Grarantanna Cup to rządowy pomysł na zepsucie młodzieży

grarantanna-turniej-counter-strike

Najpierw Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej radziło rodzicom pracującym zdalnie, przeprowadzenie poważnej rozmowy z niesfornymi maluchami i zostawienie ich samych sobie z farbami i masami plastycznymi. Potem bez ładu i składu wprowadzono zdalne nauczanie. Na koniec TVP postanowiła zanudzić dzieciaki swoim pomysłem na e-szkołę. Myślałam, że rządzący wyczerpali już limit nietrafionych pomysłów na wspieranie rodziców. Myliłam się.

Andrzej Duda promuje e-sport na Tik Toku!

Kilka dni temu naród zelektryzowała wiadomość, że Andrzej Duda założył konto na Tik Toku — popularnej platformie społecznościowej dla młodzieży.

Po wtopie z Twitterem pan Prezydent zatrudnił specjalistów, którzy przygotowali mu całkiem zgrabny w odbiorze tik–tokowy post. W dość sympatyczny sposób promuje w nim najnowszy projekt Ministerstwa Cyfryzacji. Mimo to Prezydent wygrał w konkursie na największą wpadkę.

Promowanie e-sportu, przez głowę 38-milionowego państwa, jest co najmniej nietrafione. Dlaczego?

Prezydent Polski promuje turniej Grarantanna Cup, a tym samym zachęca młodzież do grania w takie gry jak Counter-Strike czy League of Legends. Gry, które są przeznaczone dla osób powyżej 16. roku życia, z uwagi na przemoc i drastyczne sceny.

Counter Strike — zabawa w zabijanie

Gra Counter Strike polega na „zabawie” w terrorystów i antyterrorystów (zwróć uwagę na przedrostek „anty”, który wzmacnia podział, konflikt).
Obie drużyny składają się z 5 osób i najczęściej mają się nawzajem pozabijać, korzystając z noży, pistoletów, strzelb, karabinów snajperskich czy granatów.

Zadaniem terrorystów jest obrona bazy.
 Zadaniem antyterrorystów jest albo zabicie wszystkich terrorystów, albo rozbrojenie bomby na czas.
Na tym polega jedna runda, a rund jest rozgrywanych zwykle kilkanaście lub kilkadziesiąt w ramach meczu. Mecz trwa ok. 2-3 godziny.

W grze wykorzystano wiele efektów dźwiękowych, które bardzo urzeczywistniają rozgrywkę do tego stopnia, że wyzwalają w graczach ogromne pokłady agresji i gniewu.
Gra posiada także tryb wizualizacji krwi.

Prezydent RP zachęca młodzież (bo przecież nagrodą jest sprzęt komputerowy dla szkoły uczestnika!), aby doskonaliła się w czym? W zabijaniu na komputerze.

— Jeżeli w twojej głowie pojawiło się „O Jezu!” albo coś mocniejszego, to wszystko z tobą w porządku.

Counter-StrikeLeague of Legends to gry, które są praktycznie utożsamiane z e-sportem. Oczywiście gier esportowych jest o wiele więcej, ale większość z nich polega na rywalizacjizabijaniu się nawzajem.

Czy to na pewno jest rozrywka jaką powinna promować głowa państwa? Czy Ministerstwo Cyfryzacji powinno organizować i promować takie przedsięwzięcia? Czy na pewno Prezydent powinien promować e-sport jako sposób spędzania czasu przez młodych ludzi? Czy powinien wiązać swój urząd ze skomercjalizowaną branżą e-rozrywki?

I ostatecznie: jaką cenę za przesiadywanie przed komputerem zapłaci młodzież, która i tak już musi przed nim siedzieć, żeby brać udział w e-lekcjach?

Podkręćmy dzieciakom napięcie

Siedzenie przez kilka tygodni (miejmy nadzieję, że na tym się skończy) w ograniczonej przestrzeni, dzielenie pokoju i komputera z rodzeństwem, jest dla młodego człowieka niezwykle frustrujące. Ograniczone kontakty z rówieśnikami i sympatią sprawiają, że tak skuteczny sposób rozładowania napięcia poprzez rozmowę i znalezienie zrozumienia u drugiej osoby nie działa. Konflikty wybuchają co chwilę, rodzeństwo skacze sobie do oczu. Rodzice są zestresowani, zmęczeni i zmartwieni nadciągającym kryzysem ekonomicznym. Wielu z nich boi się o pracę. Wszyscy zaś boimy się koronawirusa.

