Pochwała bywa szkodliwa

Superkid
fot. Shutterstock

 

Jeżeli chwalisz swoje dziecko i myślisz, że dzięki temu stanie się ono Superdzieckiem, to możesz się na tym grubo przejechać. Nieumiejętnie stosowane pochwały mogą sprawić, że Twoje dziecko zacznie o nie zabiegać robiąc wszystko tylko po to, żeby zadowolić otoczenie.

Pochwała wszystkiego

Każdy rysunek namalowany przez dziecko jest najpiękniejszy na świecie. Matkę zachwyca on zawsze. Zawsze, nawet wtedy, gdy odgadnięcie co on tak naprawdę przedstawia graniczy z cudem. Zwykle więc spieszymy z pochwałami, które wyrażają nasz entuzjazm dla zdolności artystycznych małego malarza.

A tymczasem coraz częściej słyszymy, że chwalenie dziecka wcale nie jest takie dobre, że może przynieść więcej szkody niż pożytku… Czasami też słyszymy, że robimy z siebie idiotki wyśpiewywując pieśni pochwalne na cześć bazgrołów. Takie coś, to w końcu każda małpa by narysowała – mówią bezdusznie inni.

Chwalimy jednak, bo my, oświeceni rodzice żyjący w XXI wieku, wiemy doskonale, że chwalenie motywuje do dalszego działania. Dziecko, słysząc pochwalę, niczym pies Pawłowa, uczy się, że trud się opłaca, bo rodzic je doceni, poświęci mu uwagę i być może wręczy nagrodę.

Chwalimy więc na potęgę: za siusiu zrobione do nocnika, za bazgroły na kartce, za zjedzenie obiadu, za samodzielne założenie bucików… za posłuszne wykonanie polecenia, za zrobienie babki z piasku, za podzielenie się zabawką i za pójście do przedszkola bez grymaszenia.

Chwalenie a egoizm rodziców

Typowe pochwały słyszane przez dzieci to:
– Pięknie! Bardzo mi się to podoba.
– Jestem z dumna, że podzieliłeś się zabawkami z kolegą.
– Bardzo ładnie rysujesz. Widzę, że masz talent po tacie.
– Ale byłaś grzeczna, wcale nie musiałam Cię upominać!

No właśnie, JA jestem dumna, MNIE się podoba. Ale czy dziecko czuje to samo? Czy jest z siebie zadowolone dlatego, że zostało pochwalone czy dlatego, że sprawiła mu przyjemność wspólna zabawa jedną zabawką?

I wreszcie: komu rysowanie miało sprawić przyjemność? Jeżeli była to laurka dla Mamy czy Taty, to oczywiście rodzicowi – w końcu po to właśnie robi się komuś prezenty. Ale gdy rysowanie było czystą sztuką dla przyjemności, to powinno sprawiać przyjemność małemu artyście, a nie mamie czy babci.

Najogólniej chodzi mi o to, żeby nauczyć dziecko zadowolenia i poczucia spełnienia z własnych dokonań i działania, bez uzależniania go od pochwał.

Ziarno goryczy w koszu z pochwałami

Wróćmy do chwalenia rysunków.

Co się stanie gdy artystyczna wizja dziecka rozminie się z wizją nauczycielki plastyki? Poczuje się nie docenione, a może nawet zniechęci się do rysowania. Podobnie może być z każdym innym przedmiotem w szkole, począwszy od polskiego i interpretacji wierszy, a skończywszy na matematyce i własnym sposobie rozwiązania danego zadania. Innym, równie dobrym przykładem jest sport, który sam w sobie powinien być przyjemny, ale gdy dziecko odkryje, że daleko mu do mistrza szkoły w skoku w dal, poczuje się zdemotywowane.

Być może dziecko będzie miało szczęście i znajdzie się przy nim przyjaciel, który go pocieszy mówiąc, że na opinii nauczyciela świat się nie kończy. Być może wystarczy pociecha w domu i gorąca domowa szarlotka na poprawę nastroju.

Jednak w tych wszystkich sposobach na odzyskanie dobrego nastroju i przywrócenie wiary w siebie i własne możliwości jest jeden szkopuł – są one uzależnione od innych osób.

Człowiek nie jest samotną wyspą, potrzebuje drugiego człowieka – to prawda. Niemniej jednak szczęśliwi ludzie nie uzależniają swojego szczęścia od dóbr materialnych i drugiego człowieka.

Szczęście tkwi w nas samych i to właśnie powinniśmy przekazać naszym dzieciom!

