyszyła mu walka z morskim żywiołem. Na statku natomiast było nudno. Tak nudno, że Gabi pół minuty po tym jak żółw zniknął w morskiej toni powiedziała:

– A teraz, mamusiu, puść mi bajkę!

 bajka_wycieczka-statkiem

płyniemy-statkiem

Sami oceńcie czy było warto tam płynąć ;)

Linki do wszystkich wpisów o Zakynthosie:

5.00 avg. rating (98% score) - 2 votes