Jak zabić kreatywność w dziecku?

kreatywna-zabawa-kolorowe-rece

Na rynku zabawek dostępnych jest wiele tzw. „zestawów kreatywnych”, które… zabijają kreatywność w dzieciach. Jak to możliwe?

Kreatywne zestawy dla dzieci

Jak wyglądają nowoczesne zabawki?

Przechadzając się między sklepowymi półkami często czujemy się zagubieni. Otoczeni mnóstwem kolorowych, krzykliwych wręcz, zabawek nie umiemy zdecydować się na jedną konkretną rzecz. Powoli ogarnia nas poczucie beznadziei i wtedy właśnie trafiamy do działu zabawek kreatywnych. Nagle stajemy twarzą w twarz z pudełkami pełnymi kolorowych koralików, nitek do przewlekania na krośnie i zestawów do samodzielnego wykonania sukienki dla lalki czy skarpetkowego potwora.

Jesteśmy w domu. W krainie naszych niespełnionych marzeń, które ktoś wspaniałomyślnie ucieleśnił. Już nie trzeba będzie udawać, że dwa niepasujące do siebie guziki są oczami potwora, a dziura na pięcie skarpetki paszczą potwora. Ta postrzępiona niegdyś paszcza jest wreszcie profesjonalnym otworem gębowym i, co najważniejsze, wcale, ale to wcale się nie strzępi!

Chrupki do klejenia, a nie jedzenia!

Każdemu dorosłemu, urodzonemu w latach 90. i wcześniej, który widzi kolorowe chrupki, przed oczami staje jego własne dzieciństwo: konstrukcje oparte na zwykłych chrupkach kukurydzianych i ślinie, które można było potem zjeść i zacząć zabawę od nowa. Ku obrzydzeniu naszych rodziców ;)

Tymczasem nasze dzieci mogą dziś dostać gotowe zestawy do łączenia kolorowych chrupek do łączenia za pomocą wody. Z triumfem więc pokazujemy nowy nabytek rodzicom mówiąc, że to jednak my mieliśmy rację i sklejanie ze sobą chrupek to nie żaden „obrzydliwy proceder” tylko najfajniejsza na świecie zabawa.

Kolejnym przykładem mogą być gotowe pomponiki. Zamiast wykonać je samodzielnie z bibuły z poczuciem wykonania czegoś z niczego, możemy je po prostu kupić…

Może i jest to fajne, gdy potrzebujesz coś szybko udekorować, ale w żadnym wypadku nie służy to do zabawy i rozwijania dziecięcej kreatywności.

Producenci zabawek

Zwróć uwagę na słownictwo jakim posługują się producenci zabawek. Nie kupujesz kolorowych chrupek, woreczka koralików, tylko kreatywne zestawy przeznaczone do konkretnego celu. Czym są te kreatywne zestawy? Gotowymi szablonami do wyklejenia. Jeszcze raz: KREATYWNE ZESTAWY Z GOTOWYMI INSTRUKCJAMI. Toż to zupełna bzdura. Kompletna sprzeczność!

Prosto, łatwo, wygodnie i bez myślenia – tak naprawdę wygląda kreatywna zabawa XXI wieku. Twoje dziecko, wychowane na takich zestawach, idealnie odnajdzie się w korporacji czy innej wielkiej firmie, gdzie będzie się wymagało od niego jedynie wiernego postępowania według określonych procedur. Nie potępiamy tego – tacy ludzie też są potrzebni, ale nie łudźmy się, że w ten sposób zostaną wynalazcami czy geniuszami na miarę Einsteina.

Nasze przedszkolaki nie chcą się tym bawić.

Nie popadajmy jednak w skrajności. To nieprawda, że te zestawy są bez sensu i szkodzą naszym dzieciom. One wspaniale uczą odtwarzania i odczytywania algorytmów. Poprawiają na dodatek sprawność manualną.

Z drugiej jednak strony zabijają kreatywność i nigdy w życiu nie powinny być nazywane kreatywnymi zestawami. No chyba, że ktoś je nazwie killers of creativity.

Plastelina vs ciastolina

Kolejny, jeszcze bardziej wyrazisty przykład zabijania w dziecku kreatywności to popularna w wielu domach ciastolina.

Plastelina, która od zawsze kojarzyła nam się właśnie z kreatywnościąnieograniczonymi możliwościami, już dobrych kilka lat temu została wyparta przez znacznie bardziej podatną na formowanie ciastolinę.

