Rodzeństwo w edukacji domowej

Edukacja domowa rodzeństwa stawia przed rodzicami dodatkowe wyzwania. Kłótnie, hałas, brak współpracy, domowe obowiązki, opieka nad młodszymi dziećmi… Jak to wszystko pogodzić? Jak sprawić, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony?

A miało być tak spokojnie

Zanim przeszliśmy na edukację domową wyobrażałam sobie, że codziennie rano będziemy zasiadać przy wielkim stole w salonie. Ja z komputerem i moją pracą, a dzieci ze swoimi książkami i materiałami do nauki. Od czasu do czasu miały zagrać w jakąś grę edukacyjną, która pozwoliłaby im utrwalić tabliczkę mnożenia albo słownictwo z angielskiego.

Jestem pewna, że rodzice uczący w domu jedynaków tak to sobie właśnie wyobrażają. Nic dziwnego, bo przecież to wielodzietna rodzina przy wielkim stole jest symbolem edukacji domowej znanym z blogów, gazet i telewizyjnych reportaży.

Rodzice mający więcej niż jedno dziecko w edukacji domowej wiedzą, że rzeczywistość ma niewiele wspólnego z tym pięknym obrazkiem.

Edukacja domowa rodzeństwa – co utrudnia naukę?

Sypiący się plan

Dlaczego edukacja domowa rodzeństwa tak rzadko przypomina sprawnie działającą firmę, w której każdy sumiennie wykonuje swoją pracę?

Przede wszystkim dlatego, że rodzina to nie firma. Nie da się tutaj nic zaplanować. Deadline’y ustępują miejsca życiu, które codziennie udowadnia nam, że jest kompletnie nieprzewidywalne.

Młodsze rodzeństwo

Codzienna ogranizacja edukacji domowej z młodszym rodzeństwem u boku jest niesamowicie trudna. Niemowlęta chorują, ząbkują i nie dają w nocy spać. Przedszkolaki z kolei nudzą się niemiłosiernie. Kiedy mają siedzieć cicho, by nie przeszkadzać starszym dzieciom w nauce, to energia ich rozsadza i nie pomaga nawet ulubiona bajka.

Z czasem zmieniają się też potrzeby i możliwości maluchów. Pewnego dnia zupełnie niespodziewanie okazuje się, że młodsza siostrzyczka umie już samodzielnie otwierać drzwi do pokoju starszego rodzeństwa, a nawet posługiwać się nożyczkami. Nie trzeba dodawać, że cięcie nożyczkami najlepiej się trenuje na projekcie plastycznym brata.

Ciągłe przebywanie razem

Im więcej z kimś przebywamy, tym większa szansa, że zacznie nas denerwować. To coś, czego wszyscy doświadczyli w czasie totalnego lockdownu i głośno narzekali. W edukacji domowej przebywanie razem jest codziennością, ale nie oznacza to, że nigdy nam ono nie przeszkadza. Przeciwnie. Przeszkadza i to o wiele bardziej.

Pamiętasz pupilka nauczycieli, który zawsze był do przesady uczynny i grzeczny? Albo tego kujona, który wyrywał się do tablicy, zanim jeszcze zdążyłeś/-aś podnieść rękę? Wyobraź sobie, że tym kimś jest twój brat, nauczycielem twój rodzic, a ty jesteś z nimi przez cały czas. Codziennie. 24 godziny na dobę.

Rywalizacja między rodzeństwem

Kolejną przeszkodą w edukacji domowej rodzeństwa jest nieustanna rywalizacja na każdej możliwej płaszczyźnie.

Nie ważne co robicie, dzieci i tak ze sobą rywalizują. Szkolny system oceniania siedzi w rodzicach, dzieciach i szeroko pojętym otoczeniu tak głęboko, że porównujemy je nawet nie zdając sobie z tego sprawy. A one tylko na to czekają.

Niedawno moja średnia córka rozwiązywała zadania z Kangura. Te same, które dwa lata wcześniej robił jej brat. Doskonale pamiętał, które z nich sprawiło mu największe trudności. Kiedy zobaczył, że jego młodsza siostra poradziła sobie z najtrudniejszym zadaniem szybciej niż on kiedyś, wybuchł płaczem. Pół dnia później dowiedziałam się, że poczuł się głupszy od niej.

Ta sytuacja uzmysłowiła mi, że nie mając kolegów z klasy do porównania się, porównuje się do kilka lat młodszej siostry. Oczywiście wie, że to nie ma sensu, ale i tak to robi.

Brak towarzystwa spoza rodziny

Spokojnie, nie chodzi mi wcale o mityczny brak socjalizacji w edukacji domowej.

Chodzi mi o to, że trójka rodzeństwa kłóci się ze sobą o wiele częściej niż trójka rodzeństwa plus dwójka obcych dzieci. W mieszanej grupie moje edukowane w domu dzieci, są o wiele cichsze, bardziej ugodowe i milsze dla siebie nawzajem. Nie są skazani na rodzeństwo i tolerowanie ich wad.

Obecność dzieci spoza rodzinnego kręgu w dłuższej perspektywie pomaga stworzyć warunki sprzyjające nauce w domu. To dlatego kooperatywy cieszą się taką popularnością wśród rodzin będących od lat w edukacji domowej.

