Z dzieckiem na ramieniu – tańsze alternatywy dla wózka

chusta-dla-dziecka

Kiedy świeżo upieczony rodzic planuje spacery z niemowlęciem, najczęściej jego pierwszą myślą, co do środka transportu jest ponadczasowy wózek. I choć na rynku można spotkać wiele jego odmian, np. spacerówki czy gondolki, czasem wózek staje się raczej utrapieniem niż pomocą.

Wyobraźmy sobie chociaż sytuację, gdy próbujemy wsiąść do zatłoczonego autobusu. Żadna młoda mama czy tata nie chcieliby stać w chłodny dzień na przystanku w oczekiwaniu na kolejny transport, do którego się zmieszczą z wózkiem. Zatem jakie alternatywy znajdziemy na rynku?

Nosidełka

Porównując ceny wózka i nosidełka, te drugie są z reguły tańsze. Przy doborze nosidełka dla niemowląt powinniśmy sugerować się etapem rozwoju dziecka. Maluszek podczas noszenia powinien przyjmować pozycję żabki – czyli jego nóżki powinny być szeroko rozstawione. Zdecydowanie nie mogą luźno zwisać, gdyż narażamy je wtedy na obijanie się o rodzica. Inną ważną kwestią jest pozycja kręgosłupa – nie powinien być on wyprostowany, gdyż nie jest to naturalne dla dziecka na tym etapie rozwoju fizycznego.

Chusty

Czasem jednoczesne zakupienie nosidełka i wózka może być zbyt dużym wydatkiem, na i tak już obciążony budżet. Wtedy też można pomyśleć o chuście! Na rynku dostępne są różne rodzaje chust w bardzo przystępnych cenach. Jakie chusty możemy dostać?

  • Chusta elastyczna

    Przeznaczona dla maluszków w pierwszych miesiącach ich życia. Udźwignie ciężar do maksymalnie 9 kg. Co ważne, elastyczny materiał doskonale dopasowuje się do kształtu kręgosłupa dziecka, podtrzymując go w bezpiecznej pozycji. Chusta jest niezwykle prosta w wiązaniu, tak więc jest idealna dla początkujących w chustowaniu. Jednocześnie jest bardzo wygodna, gdyż ciężar malca rozkłada się równomiernie na obu barkach, dzięki temu również plecy mamy będą w dobrej kondycji.

  • Chusta kieszonkowa

    Przeznaczona dla dzieci po 6 miesiącu życia, ważących mniej niż 15 kg. I w tym przypadku wiązanie chusty jest niezwykle proste, ponieważ jest ona zszyta w kilku miejscach, dzięki czemu utrzymuje swoją kieszonkową formę. Utrzyma w ryzach nawet najbardziej ruchliwe dziecko. Jedyne o czym trzeba pamiętać to to, że raczej jest ona przeznaczona na krótsze dystanse, gdyż ciężar dziecka opiera się na jednym ramieniu – a to może stanowić obciążenie dla kręgosłupa osoby noszącej malca.

  • Chusta tkana

    Przeznaczona dla dzieci, które wyrosły z chusty elastycznej, ale można ją również stosować od samego początku. Wykonywane są z różnorodnych materiałów – z dodatkiem lnu, wełny czy jedwabiu. Są bardzo plastyczne i umożliwiają noszenie dziecka w różnych pozycjach. Mniej więcej do 8 miesiąca życia bezpieczniej nosić dziecko z przodu, natomiast w późniejszym okresie sprawdzi się wiązanie z tyłu lub na boku.

Ciekawostką może być fakt, że dzięki chuście młoda mama będzie mogła karmić swojego malca w miejscach publicznych zachowując przy tym tak cenioną intymność. Jest to bardzo przydatne, zwłaszcza, że nie zawsze kobieta ma możliwość znalezienia zacisznego miejsca, gdy dziecko daje znać, że jest głodne.