Przeżywamy niezwykle stresujący okres. W takiej właśnie chwili Ministerstwo Cyfryzacji wraz z Prezydentem wychodzą nam naprzeciw, zachęcając do… wzięcia udziału w turnieju GrarantannaCup. Tym samym rządzący kolejny raz pokazują, że nie mają pojęcia, jakie są prawdziwe problemy społeczeństwa ani jak je rozwiązać.

Doskonalenie w zabijaniu

Młodzi ludzie spędzają godziny przed komputerem i bez zachęty dorosłych. Wyrwani ze swojego świata i zamknięci z rodziną, i bez oglądania przemocy, są nabuzowani i sfrustrowani. Biorąc udział w turnieju organizowanym przez Ministerstwo Cyfryzacji aktywnie uczestniczą w “zniszczeniu przeciwnika”, rozładowują napięcie agresją. Nie uczą się empatii ani dobrej komunikacji. Uczą się, że przemoc wiąże z przyjemnością.

Nie trzeba być geniuszem, by wiedzieć, do czego to prowadzi. Bohaterem zostanie ten, kto będzie najlepszy w zabijaniu. To właśnie ta grupa uczniów (w przypadku gier drużynowych) wygra dla swojej szkoły pracownię komputerową. Będzie oklaskiwana przez rówieśników, może nawet dostanie list pochwalny od dyrektora. Albo i samego Andrzeja Dudy.

Programowanie młodzieży na agresję i gniew

Gracz, który godzinami spędza czas przed komputerem, nie zastanawia się, jak to na niego wpływa. Nawet gdyby chciał, to nie ma wystarczającej wiedzy psychologicznej na ten temat. Nie ma jej również większość rodziców, którzy w tym trudnym okresie mogą przeoczyć pewne symptomy.

Nastolatek nieświadomie programuje swój mózg, który nie odróżnia, co jest dobre a co złe. Mózg nie odróżnia świata rzeczywistego od fikcji, przeżywa prawdziwe emocje, które mają wpływ na zachowanie człowieka w realnym świecie. Tak zaprogramowany mózg, wykształca reakcje automatyczne, poza świadomością. Dlatego tak wielu graczy, którzy korzystają z takich gier, mają potem problemy w radzeniu sobie z agresją i gniewem.

Niszczenie empatii

Naładowane przemocą gry niszczą empatię. Komunikacja międzyludzka staje się pusta i interesowna. Człowiek staje się obojętny na krzywdę innych ludzi. Nie zrobi na nim wrażenia to, że ktoś obcy właśnie umarł na jego oczach, bo został potrącony przez auto. Zrobi może zdjęcie i pójdzie dalej, opowiadając „ciekawą historię”. Wrzuci „zabawny” filmik do sieci.

Czy w takim społeczeństwie chcesz żyć? Czy chcesz wychować niewrażliwego na zło i cierpienie innych człowieka?

Podsumowanie

Gry komputerowe same w sobie nie są złe. Złe mogą stać się dopiero wtedy, gdy są używane w niewłaściwy sposób.

Jeżeli gra Counter Strike byłaby promowana przez prezydenta RP dla polskich żołnierzy, polskich antyterrorystów, to byłoby to pewnie bardziej zasadne, niż nakłanianie młodzieży do agresywnej gry komputerowej. W dodatku w formie wspierającej rywalizację (kiedy potrzebne jest zjednoczenie przeciwko wirusowi) w czasie, kiedy młodzież jest „skazana” na siedzenie w domu ze „starymi” i nie ma gdzie odreagować. Odreagowując przy Grarantanna Cup, w praktyce pogłębiają swoje napięcie.

Faktem jest, że branża esportu gwałtownie rośnie z roku na rok. Dla młodych ludzi nie jest to żadna nowość. Wielu zapewne miało już styczność z tymi grami. Wiązanie powagi urzędu prezydentaministerstwa z promowaniem takiej e-rozrywki jest mocno nie na miejscu. Żeby nie powiedzieć, że jest skandaliczne.

Nie obchodzi mnie czy założenie konta na Tik Toku jest ze strony sztabu wyborczego Andrzeja Dudy sposobem na dotarcie do młodego elektoratu. Obchodzi mnie jedynie to, że każde słowo wypowiedziane publiczne przez urzędującego prezydenta ma wpływ na określoną grupę ludzi, a w konsekwencji na całe społeczeństwo.

A przekaz jest jasny: weźcie udział w turnieju zabijania przez gry komputerowe, a wygracie komputery dla waszej szkoły. Do zobaczenia przy komputerze!


Sharing is caring!

Zgadzasz się? Podaj dalej swoim znajomym na Facebooku ;)