Zachęcanie i motywowanie zamiast pochwał

Dobrym sposobem na zmotywowanie dziecka do aktywności (czy to sportowej czy artystycznej) jest zachęcanie go poprzez zwracanie jego uwagi na daną sytuację i szukanie w niej przyjemności.

Czasami, by zmotywować dziecko, wystarczy powiedzieć:
– Może pokolorujesz jeszcze to drzewo? Tak ładnie Ci to wychodzi! (drobna pochwała na zachętę, a nie jako zwieńczenie)
– Jesteś zmęczony, ale może znajdziesz jeszcze trochę siły żeby dojść do tamtego zakrętu? (wyznaczenie mniejszego celu)
– Podziel się zabawkami z kolegą, to pobawicie się razem. Przyjemnie jest razem się bawić? (drobne poświęcenie dla lepszego efektu)

Pochwały uzależniają

Początkowo, gdy pierwszy raz przeczytałam o tym, że pochwały nie są dla dziecka wcale takie dobre, bo mogą sprawić, że dzieci skupią się jedynie na uznaniu w oczach innych, pomyślałam: Co za brednie! Przecież Mati tak bardzo się cieszy gdy go chwalę.

Później przypomniałam sobie jednak swoje szczenięce lata i szkolne problemy jednej z moich koleżanek, która ewidentnie uczyła się nie dla siebie tylko dla ocen. A raczej zdobywała dobre oceny po to, żeby zamienić je w domu na pochwały i uznanie w oczach mamy. Wtedy pomyślałam sobie, że nie chcę by moje dzieci żyły pod dyktando moich oczekiwań i zaczęłam je rzadziej chwalić.

Wychowanie do niezależności

Chciałabym, by moje dzieci żyły i były szczęśliwe w taki sposób, jaki same wybiorą. Mówiąc do nich staram się więc coraz częściej zwracać im uwagę na ich własne upodobania i preferencje, a nie na moje oczekiwania względem nich. Nie chcę uzależniać ich poczucia własnej wartości od uznania innych osób i robię wszystko, by tak właśnie nie było.

Pierwszy sekret szczęścia to emocjonalna niezależność. Wiesz, co mam na myśli? Nie można oczekiwać, że szczęście da ci druga osoba, albo że ona uczyni cię szczęśliwą. Nie możesz nawet oczekiwać, że pozwoli ci być szczęśliwą, jakbyś musiała prosić o pozwolenie czy coś. Trzeba swoje szczęście stworzyć samemu, w środku i nie pozwolić, by ktokolwiek je tknął albo odebrał.

Cytat pochodzi z książki Sharon Owens – Siódmy sekret szczęścia.

 


Na koniec czas na Waszą aktywność czyli SONDA!

Czy uważasz, że chwalenie może być szkodliwe?

View Results

Loading ... Loading ...

 

PS. Przypominam o możliwości oceniania artykułów na samej górze i na dole strony.

Jeżeli odwiedzasz mojego bloga i chcesz wyrazić swoje zdanie na jego temat, ale nie chce Ci się pisać długich maili i komentarzy, to zerknij w prawo  poszukaj sondy dotyczącej całego bloga. Twój głos sprawi mi ogromną przyjemność.

Zobacz także:

Szacunek vs. wolność wyboru - banerM9

  • Bebe

    z chwaleniem jak z głaskaniem można zagłaskać na śmierć

    • Ola Rz

      O to to!

  • Karolina C

    Ja zawsze chwalę „z dystansem”. Staram się bardziej zachęcić do czegoś dalszego, innego niż samo pochwalenie już za gotowe zrobione. Taka jakaś moja specyfika :)

  • trzeba mieć umiar w chwaleniu… po prostu

  • Anna Maria Galant

    Uważam tak samo jak moje poprzedniczki, wszystko w nadmiarze szkodzi. Dodam jeszcze, że trzeba myśleć co się mówi, a nie zbywać dziecko: „tak tak, ładnie, ładnie idź się dalej bawić”

  • Oczywiście, trzeba mieć umiar we wszystkim. Tylko nie zapędźmy się za daleko w tym „umiarze”.

  • Ostatnio zaczęłam hamować z pochwałami. Zwłaszcza przy tych rysunkach nieszczęsnych, piesni pochwalne lecą dopiero jak arcydzieło ma „ręce i nogi”, tak jak ostatatnio kiedy młoda narysowała sama ludzika-patyczaka, w końcu było wiadomo o co cho :) Generalnie staram się zachęcać do działania,a nie wznosić pod niebiosa czasem bez sensu.

    • Zaczęłam chwalić za ręce i nogi, a po kilku dniach pojawiły się… włosy! Teraz czekam na nos ;)