Więcej informacji o chustach możecie znaleźć na stronie gomama.pl

  • Miałam chustę i polecam ją każdemu na pierwsze miesiące życia malucha. Teraz nie wyobrażam sobie noszenia mojej kluchy w nosidle w dłuższe trasy, ale żałuję, że go nie mam żeby nosić ją w domu. Gotowanie obiadu jedną ręką jest ciężkie… na pewno przy kolejnym dziecku zakupię sobie nosidło ergonomicznę, a chustę jeszcze raz tylko tym razem bawełnianą, a nie elastyczną.

  • Chciałabym sprostować kilka rzeczy, jeśli mogę :) generalnie jestem jak najbardziej za propagowaniem noszenia, czy to zamiast wózka, czy jako dodatek, niemniej jednak ważne by podawać komplet informacji. Po pierwsze, nosidełko jest tylko dla dzieci samodzielnie siadajacych, co wynika bezpośrednio z budowy kręgosłupa niemowlaka. Zgadzam się oczywiście z kwestią szerokości panela nosidła, szkoda że na zdjęciu głownym jest jego przeciwieństwo, czyli totalne wisiadło :( Chusta kieszonka to rozumiem pouch? Chusty elastyczne nie są najlepszym rozwiązaniem ani dla starszaka ani dla malucha, za to w chuście tkanej można nosić od urodzenia :) no i są jeszcze chusty kółkowe, również polecane od urodzenia.

  • Z tego co wiem, tkana nie ma ograniczeń wiekowych. Po prostu dla początkującej mamy elastyczna jest prostsza w obsłudze ;) dla nas wózek to był tylko dodatek, właśnie dzięki chuście.

    • Poprawiłam nieco tekst, bo czytając można było odnieść wrażenie, że tkane chusty nie nadają się dla noworodków. Chodziło raczej o to, że elastyczne chusty są dobre na początek, a później trzeba je zwykle zastępować tkanymi.

  • przepisowa mama

    U nas prawie do czwartego miesiąca była tylko chusta – takie coś jakby worek, później nosidełko. Wózka użyliśmy 2 razy i to też tylko dlatego, że byliśmy we trójkę, a nie ja sama z dzieckiem. Jestem bardzo za chustami, nosidełkami i bliskością dziecka i mamy, więc takie zestawienie jak w Twoim wpisie uważam za zdecydowanie potrzebne ;) Sama też coś pisałam o wychowaniu bez wózka :)

  • U mnie chusta nie przeszła. Mam nosidło, ale jakoś na razie korzystamy tylko w domu. Może jak nadejdzie wiosna to zmienię nastawienie. Zimą jakoś im więcej mam na sobie tym gorzej się z tym czuje – pod tym względem nie znoszę zimy ;)

    • Trafna uwaga. Pamiętam, że moje dzieci ubrane w kurtki i grube spodnie albo kombinezony też nie czuły się dobrze w nosidle.

      • przepisowa mama

        Zimą przy tych wszystkich kombinezonach i kurtkach świetnie się sprawdza nosidło turystyczne. Minusem jest to, że ono samo w sobie waży ok. 2-3 kg, więc łączny ciężar jest większy.

  • Nosidło tak, chusta nie przyjęła się u nas. A później wózek z taką specjalną przystawką dla drugiego dziecka.

  • Nie nosiłam Młodej w chuście, ale nosidełko okazało się wybawieniem np. na grzybach :)

    • Acha, potem kupiłam przyczepkę rowerową (z doczepianym jednym kółkiem – jogger) i to był strzał w dziesiątkę: plaża, śniegi, błoto, lasy – wszędzie dawała radę :)

  • A jak wygląda takie nosidło że dziecko jest w pozycji leżącej? Jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić ;) Nasza Oliwka ma dwa miesiące i z niecierpliwością czekam aż będziemy mogły zacząć nosidełka używać, bo motanie się w chustę sprawia mi ciągle problem i jakoś nie potrafię tego zupełnie samodzielnie zrobić.. Muszę mieć kogoś do pomocy, a chciałabym ją też móc nosić gdy jestem sama z dziewczynami w domu. Spacery jednak tylko w wózku, Oliwia trzy-cztery godziny śpi na dworze i myślę że lepiej dla jej kręgosłupa jak jest wtedy na płasko, rozprostowana, dość że w domu w chuście mi śpi na „siedząco” to na dworze sobie chociaż „odpoczywają” plecki ;)