Nic w tym dziwnego. Ciastolina ma ładniejszy kolor, ładniej pachnie i jest znacznie miększa. Do tego można ją przeciskać przez tysiąc różnych maszynek i odciskać z niej kształty przy użyciu miliona kształtek dołączonych do zestawu.

Dla mnie osobiście ciastolina jest ekstra. Dziecko się bawi nią przez długi czas i wszyscy są zadowoleni. Wreszcie upragniona cisza i spokój, których nie przyćmiewa nawet wizja sprzątania, bo nawet wtartą w dywan ciastolinę da się w miarę szybko usunąć. Słowem: ciastolina to najlepszy wynalazek współczesnych czasów.

Szkoda tylko, że nie usłyszysz tego wszystkiego w reklamie. Specjaliści od promocji poszli bowiem za modą i przekonują nas, że ciastolina to gwarancja kreatywnej zabawy.

Słysząc to czuję oburzenie. Autentyczne oburzenie. Przez 3,5 roku obserwowania moich dzieci podczas zabawy ciastoliną nigdy nie widziałam, żeby moje dzieci coś z niej ulepiły. Odbijają kształty, wałkują i przeciskają. Jednak nawet kulki nie chce im się ulepić, że nie wspomnę o bałwanie. Szczytem ich kreatywności jest zabawa w węża kawałkiem masy wciśniętej przez maszynkę.

Moje próby pokazania im do czego jeszcze może służyć ta wspaniała masa spełzły na niczym. Wolą maszynki i gotowe foremki. W ten oto sposób dając dzieciom nadmiar możliwości zabiłam w nich kreatywność, bo nawet zwykłą plasteliną nie umieją się bawić. Nie ma maszynki, to bierzemy plastelinę i wyklejamy nią obrazki ;(

Nasze małe Tygrysiaki nie mają ochoty bawić się ciastoliną w żaden inny sposób. Ich potrzeba zabawy zostaje szybko zaspokojona, bo już samo przeciskanie daje im satysfakcję.  Nie czują potrzeby, aby dalej tworzyć skoro za chwilę kogą mieć nowy kształt. Nie wystarcza im już ochoty na odkrywanie i tworzenie nowych kształtów ciastoliny. Nie podejmują prób zabawy na własną rękę. Bezmyślnie odtwarzają gotowe schematy.

Lepsze jest wrogiem dobrego

My rodzice, mieliśmy najprostsze chrupki do jedzenia. Nie było chrupek kolorowych czy smakowych. Wszystko łączyło się za pomocą śliny. Mieliśmy kiedyś do dyspozycji jedynie plastelinę, tackę i ewentualnie plastikowy nożyk albo zapałki (jak rodzic nam je dał). Czy to było dobre? Tak, byliśmy zachwyceni taką zabawą.

Chcemy by nasze dzieci miały lepsze życie.

Chcemy im dać to, co my musieliśmy sobie wyobrażać. W ten sposób odbieramy im pewne przeżycia. Emocje towarzyszące twórczej zabawie przeżywamy za nich. Oni widzą tylko efekt końcowy. W efekcie tego spełniamy nasze marzenia, równocześnie odbierając dzieciom szansę na posiadanie własnych. To, co sobie wyobrażaliśmy i zastępowaliśmy w prosty sposób, teraz podajemy dzieciom w formie gotowca z instrukcją obsługi. Chcemy dać dzieciom ulepszoną zabawkę z naszego dzieciństwa, ale tak naprawdę odbieramy im całą przyjemność z zabawy.

Dzieci są pozbawiane tęsknoty za lepszym, bo nie znają dobrego. One nie znają prostej zabawy, więc jak mają docenić jej ulepszenie? Cała przyjemność w kreatywnej zabawie nie polega na odtwórczości, lecz na tworzeniu czegoś z niczego.

Spójrz oczami dziecka!


Widzisz ten świat? Pamiętasz go?

Wiele tzw. kreatywnych zestawów nie ma nic wspólnego z grą czy zabawą. Zabawa jest wykonywaniem czegoś w trudniejszy sposób niż wykonalibyśmy to normalnie. Kreatywne zabawki jakie znamy z dzieciństwa stały się narzędziem do edukowania dzieci, tworzenia obrazków i rzeczy, które później kurzą się na półce, a które zazwyczaj nie są powodem do dumy.