Konflikty między rodzeństwem przeszkadzają w edukacji domowej

Nawet pozornie niewinna sprzeczka przy śniadaniu, potrafi zrujnować nastrój do nauki na cały dzień. Dzieje się tak z kilku powodów:

– zmęczenie
Kłótnie między dziećmi ogromnie zużywają zasoby energii rodziców, jak i samych dzieci. Hałas i negatywne emocje męczą uczestników awantury, jak i świadków – czyli resztę rodziny.

– konieczność przełączania się między rolami
Trudno jest podjąć kolejną próbę zrozumienia zasady dodawania ułamków, kiedy chwilę wcześniej 10-ty raz trzeba było wyrzucać starszego brata z pokoju. Jeszcze trudniej jest kolejny raz tłumaczyć to samo dziecku, które przed chwilą zgrywało najmądrzejsze na świecie przed młodszym rodzeństwem.

– chęć zemsty
Rzadko zdarza się, by dzieci same z siebie zakończyły kłótnię w taki sposób, żeby nikt nie czuł się przegrany i nie szukał okazji do odegrania się. Obmyślenie skomplikowanej zemsty nie może przecież czekać, a nauka do egzaminu nie ucieknie.

– spadek produktywności
Dzieci skupione na tym, jak dokuczyć drugiemu dziecku albo jak odpłacić się za doznane cierpienia, mają mniej siły na dokończenie rozpoczętych projektów. Trudniej im kreatywnie podejść do zadań, bo zamiast tego zużywają energię na układanie planu dokuczenia rodzeństwu.

Kłótnie dzieci odbierają radość bycia razem

Chęć wspólnego spędzania czasu jest częstym powodem przejścia na edukację domową. Trudno jednak czerpać z niej przyjemność, kiedy co kwadrans wybucha awantura o to, kto będzie siedział obok mamy, czyje zadanie jest ważniejsze albo kto sprzątnie ze stołu książki przed obiadem.

W takich chwilach nawet najbardziej zakochany w swoich dzieciach i edukacji domowej rodzic ma ochotę odlecieć na Marsa z biletem tylko w jedną stronę.

7 zasad rozwiązywania domowych konfliktów

Inni rodzice też tego doświadczają

Przygotowując się do napisania artykułu o problemach rodzeństwa w edukacji domowej, zrobiłam research wśród znajomych rodzin z ED i w Internecie. Przeczytałam dziesiątki artykułów, przesłuchałam kilka godzin podcastów homeschoolers’ów z całego świata.

Problemy związane z edukacją domową rodzeństwa pojawiają się w każdej rodzinie i nikt nie ma na nie jednego, sprawdzonego rozwiązania. Proponowane pomysły zależą w dużej mierze od sytuacji rodzinnej (ilości dzieci i ich wieku), lokalowej (wspólny pokój jest zawsze zarzewiem konfliktów) i opiekuńczo-towarzyskiej (tego, czy mamy komu podrzucić chociaż jedno z dzieci).

Choć prawie nikt nie nazywa tego w ten sposób, to większość porad sprowadza się do wprowadzenia codziennego czasu sam na sam z każdym dzieckiem.

Wystarczy tylko jedna godzina

Odkąd odkryłam, że sposobem na sukces edukacji domowej rodzeństwa jest wspólnie spędzany czas, każdego dnia staram się spędzić przysłowiową godzinę sam na sam z każdym z moich dzieci.

To czas, kiedy jestem tylko dla jednego z nich. Tylko we dwójkę uczymy się, bawimy klockami, czytamy, pieczemy albo idziemy na spacer. Robimy to, na co mamy danego dnia ochotę.

Dlaczego to działa?

Czas na wyłączność pozwala odpocząć od:

– rywalizacji o uwagę rodzica,
– tolerowania rodzeństwa,
– ciągłych kompromisów.

Pozwala poczuć się tak, jak się czują jedynacy – oczkiem w głowie rodziców. Bez czekania na swoją kolej i dzielenia się z innymi.

Skupiony na jednym dziecku rodzic jest wyrozumiały, mniej zmęczony i mniej rozdrażniony. To czas na doładowanie kubeczka cierpliwości, bliskości i bycia ważną częścią rodziny.

Co ciekawe, wcale nie trzeba przestrzegać narzuconego czasu, aby się to udało. Jednego dnia może być to godzina, a innego tylko trzydzieści minut. Nie chodzi tu o ilość, ale o jakość i całkowite poświęcenie uwagi dziecku.

Inwestowanie czasu w budowanie indywidualnej relacji z każdym dzieckiem nie rozwiąże wszystkich problemów związanych z edukacją domową gromadki dzieci. W naszym przypadku jednak zmniejszyło to częstotliwość kłótni między dziećmi i uratowało je przed ponownym oddaniem do szkoły.

Jeśli czujecie, że edukacja domowa rodzeństwa staje się ciężarem, to spróbujcie odpuścić wszystko inne i skupić się na pobyciu każdego dnia sam na sam z każdym z dzieci. To naprawdę pomaga.