    • Kupowaliśmy je dobrych kilka lat temu i nie pamiętam jakiej ono było firmy, ale wyglądało mniej więcej tak: http://www.nakina.pl/womar-nosidelko-dla-noworodka-n8-rain-p-16.html
      Z tym, że nosidełko czymś tam się różniło od innych, bo w sklepie były podobne, ale nie miały oznaczenia, że można w nich mniejsze dzieci nosić.

      • O wow nie miałam pojęcia że takie w ogóle są ;) Ale z tym noszeniem małych dzieci to podobno tylko chwyt marketingowy.. W żadnym nosidle nie można :( A w tego typu co ten Womar to już w ogóle bym się bała, ono nieergonomiczne jest z tego co widzę, typowe wisiadło. Mam nadzieję że macie lepsze :) My czekamy aż Oliwia zacznie sama siadać i kupujemy Tulę

      • Nie pamiętam. Już dawno pozbyliśmy się wszystkich rzeczy dla maluszków. Została nam tylko spacerówka ;p

  • Chusta, chusta i jeszcze raz chusta :) My mamy chustę tkaną i nie powiem – początki nie były łatwe. Mój Synek przy pierwszych motaniach w chustę wytrzymywał po kilka minut, aż nagle któregoś dnia (było to może 6 czy 7 motanie) przyszedł przełom!! Synek zasnął w chuście wtulony we mnie!! Od tamtej pory chusta jest idealnym sposobem na to, gdy nie może zasnąć :) a oprócz tego to wspaniały sposób na to aby np przygotować obiad – Maluszek jest spokojny bo wtulony w Mamusię, a Mama ma wolne ręce więc może wszystko zrobić :)
    Naprawdę serdecznie polecam wszystkim Mamom :)
    Jednak pamiętajmy, że zanim rozpoczniemy naszą przygodę z chustą warto wybrać się na warsztaty chustowania, abyśmy niechcący nie zrobiły krzywdy naszym dzieciom :)

  • U mnie mimo wszystko wózek sprawdzał się w każdej sytuacji. Może właśnie dlatego, że nie korzystałam z komunikacji miejskiej, czy nie musiałam taszczyć wózka po schodach. Podziwiam mamy, które potrafią motać chustki, mi to wychodziło średnio :) Ale po kilkunastu próbach chodziłam śmiało :)

  • U nas nic niestety się nie sprawdziło. Chusty ja się bałam a nosidełko nie przypadło do gustu Młodemu

  • Ja bardzo lubię chustę. Używaliśmy też wózka, ale bardzo często motałyśmy się i to było super.

  • Mnie skomplikowanie wiązania chusty przeraziło ;) A wózek tak czy inaczej kupić trzeba było – bo przecież nie będę każdemu kto chce iść z Adasiem na spacer robić kursu wiązania :D

    • Bardzo trafna uwaga, szczególnie jeśli na miejscu jest babcia gotowa porwać malca na spacer ;)

  • Sylwiag

    Ani chusta, ani nosidlo, jedynie wozek, moze to wlasnie kwestia tego że corka urodzila sie pozna jesienia, takze kombinezon, spiworek, ale wdomu rowniez nie chciala byc w chuscie, wolala bujanie w wozku, na szczescie nasz Nano dawal rade inie zaczal skrzypiec.

  • Julita

    Ja chustowałam do 4 miesiąxa potem powoli musiałam wrócić do pracy bylo trzeba kupic wózek, bo moja mama nie umiała wiązać chusty, nie dala rady sie nauczyc, bala sie i wogole byla na nie, takze kupilismy spacerówkę bo glebokiego juz sienie oplacalo ale z funkcją rozlozenia do pozycji lezacej oparcia model Mori z euro cart.