Jest bardzo istotne, by zrozumieć konsekwencje takiego stanu rzeczy. Kogo wychowasz pokazując dziecku jedynie świat, w którym wszystko można kupić? Twoje dziecko będzie nieszczęśliwe, jeśli nie pokażesz mu drugiej strony – świata takiego jakim jest, w którym radość sprawiają codzienne czynności i relacje międzyludzkie.

Naszym zabawkom z dzieciństwa odbiera się duszę. Zabawka, której podstawowe przeznaczenie zostało zmienione, nie jest już tą samą zabawką.

Następnym razem, gdy będziesz chciała kupić dziecku zabawkę pamiętaj, że to dziecko będzie się nią bawić.

  • Czy ta zabawka będzie źródłem radości?
  • Czy czegoś go nauczy?
  • Czy rozwinie jego osobowość czy wręcz przeciwnie?

Producenci zabawek będą chcieli Cię przekonać, że coś jest modne, pożyteczne, kreatywne lub dobre dla twojego dziecka, ale ostateczna decyzja należy do ciebie. Zastanów się i słuchaj swojej intuicji. To Ty i Twoje dziecko będziecie ponosić konsekwencje tych decyzji za kilkanaście lat.

Wrzucajcie w komentarzach linki do Waszych kreatywnych zestawów zabawek ;)

Zobacz też: niebezpieczne zabawki dla dzieci.

  • Świetny wpis. :) Ja też nie lubię tych wszystkich „zabawek kreatywnych” z gotowymi instrukcjami, ba! nie lubię nawet kolorowanek – wolę, kiedy moje dziecko rysuje samo, co mu przyjdzie do głowy. Czasem siadam z boku i obserwuję, jak się bawi, widzę jakie jest kreatywne i pomysłowe i myślę sobie, że też taka byłam… dopóki dorośli nie zabili we mnie kreatywności mówiąc, jak POWINNO się bawić, jaki JEST świat i jak TRZEBA coś zrobić.

    • Albo dopóki pani w szkole nie powiedziała, że dostajesz 4 za rysunek, bo słońce jest za mało żółte… ;)

  • Coś w tym jest. Tosia akurat fanką zestawów kreatywnych nie jest, woli zwykłe kredki i kawałek papieru. Jedynie z ciastoliną jest inaczej, bo tę uwielbia i oprócz wyciskania, odciskania lubi z niej również formować kształty samodzielnie i ślimaki oraz kwiatki tworzyć:)

  • Przykład z ciastoliną jest idealny.
    Ps. Właśnie myślałam dzisiaj o Was;)

  • Aniu, podjęłaś świetny temat! Zgadzam się z Tobą w 100%. Często kreatywne zabawki pokazują dzieciom konkretne – szablonowe działanie, co jest kompletnym zaprzeczeniem kreatywności. Nie raz, nie dwa mój syn bawił się zabawkami kompletnie niezgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem, ale nigdy w to nie ingeruję. Wciąż najbardziej doceniam, gdy z koca tworzy na podłodze ocean, a o poduszkach mówi, że to są ryby :) na tym polega kreatywna dziecięca zabawa.

  • U nas zabawki głównie po to są aby się kurzyć a kiedy inne dzieci się nimi interesują stają się atrakcyjne dla właścicielek. Moje dziewczynki zadziwiają nas swoją kreatywnością – rejs po morzu, czarodziejki, wspinaczka w górach, karmienie misi polarnych czy ostatnio agenci to ich ulubione zabawy. Nawet od pań przedszkolanek usłyszeliśmy, że jak obserwują nasze dzieci to stwierdzają, że są jedynymi które do zabawy nie potrzebują zabawek. Jedna nawet zarzuciła nam, że nie są na czasie z bajkami przez co tracą w oczach innych dzieci. Co nas mocno zszokowało bo nasz dom odwiedza sporo dzieci z grup dziewczynek, które bardzo się lubią z naszymi i wzajemnie. A fakt bajek za bardzo nie znają bo od półtorej roku nie mamy tv i jakoś potrzeby takiej nie odczuwamy. Choć pewnie teraz to się zmieni bo dziewczynki widać, że przesiąkają bajkami od kolegów i zaczynają się o nie upominać. Na razie pomaga nam w tym laptop. A zestawy kreatywne lubię (serio!) bo dają mi chwilę ciszy w naszym głośnym domu :) Choć wiadomo, że wszystko z umiarem i rozsądkiem.